Strona główna Historia w obrazach Spacerek gdańskim Szlakiem Fortyfikacji Nadmorskich

Spacerek gdańskim Szlakiem Fortyfikacji Nadmorskich

Okres letnich wakacji to czas wypoczynku i spacerów. Niektórzy lubią smażyć się na plaży, inni preferują górskie szczyty. A może tak pójść do lasu i pooglądać zabytkowy beton?

Rejon Trójmiasta obfituje w niezliczone atrakcje turystyczne, zdolne zadowolić nawet najbardziej wymagających koneserów. Jak wszędzie, znajdziemy tu jednak miejsca aż rojące się od turystów, jak i takie, w których trudno spotkać kogokolwiek. Gdański Szlak Fortyfikacji Nadmorskich należy, niestety, do tej drugiej kategorii. A szkoda, bo wędrując czytelnie oznaczonymi ścieżkami, można zobaczyć kawał nie tylko historii regionu, ale i fortyfikacji jako takich.

Jaka droga nas czeka?

Szlak Fortyfikacji Nadmorskich rozciąga się na długości ośmiu kilometrów, pomiędzy Stogami a Górkami Zachodnimi. Bliskość miasta i komunikacja publiczna pozwalają dosyć swobodnie wybierać sobie najbardziej nas interesujące odcinki. Sam, z racji zainteresowań i oszczędności czasu, rozpocząłem zwiedzanie mniej więcej w środku szlaku, świadomie pomijając niektóre obiekty obecne na jego trasie.

Szlak przebiega wśród różnego rodzaju pozostałości militarnych, przede wszystkim reliktów baterii artyleryjskich wzniesionych przez Niemców tuż przed II wojną światową. Niestety, część obiektów znajdujących się kiedyś na Stogach (np. stanowiska ogniowe) przestała już istnieć w związku z rozbudową portu i rozrostem parkingów, magazynów etc., widzimy więc zaledwie część skomplikowanego systemu obronnego, o czym jeszcze za chwilę.

Wszystkim zwiedzającym chciałbym udzielić jednej rady – uważnie patrzcie pod nogi. Niestety, las, przez który przebiega szlak, jest terenem nawiedzanym od dawna przez nielegalnych poszukiwaczy bursztynu, jak również tzw. detektorystów szukających za pomocą wykrywaczy metali przedmiotów nadających się do spieniężenia. Jedni i drudzy nie zakopują niestety zrobionych przez siebie dziur w ziemi, co stwarza niebezpieczeństwo zarówno dla pieszych, jak i dla zwierząt.

Co zobaczymy?

Podstawową atrakcją szlaku są zabudowania wchodzące w skład kilku baterii: Leśnej – Forstbatterie; Wydmowej – Dünenbatterie; i Wiejskiej – Dorfbatterie. Idąc wzdłuż trasy, natrafiamy także na elementy 25 Baterii Artylerii Stałej i Batalionowego Rejonu Umocnionego nr 1. Chcąc trzymać się pewnego porządku i skupiając się na tematyce niemieckich umocnień nadbrzeżnych wzniesionych przed Wielką Wojną, postanowiłem jednak ominąć trójmiejskie BAS-y, które zasługują zresztą na swój osobny materiał.

Centralna część Baterii Plażowej z widoczną datą jej wzniesienia i późniejszą altanką (wszystkie zdjęcia zostały wykonane przez autora)

Spacerując wspomnianą trasą, zobaczymy kilka rodzajów obiektów wzniesionych przez Niemców przy budowie nadmorskich baterii artyleryjskich, prowadzących tak zwany ogień niebezpośredni czy stromotorowy. Dwie ze wspomnianych baterii, Wiejska i Leśna, wyposażone były w haubice kalibru 280 mm, których pociski miały spadać na słabiej opancerzone pokłady okrętów usiłujących wedrzeć się do ujścia Wisły lub też wspierać desant na ten odcinek wybrzeża. Ostrzał z tych stanowisk miał być uzupełniany ogniem dwóch haubic kolejowych kalibru 240 mm należących do Baterii Wydmowej, jednak nie zdążono jej wybudować przed zakończeniem Wielkiej Wojny.

Z racji skomplikowania zadania, proces wyliczania danych niezbędnych do oddania celnego strzału był dość złożony i wymagał masy danych pomiarowych, pozwalających na jak najdokładniejsze określenie położenia celu. Stąd też na szlaku spotkamy stanowiska obserwacyjne, krąg kierunkowy, schron reflektora i schrony dowodzenia.

Schron dowodzenia Baterii Wydmowej (Dünenbatterie) z 1919 r.

Krótka charakterystyka obiektów

Omawiane schrony są dosyć młode. Baterię Wiejską wzniesiono w latach 1909–1911, Leśną – w latach 1909–1910, a zachowane elementy nieukończonej Baterii Wydmowej zbudowano w latach 1917–1918. Żadna z nich nie wzięła udziału w żadnych działaniach bojowych i strzelały one jedynie podczas ćwiczeń, a po utworzeniu Wolnego Miasta Gdańska zostały rozbrojone.

Niewielka notatka z gazety „Danziger Courier” z 18 lipca 1901 r., dotycząca ćwiczeń artyleryjskich ówczesnych gdańskich baterii nadbrzeżnych (il. ze zbiorów Biblioteki Narodowej, sygn. 419741 V)

Wszystkie ze wspominanych obiektów powstały – jak widać – w erze dominacji nowoczesnej artylerii, co miało olbrzymi wpływ na ich konstrukcję i posadowienie w terenie. Każdy z nich był starannie zamaskowany i – podobnie jak prezentowane już na łamach Hrabiego Tytusa obiekty pod Malborkiem – jak najlepiej ukryty w ziemi, by zminimalizować ryzyko wykrycia i bezpośredniego trafienia pociskiem artyleryjskim. Z tych samych powodów schrony dowodzenia i obserwacyjne mają grube betonowe stropy. Część z nich posiadała także stalowe kopuły chroniące urządzenia obserwacyjne, usunięte niestety podczas demilitaryzacji niemieckich umocnień w Gdańsku po I wojnie światowej.

Obecnie obiekty te są w stanie dosyć zróżnicowanym, a wygląd otoczenia znacznie odbiega od tego z początku XX wieku. Brakuje licznych wałów czy ramp niezbędnych do prawidłowej ochrony i funkcjonowania danego schronu, przez co niektóre z nich wyglądają dosyć nienaturalnie, przypominając w niektórych przypadkach królicze nory, podczas gdy inne wystają po prostu nad powierzchnię ziemi niczym zwykłe, betonowe domki pozbawione jakiegokolwiek maskowania czy zabezpieczenia. Warto także mieć na uwadze, że na początku XX wieku zarówno zadrzewienie, jak i wysokość przeszkód terenowych prezentowały się zupełnie inaczej.

Główną przesłanką do wysnucia takiego wniosku jest rozmieszczenie punktów obserwacyjnych, które dziś byłyby zasadniczo bezużyteczne jako miejsca korygowania jakiegokolwiek ostrzału. Można to bezproblemowo sprawdzić samemu, stojąc na stropie danego schronu czy przy którejś z podstaw do montażu sprzętu optycznego. Dzisiaj możemy sobie z nich pooglądać co najwyżej drzewa i wydmy. Skoro wzniesiono je jednak tam, gdzie stoją, ich przedpole musiało zapewniać na początku XX wieku odpowiednie pole widzenia na zatokę. Działalność człowieka i natury znacząco przekształciły jednak krajobraz wokół nich.

Wracając do samych obiektów, część z nich przekształcono w noclegownie dla nietoperzy, niektóre jednak można zwiedzać także wewnątrz. Proszę jednak mieć świadomość, że mamy do czynienia z przestrzeniami eksplorowanymi i zagospodarowywanymi na różne sposoby przez okoliczną ludność (i turystów). Sugerowałbym ostrożność i spoglądanie pod nogi. Przy niektórych obiektach znajdziemy bardzo profesjonalnie zaprojektowane tabliczki informacyjne.

Trójwymiarowe puzzle fortyfikacyjne

Sam Szlak Fortyfikacji Nadmorskich jest bardzo ciekawy i serdecznie polecam spacerek każdemu miłośnikowi tego rodzaju zabytków, nie sposób uciec jednak od małego „ale”. Niestety, z przyczyn mi nieznanych, szlak nie obejmuje całości niemieckich umocnień nadbrzeżnych wzniesionych przed I wojną światową. Rozumiem, że Martwa Wisła może być „niewielką” przeszkodą dla spacerowiczów, niemniej brak wytyczenia podobnego szlaku po zachodniej stronie rzeki jest ruchem dosyć niezrozumiałym. Na szczęście, korzystając z różnego rodzaju przewodników czy stron internetowych, łatwo jest zlokalizować brakującą resztę obiektów i uzupełnić sobie całość obrazu.

Przede wszystkim, trzeba mieć na uwadze, że tworząc nowoczesny system obrony gdańskiego wybrzeża, Niemcy celowo rozmieścili stanowiska ogniowe na wschód i zachód od Martwej Wisły. Rozproszenie stanowisk umożliwiało ostrzał wroga z różnych kierunków, jak również utrudniało przeciwnikowi ewentualną walkę ze stanowiskami artylerii nadbrzeżnej.

Zaznaczone na tym szkicu baterie są starsze niż te opisywane w tekście, niemniej widać tu podstawowe założenie obrony wejścia do portu – nakładające się pola ostrzału baterii rozmieszczonych po obydwu stronach rzeki (il. ze zbiorów Archiwum Państwowego w Gdańsku, sygn. 10/1121/0/-/7)

Do dziś przetrwały niestety tylko fragmenty tego systemu, nie zawsze też dostępne dla przeciętnego turysty. Patrząc jednak na zachowane i publicznie udostępnione obiekty, każdy zwiedzający może zbudować sobie pewne wyobrażenie o funkcjonalności całości.

Wychodząc poza szlak

Na wschód od rzeki mamy Baterię Leśną i niezrealizowaną Wydmową. Po drugiej stronie rzeki możemy zwiedzić Baterię Plażową (Strandbatterie) i Wiejską. Centrum dowodzenia wszystkimi stanowiskami ogniowymi znajdowało się na Westerplatte. Współcześni zwiedzający znają je bardziej jako placówkę „Fort”.

Baterie Wiejska, Leśna i Wydmowa miały prowadzić ogień niebezpośredni, Plażowa (działa 150 mm) miała natomiast strzelać „na wprost”, czyli przeciwnik widoczny był ze stanowisk ogniowych. Baterie drugiego typu nie wymagały większej liczby stanowisk obserwacyjnych i pomiarowych, z wyjątkiem tych obecnych na skrzydłach baterii. Ciężkie haubice potrzebowały większej ilości danych, stąd też – jak już wspomniano – do dziś można znaleźć w terenie stosunkowo liczne stanowiska pomiarowe i obserwacyjne, niemniej warto także zwrócić uwagę na ich rozmieszczenie i odległości dzielące poszczególne obiekty.

Szkic przedstawiający plan Baterii Wiejskiej (il. ze zbiorów Archiwum Państwowego w Gdańsku, sygn. 10/1121/0/-/151)

Najlepiej zachowanym układem tego typu na terenie Trójmiasta są zabudowania związane z Baterią Wiejską. Stanowiska ogniowe haubic 280 mm mieszczą się na Brzeźnie, prawy boczny punkt kierowania ogniem leży na Stogach, a lewy w lesie na Przymorzu. Odległości między nimi wynoszą ok. 7 km od schronu dowodzenia baterii do prawego punktu obserwacyjnego oraz ok. 3 km do lewego. Wspomniane stanowisko dowódcy baterii leży natomiast ok. 2 km od schronu oficera odpowiedzialnego za koordynowanie ognia ze wszystkich okolicznych baterii. Całe ujście Martwej Wisły oplatała więc sieć punktów pomiarowych, obserwacyjnych, dowodzenia i ogniowych. Spacerując szlakiem, zobaczymy – tylko i aż – jego wycinek.

Podsumowanie

Spacer Szlakiem Fortyfikacja Nadmorskich to ciekawa opcja zarówno na niewielki spacer obejmujący fragment trasy, jak również na dłuższą pieszą wyprawę od jego początku do samego końca. Wszystko zależy od własnych chęci i możliwości. Miejmy nadzieję, że na terenie Trójmiasta powstaną też inne szlaki poświęcone zabytkom architektury militarnej, zarówno tej starszej, jak i ciut młodszej. Zaręczam – obiektów wystarczy na przynajmniej kilka solidnych tras.

Korzystając z okazji, chciałbym podziękować wszystkim entuzjastom i zapaleńcom wkładającym wiele serca i wysiłku w opiekę nad zabytkami militarnymi znajdującymi się na gdańskich Stogach i poza nimi. Tak trzymać!

Bibliografia

BRAK KOMENTARZY

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii! Cancel reply

Exit mobile version