Strona główna Artykuły Przyjaciele i wrogowie Marii Antoniny. Dlaczego Francuzi ją znienawidzili?

Przyjaciele i wrogowie Marii Antoniny. Dlaczego Francuzi ją znienawidzili?

W opinii rewolucjonistów uosabiała wszystko, co złe w monarchii i systemie, który chcieli obalić. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej postaci Marii Antoniny, trudno uznać ją za jedyną winowajczynię nieszczęść królestwa. Można natomiast dostrzec głębsze przyczyny nienawiści, jaką do niej pałano.

Maria Antonina spędziła ostatnie miesiące życia w celi w paryskim pałacu Conciergerie. Strażnicy mogli widzieć każdy jej ruch, nie miała nawet odrobiny prywatności. Została zdetronizowana wraz ze swoim mężem, królem Francji Ludwikiem XVI, który już kilka miesięcy wcześniej został skazany na śmierć i zgilotynowany. Po swoim własnym procesie, który odbył się 14 października 1793 roku, była monarchini wiedziała, że podzieli los męża. Egzekucja miała odbyć się dwa dni później.

Przed wyruszeniem na plac, gdzie ustawiono przeznaczoną dla niej gilotynę, zgolono jej włosy i nakazano przebrać się jej w białą suknię, co musiała zrobić na oczach pilnujących jej strażników. Na miejsce stracenia zawieziono ją powozem służącym do transportu zwykłych przestępców, podczas gdy jej męża odeskortowano na egzekucję w karocy. Przez całą drogę miała ręce związane za plecami, ponadto skrępowano ją sznurem zawiązanym wokół szyi. Towarzyszyły jej obelgi paryskiego tłumu. Po ścięciu monarchini jej ciało wrzucono do nieoznakowanego grobu na cmentarzu św. Magdaleny.

Egzekucja Marii Antoniny (il. domena publiczna)

Jakie zbrodnie popełniła Maria Antonina, że spotkał ją tak okrutny koniec? Co sprawiło, że z całej rodziny panującej i arystokracji to właśnie jej najbardziej nienawidzili radykałowie i lud Paryża? W tym celu musimy cofnąć się o trzy dekady, do momentu jej przybycia na królewski dwór w pałacu w Wersalu.

Madame Déficit

Delfina Francji Maria Antonina w stroju myśliwskim, ok. 1772 r. Obraz Josepha Kranzingera (ze zbiorów Pałacu Schönbrunn)

Maria Antonia była córką cesarzowej Marii Teresy z rodu Habsburgów, która władała Austrią w latach 1745–1780. Habsburgowie byli odwiecznymi rywalami Francji i panującego w niej rodu Burbonów. Małżeństwo austriackiej arcyksiężniczki z następcą tronu Francji Ludwikiem Augustem miało położyć kres tej rywalizacji. 16 maja 1770 roku odbył się ślub czternastoletniej Marii Antonii (odtąd nazywanej Marią Antoniną) z zaledwie rok starszym Ludwikiem Augustem (przyszłym królem Francji Ludwikiem XVI).

Choć dla rządzącego Francją Ludwika XV etap konfliktu z Austrią był już zamkniętym rozdziałem, niechęć do cesarstwa Habsburgów pozostała ważnym elementem mentalności wielu jego poddanych. Dlatego od początku jej obecności na francuskim dworze oskarżano Marię Antoninę o lobbing na rzecz jej rodzinnego kraju, a nawet szpiegostwo czy wysyłanie Austrii pieniędzy z królewskiego skarbca.

Ze skarbcem wiązały się także inne zarzuty. Maria Antonina, zwłaszcza po wstąpieniu męża na francuski tron, miała wydawać astronomiczne sumy na piękne suknie i wystawne bale. Ogromne kwoty miał też pochłaniać hazard. Francja huczała od plotek, że ściany Petit Trianon, prywatnego pałacyku królowej, zostały na jej polecenie wyłożone złotem i diamentami.

Wszystko to działo się w okresie, w którym królestwo zmagało się z gigantycznym i stale rosnącym długiem publicznym i szalejącymi cenami chleba. Rok 1775 był świadkiem niepokojów i zamieszek na tle niedoborów mąki na francuskim rynku. Główną winowajczynią długów, w których tonęło państwo, ogłoszono Marię Antoninę, której nadano przydomek Madame Déficit.

Zdaniem wielu, królowa nie tylko miała trwonić pieniądze z państwowego skarbca, ale też blokować próby reform mających na celu naprawę finansów publicznych. Jednak na tym – zdaniem przeciwników – wpływ Marii Antoniny na sprawy państwowe bynajmniej się nie kończył. Gdy w drugiej połowie lat 80. XVIII wieku zaczął żarzyć się płomyk rewolucji, królowa była oskarżana o sprzeciw wobec zmian, które mogłyby pozbawić króla części jego absolutystycznych prerogatyw.

Sypialnia Marii Antoniny w Petit Trianon (fot. Moonik, CC BY-SA 3.0)

Długą listę niegodziwości, jakich miała się dopuszczać Maria Antonina, wieńczyły zarzuty o rozwiązłość i rozmaite seksualne dewiacje. Królowa miała namiętnie romansować zarówno z mężczyznami, jak i z kobietami, a także urządzać na królewskim dworze orgie. Libelles – popularne w XVIII-wiecznej Francji ulotki oczerniające osoby publiczne – oskarżały ją nawet o romans z teściem, Ludwikiem XV. A tuż przed swoją śmiercią Maria Antonina stanęła przed jeszcze gorszymi zarzutami.

Maria Antonina w muślinowej sukience, portret autorstwa Élisabeth Louise Vigée Le Brun (ze zbiorów pałacu Wolfsgarten)

Ancien régime

W posądzeniach o sprzyjanie Austrii, trwonienie pieniędzy na luksusy czy wpływanie na polityczne decyzje Ludwika XVI tkwiło ziarno prawdy. Źródła potwierdzają, że kilkakrotnie za sprawą królowej dwór podejmował decyzje, na których zyskiwało Cesarstwo Habsburgów. Trudno jednak dziwić się, że wspierała rodzinny kraj i dynastię, z której się wywodziła. Nie sposób też uznać to za zdradę, skoro Austria była sojusznikiem Francji.

Po wybuchu rewolucji, a zwłaszcza po jej zaostrzeniu, kiedy do głosu coraz częściej dochodzili radykałowie domagający się całkowitego zniesienia monarchii, zaczęto oskarżać Marię Antoninę o spiskowanie z obcymi mocarstwami (nie tylko z Austrią), mające na celu doprowadzenie do interwencji zbrojnej we Francji. Nie był to jednak raczej przypadek królowej-cudzoziemki próbującej sprowadzić do kraju obce wojska w celu podboju. W dobie rewolucji był to konflikt między starym porządkiem (ancien régime), w którym władza monarsza była sprawowana z boskiego namaszczenia, a nowym porządkiem rewolucyjnym, w którym rządy wymagają legitymizacji ze strony narodu. W oczach Ludwika XVI (bo także on zabiegał u innych monarchów o interwencję we Francji) i Marii Antoniny bronili oni po prostu systemu monarchicznego jako świętości.

Król Słońce

Choć nie ma dowodów na to, że słowa „Nie mają chleba? Niech jedzą ciastka” kiedykolwiek padły z ust Marii Antoniny, to faktem jest, że nie stroniła ona od luksusów. Wydatki dworu w Wersalu stanowiły za jej czasów co najmniej 8 proc. budżetu całego państwa. Nie można jednak uznać za poważny zarzutu, że sama tylko jedna królowa ponosiła odpowiedzialność za astronomiczne długi francuskiego państwa i biedę paryskiego ludu.

Pełen splendoru królewski dwór, który utrzymywał także większość francuskich arystokratów, nie był pomysłem Marii Antoniny, lecz Ludwika XIV, pradziadka jej męża. To Król Słońce pragnął trzymać arystokrację w złotej klatce w Wersalu, by powstrzymać ją od spiskowania i buntów, które wybuchały regularnie za panowania jego poprzedników. W zamian za sprawowanie dworskich funkcji arystokraci dostawali od króla pensje i mogli brać udział w pełnych przepychu balach, oglądać wystawiane w Wersalu opery i balety, czy spacerować po pałacowych ogrodach i pełnej egzotycznych zwierząt menażerii. Wszystko to było utrzymywane z podatków, które płacili poddani.

Ludwik XIV i jego rodzina jako rzymscy bogowie, obraz Jeana Nocreta, 1670 r. (ze zbiorów Pałacu w Wersalu, nr inw. MV 2157)

Wydatki na dwór były ogromne, ale znacznie większe kwoty pochłaniały konflikty zbrojne. Wojna siedmioletnia, zakończona na długo przed przybyciem austriackiej arcyksiężniczki do Wersalu, wiązała się z gigantycznymi wydatkami na wojsko. W jej wyniku Francja utraciła większość swoich zamorskich kolonii na rzecz Wielkiej Brytanii, co nie polepszyło sytuacji ekonomicznej kraju.

Chęć zemsty na sąsiadach z drugiej strony Kanału La Manche skłoniła Ludwika XVI do wsparcia amerykańskich kolonistów walczących o wyzwolenie spod brytyjskiego panowania. Pragnienie upokorzenia wroga było tak silne, że król francuski był gotów wesprzeć kolonistów buntujących się przeciwko swemu, panującemu z bożej łaski, monarsze.

Wszystkie te wydatki finansowano z zaciąganych na wysoki procent pożyczek, każdemu bowiem pomysłowi nałożenia nowych podatków stanowczo sprzeciwiały się arystokracja, szlachta i duchowieństwo. Zatem pogarszającej się sytuacji finansowej państwa winna była nie tylko monarchia, ale właściwie cała elita francuskiego społeczeństwa.

Pod koniec lat 80. XVIII wieku zadłużenie państwa było tak duże, że Ludwik XVI, chcąc uchwalić nowe podatki na ich spłatę, zwołał na 5 maja 1789 roku Stany Generalne – po raz pierwszy od 175 lat. Zamiast zgodzić się na odpowiednie daniny, deputowani zaczęli domagać się reform, a wkrótce ogłosili się Zgromadzeniem Narodowym i złożyli przysięgę, że nie rozejdą się, dopóki nie zostanie uchwalona konstytucja.

Otwarcie obrad Stanów Generalnych 5 maja 1789 (grafika Isidore’a-Stanislasa Helman wg wzoru Charlesa Monneta, 1789 r. (il. ze zbiorów Bibliothèque nationale de France, sygn. FRBNF41512612)

Maria Antonina naciskała na króla, by nie godził się na ustępstwa i uniemożliwił Zgromadzeniu Narodowemu obradowanie. Gdy to się nie udało, namawiała Ludwika, by użył wobec krnąbrnych deputowanych Gwardii Szwajcarskiej. Wkrótce po Paryżu rozeszły się pogłoski o tym, że dwór gromadzi wojska wokół miejsca obrad. Zaowocowały one protestami i zamieszkami zwieńczonymi szturmem na Bastylię 14 lipca. Maria Antonina rzeczywiście miała więc swój udział w wydarzeniach prowadzących do wybuchu rewolucji francuskiej, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Ludwik XVI nie był silną osobowością i często zwlekał z podejmowaniem kontrowersyjnych decyzji.

Królowa Jezabel

Badacze są natomiast zgodni, że zarzuty o rozwiązłość można włożyć między bajki. Wbrew rozsiewanym w pamfletach plotkom, królowa nie urządzała w wersalskim pałacu orgii, nie była lesbijką i nie dopuszczała się innych praktyk uważanych w XVIII wieku za dewiacje. Jedynie romans ze szwedzkim dyplomatą hrabią Axelem von Fersenem znajduje potwierdzenie w źródłach. Biografowie Marii Antoniny wątpią natomiast, by był on ojcem następcy tronu Ludwika Karola. Wszystko wskazuje na to, że monarchini była raczej cnotliwa, zwłaszcza jak na standardy epoki libertynizmu, markiza de Sade’a i Giacoma Casanovy. Dlaczego więc z takim zacięciem rozsiewano na jej temat plotki pomawiające ją o wszelkie możliwe perwersje?

Królowa Jezebel rozszarpywana przez psy, rzeźba autorstwa Léona Auguste’a Perreya w zbiorach Muzeum Sztuk Pięknych i Archeologii w Besançon (fot. Arnaud 25)

Choć w XVIII-wiecznej Francji właśnie triumfowało Oświecenie, które głosiło, że wszyscy ludzie są sobie równi, a ludzkość znajduje się na ścieżce postępu ku bardziej wolnemu, racjonalnemu i tolerancyjnemu społeczeństwu, to w mentalności większości ówczesnych Europejczyków wciąż głęboko zakorzeniona była mizoginia. Światopogląd ten zakładał, że rządy czy panowanie kobiet są niezgodne z prawami natury i bożymi nakazami. Często oznaczał też, że złą politykę królów przypisywano podszeptom ich nikczemnych małżonek. Dlatego też rodzący się za panowania Ludwika XVI sprzeciw wobec polityki władcy czynił z jego żony kozła ofiarnego odpowiedzialnego za wszystkie problemy państwa. Thomas Jefferson, trzeci prezydent Stanów Zjednoczonych, który w czasie rewolucji francuskiej przebywał w Paryżu, miał napisać w 1821 roku o królowej: „Zawsze uważałem, że gdyby nie było królowej, nie byłoby rewolucji”.

Niechęci wobec kobiet dzierżących władzę często towarzyszyło budowanie ich wizerunku jako rozwiązłych seksualnie. Schemat ten wywodzi się jeszcze z czasów biblijnych. Władczynie czy wpływowe kobiety często przyrównywano do Jezabel, żony izraelskiego króla Achaba. Miała ona namówić władcę do porzucenia kultu Jahwe i zastąpienia go pogańskim bożkiem Baalem. Ponadto królowa miała być uwielbiającą luksusy i próżną nierządnicą. Zwłaszcza ten aspekt jej osobowości był z upodobaniem przywoływany zarówno przez uczonych filozofów, jak i pamflecistów.

Benjamin Franklin przyjmowany na francuskim dworze. Maria Antonina siedzi w żółtej sukni; grafika Antona Hohensteina z lat 60. XIX w. (il. ze zbiorów Biblioteki Kongresu USA, digital ID pga.01591)

Podobnie jak biblijna władczyni czciła Baala, tak jej następczyniom w nowożytnej Europie często zarzucano uprawianie czarów. Oskarżano o to np. Katarzynę Medycejską, żonę francuskiego króla Henryka II. Miała ona zresztą więcej wspólnego z Marią Antoniną. Obie monarchinie spotykały się z niechęcią jako cudzoziemki (Katarzyna była Włoszką), obydwie zmagały się też z trudnościami z zapewnieniem królestwu następcy tronu. Maria Antonina urodziła pierwsze dziecko po ośmiu latach od zawarcia małżeństwa, a Katarzyna po jedenastu. Bezpłodność często łączono z „nienaturalnymi” praktykami magicznymi, nic więc dziwnego, że brak potomstwa działał na wyobraźnię autorów libelles.

Droga na szafot

Olympe de Gouges na akwareli nieznanego autorstwa (ze zbiorów Musée du Louvre, Collection Edmond de Rothschild, 3807 DR/Recto)

Nieliczną grupę osób, które nie tyle okazywały monarchini sympatię, co trochę współczuły jej z powodu brutalności wymierzonych w nią ataków, tworzyły właściwie wyłącznie kobiety. Jedną z nich była dramatopisarka i zwolenniczka rewolucji Olympe de Gouges. 15 września 1791 roku opublikowała ona „Deklarację praw kobiety i obywatelki”, w której domagała się, by rewolucja, wprowadzając równość wszystkich ludzi – co w praktyce oznaczało tylko mężczyzn – przyznała równe prawa także kobietom.

De Gouges zadedykowała swój manifest królowej, pisząc: „Kiedy cały kraj oskarżał cię i uczynił odpowiedzialną za swoje nieszczęścia, ja – w trudnych i burzliwych czasach – miałam odwagę stanąć w twojej obronie. Nigdy nie wierzyłam, że księżniczka, którą wychowywano do wielkości, mogła mieć wszystkie wady podłości”. Z kolei w napisanej już po zgilotynowaniu Ludwika XVI sztuce „Francja ocalona albo Tyran zdetronizowany” de Gauges opisuje, jak Maria Antonina próbuje zachować rozpadającą się monarchię i stawia czoła siłom rewolucyjnym, w tym samej autorce. Na koniec pierwszego aktu dramatopisarka poucza królową, jak powinna przewodzić swojemu ludowi.

Jak widać, choć bardzo krytyczna wobec królowej, de Gouges nie tylko nie dowierzała oszczerstwom na temat Marii Antoniny, ale nawet widziała w niej potencjalną liderkę – jeśli nie głowę państwa, to przynajmniej rzeczniczkę praw kobiet. Te poglądy okazały się zgubne dla dramatopisarki. Gdy rewolucja zaczęła się gwałtownie radykalizować, de Gouges została aresztowana, a nieukończony rękopis „Francji ocalonej” był jednym z dowodów w jej procesie. Według oskarżycieli sposób, w jaki została w nim przedstawiona królowa, mógłby wzbudzić sympatię czytelników do monarchii. Choć raczej powściągliwa, życzliwość wobec Marii Antoniny zaprowadziła Olympe de Gouges na szafot. Pisarka została stracona 3 listopada 1793 roku, niecałe trzy tygodnie po śmierci królowej.

Nawet zaciekłe przeciwniczki Marii Antoniny znajdowały dla niej współczucie, gdy stawiała czoła oskarżeniom, których nigdy nie postawiono by w analogicznej sytuacji mężczyźnie. Już współcześni dostrzegali, że nie jest zbiegiem okoliczności, iż obok postawienia zarzutów politycznych, jak wysyłanie pieniędzy ze skarbca do Austrii czy wydanie rozkazu oddania strzałów do protestującego tłumu, rewolucyjny trybunał oskarżył też królową o popełnienie kazirodztwa z jej ośmioletnim synem. Podstawą były zeznania samego Ludwika Karola, którego uwięziono kilka tygodni wcześniej i poddano manipulacji, by nastawić go przeciwko matce. W czasie procesu Maria Antonina odmówiła odpowiedzi na zarzut kazirodztwa i zwróciła się z apelem do obecnych na sali matek. Kobiety miały zareagować ze współczuciem, mimo że były zaciekłymi przeciwniczkami monarchini.

Maria Antonina wyprowadzana z więzienia na egzekucję, obraz Williama Hamiltona, 1794 r. (ze zbiorów Muzeum Rewolucji Francuskiej w Vizille, nr inw. 94CE2086/Inv.1994-17)

Negatywnie nastawiona do królowej była również angielska eseistka Mary Wollstonecraft, druga obok de Gouges prekursorka feminizmu. Jej ocena Marii Antoniny bardzo bliska była poglądom Jeffersona, wyraziła jednak niepokój, że rzekome kazirodcze praktyki zostały przez radykałów uczynione jednym z centralnych powodów, dla których Francuzi mieli nienawidzić królowej.

„Przepraszam, monsieur, zrobiłam to niechcący”

Maria Antonina w drodze na szafot; szkic Jacques’a-Louisa Davida, 1793 r. (ze zbiorów Luwru)

W zbiorowej świadomości funkcjonują dwa skrajnie odmienne wizerunki Marii Antoniny. Dla jednych jest ona symbolem wszystkich wad ancien régime’u i personifikacją arystokratycznej arogancji, streszczającej się w słynnym cytacie o ciastkach. Dla wielu innych jest z kolei uosobieniem dobra i piękna starego świata, zniszczonego przez barbarzyńską, bezbożną rewolucję. Miała być ucieleśnieniem wdzięku i godności, które zachowała nawet na szafocie, gdy nadepnąwszy na but kata, miała powiedzieć: „Przepraszam, monsieur, zrobiłam to niechcący”.

Maria Antonina nie była tylko naiwną, dobroduszną kobietą, której niewinność została zmiażdżona przez bezlitosne tryby historii, jak sportretowała ją reżyserka Sofia Coppola w filmowej biografii z 2006 roku. Świadomie odgrywała swą niebagatelną rolę w polityce, co wiązało się z realnymi konsekwencjami, zarówno dla niej samej, jak i dla jej poddanych. Ale wbrew propagandzie i oszczerstwom swoich przeciwników nie była też lubieżną nierządnicą, której głodu luksusów i zbytków nie zaspokoiłaby nawet kąpiel w krwi jej poddanych.

Na pewno możemy powiedzieć tylko jedno: gdy przychodziło do oczerniania Marii Antoniny, niechętni królowej, arystokratyczni dworzanie i stojący po drugiej stronie barykady oświeceniowi rewolucjoniści tworzyli zaskakująco zgodny chór.

Bibliografia

  • Antonia Fraser, Marie Antoinette, Talese–Doubleday, New York 2001.
  • Olympe de Gouges, Déclaration des Droits de la Femme et de la Citoyenne, l’APFUCC, Gatineau 2010.
  • Thomas Jefferson, Autobiography of Thomas Jefferson, Dover Publications, Dover 2005.
  • Krzysztof Mikulski, Jacek Wijaczka, Historia powszechna. Wiek XVI–XVIII, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012.
  • Merry E. Wiesner, Women and Gender in Early Modern Europe, Cambridge University Press, Cambridge 2005.

BRAK KOMENTARZY

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii! Cancel reply

Exit mobile version