Strona główna Artykuły Rosyjskie wraki w Polsce. Wystawa „Za wolność naszą i waszą”

Rosyjskie wraki w Polsce. Wystawa „Za wolność naszą i waszą”

27 czerwca 2022 roku w Warszawie odbył się inauguracyjny pokaz niezwykłej wystawy. Po raz pierwszy na naszej ziemi zaprezentowano wraki rosyjskich pojazdów wojskowych zniszczonych przez armię ukraińską broniącej swojej ojczyzny. Czego można się dzięki tej ekspozycji dowiedzieć?

Wspomniana wystawa przebywała w stolicy do 6 lipca, następnie przewieziono ją do Wrocławia, a później do Poznania. W Warszawie prezentowano ją na Placu Zamkowym, natomiast w śląskiej stolicy na placu przed Centrum Historii Zajezdnia. W Poznaniu trafiła jednak do miejsca chyba najbardziej odpowiedniego do prezentowania takiej wystawy – Muzeum Broni Pancernej.

Ogólny widok wystawy w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu (wszystkie zdjęcia z wystawy zostały wykonane przez autora artykułu)

Rzut oka w przeszłość

Chwalenie się wojennymi zdobyczami jest praktycznie tak samo stare jak sama wojna. Widać to chociażby na przykładzie tzw. Sztandaru z Ur, drewnianej skrzyni stworzonej ok. 2600 lat p.n.e. Na jej części, nazwanej panelem wojennym, przedstawiono władcę w otoczeniu żołnierzy, jak również jeńców wojennych ustawionych przed nim i czekających na decyzję dotyczącą ich dalszego losu. Podobnie zachowywali się zresztą późniejsi władcy i wodzowie. Nie powinno to dziwić, w końcu jeńcy czy sprzęt pobitej armii prezentowany społeczeństwu jest namacalnym dowodem zwycięstwa w boju i ważnym elementem wojennej propagandy.

Tzw. Sztandar z Ur, ok. 2600 r. p.n.e. (ze zbiorów British Museum)

„Za wolność naszą i waszą” nie jest też pierwszym tego rodzaju wydarzeniem w Poznaniu. Wystarczy chwila szperania w sieci, by natrafić na wzmianki o Kriegsbeute-Ausstellung Posenwystawie zorganizowanej przez Niemców w 1917 roku, pokazującej sprzęt i mundury zdobyte podczas walk na froncie zachodnim i wschodnim. Co ciekawe, część eksponatów zaprezentowano z wykorzystaniem odpowiednio ubranych manekinów. Zwrot „Za wolność naszą i waszą”, wykorzystany jako tytuł omawianej wystawy, również ma pewne konotacje historyczne. To jasne nawiązanie do hasła z 1831 roku, wykorzystywanego później niejednokrotnie m.in. podczas Wiosny Ludów.

Co zobaczymy na wystawie?

Biorąc pod uwagę czysto fizyczny aspekt wystawy, trzeba powiedzieć, że prezentuje się ona dosyć skromnie. Ot, mamy cztery wraki i kilka części napędowych rakiet niekierowanych kal. 220 i 300 mm (systemów Uragan i Smiercz) w towarzystwie niewielu paneli z tekstem i fotografiami. Jest to więc wystawa przede wszystkim symboliczna, mająca skłaniać do pewnej refleksji.

Największym obiektem, jaki możemy na niej zobaczyć, jest wrak haubicoarmaty 2S19 Msta-S, trafionej podczas walk w obwodzie sumskim przez ukraińską artylerię. Obok niej stoi to, co zostało z czołgu T-72BA, zniszczonego w marcu 2022 roku w rejonie wsi Dmytriwka. Na wystawie stoją także wraki transportera opancerzonego BTR-82A i również opancerzonego, aczkolwiek lżej, pojazdu GAZ-2975 „Tigr”.

Pierwszym co rzuca się w oczy, jest stan zachowania eksponatów. Nie wchodząc w detale, mamy do czynienia z wypalonymi wrakami, z których zdemontowano wszystko, co mogło przydać się armii ukraińskiej i ewentualnym zbieraczom „przydasiów”. Przeznaczenie takich wraków na wystawę nie powinno dziwić, jako że Ukraina desperacko potrzebuje czołgów czy transporterów (oraz innej broni), więc każdy pojazd opancerzony zdobyty na wrogu w stanie nadającym się do wykorzystania (choćby w charakterze dawcy części) jest przekazywany wojsku.

Remont zdobycznego Tigra

O historii wspomnianej czwórki mówią ich uszkodzenia, a przede wszystkim liczne połacie świeżej jeszcze rdzy. To nieomylny dowód na pożar szalejący niegdyś w ich wnętrzach. Pancerze poddane działaniu wysokiej temperatury i pozbawione przez płomienie warstwy ochronnej farby rdzewieją w dość piorunującym tempie, co można bez problemu zaobserwować na licznych fotografiach krążących w mediach społecznościowych. Przyglądając się uważnie samemu T-72BA, panelom towarzyszącym wystawie i materiałom dostępnym w mediach społecznościowych, można również stwierdzić, że ten konkretny wóz stracił wieżę w wyniku wewnętrznej detonacji amunicji, a założono ją na kadłub wyłącznie w celach ekspozycyjnych.

Stojąc w pobliżu ogrodzonej przestrzeni wystawy, warto zauważyć jeszcze jedną rzecz. Działając całkowicie świadomie, Ukraińcy zdecydowali się na przedstawienie nowszych i skuteczniejszych typów sprzętu wykorzystywanego obecnie przez armię rosyjską. Nie ma tu wraków starszych konstrukcji, choćby transportera MT-LB czy BWP-1 lub np. samobieżnej wyrzutni rakiet BM-21 Grad. To celowe i zamierzone działanie, wpisujące się w szerszą wymowę wystawy, o czym później.

Czego możemy dowiedzieć się z wystawy?

Szanowni Czytelnicy i szanowne Czytelniczki, czy są może wśród Was osoby, które widziały film „Biały Tygrys” z 2012 roku? Pamiętacie może postać Iwana Iwanowicza Najdionowa? Mężczyzna ten obdarzony był niezwykłym darem (a może przekleństwem?), dzięki któremu „słyszał” to, co opowiadały mu wraki napotkanych czołgów. Wystarczyło, że podchodził do danego wozu, a za moment wiedział wszystko o jego ostatnich chwilach, łącznie z tym, co zniszczyło dany pojazd. W wolnych chwilach modlił się także do pancernego bóstwa dysponującego pozłacanym T-34, siedzącego na tronie otoczonym wrakami wszystkich czołgów zniszczonych od początku istnienia tego rodzaju broni.

Przeciętny człowiek nie dysponuje takimi mocami, więc nie może „porozmawiać” z wrakami pokazanymi na wspomnianej wystawie. Nie znaczy to jednak, że są one zupełnie pozbawione „głosu”. Mając okazję zobaczyć wspomniane pozostałości pojazdów w miejscu takim jak Muzeum Broni Pancernej, każdy widz może (kupiwszy uprzednio bilet) zobaczyć choćby czołg T-72 w stanie o wiele lepszym niż ten przywieziony z Ukrainy, jak również przyjrzeć się innym pojazdom z kolekcji MBP. Dzięki temu poprzez proste porównanie łatwo zobaczyć, jak złudną ochroną jest pancerz pojazdu – nawet ten najgrubszy, czołgowy. Jest tu też swoiste „memento mori”, aczkolwiek w metalowej i bezdusznej odsłonie.

„Za wolność naszą i waszą”

Zostawiając na boku same pojazdy i ich historię, nie da się nie wspomnieć o propagandowej wymowie całej wystawy, w pełni zamierzonej przez jej pomysłodawców. Kiedy konflikt rosyjsko-ukraiński, zapoczątkowany w 2014 roku, rozgorzał na nowo, wielu powątpiewało w ukraińskie zdolności do obrony własnego terytorium. Dzięki odwadze mężczyzn i kobiet walczących w różnych gałęziach ukraińskich sił zbrojnych, a także pomocy militarnej płynącej z Zachodu, udało się powstrzymać rosyjskie kolumny pancerne, a następnie zmusić je do odwrotu. Dziś coraz częściej słyszy się już nie o rosyjskich postępach, lecz o ukraińskiej kontrofensywie. Jak to będzie – czas pokaże.

Podobna wystawa w Pradze

Walcząca Ukraina nadal potrzebuje pomocy z Zachodu – broni, amunicji i wyposażenia. Dziś płynie jej za naszą wschodnią granicę o wiele więcej niż w momencie publikacji materiału dotyczącego tego zagadnienia na łamach niniejszego portalu, zmieniła się także jej struktura. Nadal jednak zachodnie dostawy nie są niczym innym, jak tylko linią życia, techniczną tętnicą podtrzymującą armię ukraińską przy życiu. Z tego też powodu rząd tego państwa robi wszystko, by cały czas naciskać na zachodnią opinię publiczną w nadziei, że ta z kolei skłoni tamtejszych polityków nie tylko do podtrzymania, ale i zdwojenia wysiłków mających na celu wyposażenie ukraińskich sił zbrojnych w nowy, skuteczniejszy sprzęt.

Jednym z narzędzi wykorzystywanych w tej kampanii jest omawiana wystawa. Jej wymowa nadana jej przez samych Ukraińców jest jasna i prawie że namacalna – oto rosyjski sprzęt, który zniszczyliśmy. Jesteśmy. Walczymy. Nie poddamy się, a sprzęt nam przekazywany jest inwestycją w bezpieczeństwo nie tylko samej Ukrainy, ale i całej Europy. Dziękujemy za dostawy i prosimy o jeszcze.

Również Rosjanie organizują podobne wystawy

Podsumowanie

Wystawa „Za wolność naszą i waszą” będzie dostępna w Muzeum Broni Pancernej do soboty 20 sierpnia 2022. Jeśli tematyka broni pancernej czy wojny toczącej się za naszą wschodnią granicą choć trochę Was interesuje i jesteście w Poznaniu czy okolicach, warto ją zobaczyć. Samo jej stworzenie jest dowodem na dążenie Ukrainy do głębszego zaangażowania jej zachodnich sojuszników w działania pomocowe oraz na chęć pozyskania nowych sprzymierzeńców. Ta wystawa to oręż w wojnie psychologicznej i propagandowej. Dla odwiedzających wraki są z kolei niewielkim przypomnieniem, że to, co oglądamy na naszych małych i dużych ekranach, to nie gra, tylko prawdziwe wydarzenia rozgrywające się bliżej nas niż sami jesteśmy skłonni przyznać.

Bibliografia

BRAK KOMENTARZY

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii! Cancel reply

Exit mobile version