„Potrzeba nam europejskiego kodeksu, europejskiego sądu kasacyjnego, tej samej waluty, tych samych miar i wag, tych samych praw; powinienem przeobrazić wszystkie narody Europy w jeden naród” – miał ponoć powiedzieć Napoleon Bonaparte. Jednak słowa to jedno, czyny – drugie, a możliwości – trzecie.

Kampania rosyjska 1812 roku, szwoleżerowie, koalicje antyfrancuskie – nie ulega wątpliwości, że szkolne podręczniki skupiają się na militarnym aspekcie epoki napoleońskiej. Katowani od dziecka pytaniami o daty niewiele nam dziś mówiących bitew, możemy nabrać przekonania, że znaczenie tego okresu w dziejach Starego Kontynentu sprowadzało się do szeregu krwawych starć. Tymczasem doniosłość ówczesnych wydarzeń i wyjątkowość samego Napoleona ma o wiele więcej wspólnego z zachodzącymi pod jego panowaniem przeobrażeniami społeczno-prawnymi niż z dokonaniami wojskowymi.

I choć zadawane niekiedy pytanie o to, czy Napoleon dążył do utworzenia czegoś na wzór Unii Europejskiej, trąci nieuchronnie anachronizmem, to nie ulega jednak wątpliwości, że zarówno intelektualna atmosfera Oświecenia, jak i działania francuskiej administracji przyczyniły się do wykształcenia się w Europie ponadnarodowego poczucia wspólnotowości, której podstawy okazały się o wiele trwalsze niż zmienne militarno-polityczne sojusze.

Europa w 1812 roku (rys. Alexander Altenhof, CC BY-SA 3.0)

W poszukiwaniu źródeł wiecznego pokoju

Jeden człowiek – nawet Napoleon – nie jest w stanie zmienić zbyt wiele, jeśli jego działania nie wpisują się w popularne w danym okresie oczekiwania i dążenia. Jednak atmosfera końcówki XVIII wieku zdawała się tworzyć wyjątkowo podatny grunt pod wszelkie zjednoczeniowe idee. Przyczyniło się do tego w szczególny sposób wciąż żywe wspomnienie krwawej wojny 30-letniej (1618–1648), które zmuszało do refleksji nad sposobami zapobiegania wyniszczającym Europę konfliktom.

Wnętrze Panteonu w XVIII wieku. Obowiązkowy punkt programu każdej grand tour. Obraz autorstwa
Giovanniego Paola Paniniego (ze zbiorów National Gallery of Art, nr inw. 1939.1.24)

Filozofowie Oświecenia prześcigali się w pomysłach, które – choć w szczegółach znacznie się różniły – sprowadzały się do przekonania o konieczności utworzenia federacji narodów, która miała być najlepszą gwarancją zachowania europejskiej równowagi i stabilności. Państwa zrzeszone w jej ramach, przy zachowaniu pewnego stopnia autonomii, dzielić miałyby wspólne republikańskie wartości i prawa, wyrzekając się przy tym wojny jako środka do prowadzenia polityki zagranicznej. Wspólnota przekonań i obyczajów jak nic innego miała scementować ten sojusz.

Federalistycznym ideom sprzyjał także wszechobecny duch kosmopolityzmu. Dzięki edukacji opartej na tym samym modelu przedstawiciele francuskich, polskich czy rosyjskich elit – często powiązanych dodatkowo więzami krwi – bez problemu odnajdywali się w obcych stolicach. Poczucie wspólnoty umacniała wśród nich dodatkowo znajomość języka francuskiego, która była nieodzownym elementem wykształcenia dla wszystkich osób przejawiających jakiekolwiek polityczne czy towarzyskie ambicje.

Nie bez znaczenia był także fenomen grand tour, czyli podróży, w które udawali się w młodym wieku europejscy intelektualiści i arystokraci celem zgłębienia geografii, obyczajów oraz historii Starego Kontynentu. Szczególny nacisk kładziony w ich trakcie na poznanie osiągnięć doby antyku jedynie umacniał przekonanie o przynależności do jednej historycznej rodziny.

Równocześnie coraz szerszy posłuch zdobywały hasła odwołujące się do uniwersalności praw i zasad, którymi powinny kierować się rozwinięte narody, które to następnie miałyby stanowić trzon ponadnarodowych federacji. Wieści dochodzące zza Oceanu Atlantyckiego, mówiące o powstaniu republikańskiej federacji byłych kolonii brytyjskich, jedynie utwierdzały oświeceniowych optymistów w przekonaniu, że pokojowa koegzystencja w ramach ponadnarodowych organizacji jest możliwa, a jej nastanie jest wręcz kwestią czasu.

Trzynaście Kolonii w przededniu wojny o niepodległość USA (rys. Richard Zietz, CC BY-SA 3.0)

Lud wybrany

Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela na obrazie Jeana-Jacques’a François Le Barbiera (ze zbiorów
Musée Carnavalet w Paryżu, nr inw. P809)

W tej atmosferze intelektualnej kształtować się miało postrzeganie świata przez pokolenie, które chwyciło w 1789 roku za bagnety i doprowadziło do obalenia monarchii absolutnej we Francji. Chęć zerwania ze starym porządkiem, postrzeganym jako opresyjny i archaiczny, szybko znalazła wyraz w działaniach, których celem była racjonalizacja instytucji i praw. Służyło temu przyjęcie nowej konstytucji wprowadzającej trójpodział władzy oraz równość wszystkich ludzi wobec prawa, rozpoczęcie prac nad jednolitym kodeksem, który miał raz na zawsze zerwać z regionalnymi partykularyzmami charakteryzującymi wcześniejsze porządki, czy wprowadzenie ujednoliconego systemu miar i wag.

Poczucie dumy z szybkiego wprowadzania w życie haseł Oświecenia stopniowo zaczęło przeradzać się – zależnie od interpretacji – w mesjanizm bądź arogancję wynikającą z przekonania o wyższości rewolucyjnych idei nad feudalnymi prawami, którymi rządziła się reszta Europy. Zajmowanie przez francuskie wojska kolejnych terenów zaczęło jawić się nie tylko w kategoriach ekonomicznych czy strategicznych zdobyczy, ale także szans na rozprzestrzenianie rewolucyjnych idei i budowy nowej Europy z Paryżem jako centrum nadającym jej ton.

Na terenach, które znalazły się pod francuskim panowaniem czy protekcją, podejmowano się o wiele ambitniejszych zadań niż tylko pobór rekruta czy ściąganie finansowych należności. Wychodzono z oświeceniowego założenia, że w Europie szybko zmieniających się sojuszy podstawa do zachowania zdobytych wpływów musi być o wiele trwalsza niż umowy i traktaty. Za taką podbudowę uważano prawo, które po implementacji w danym państwie miało raz na zawsze zmienić oblicze zamieszkujących je ludów, stopniowo spajając ich wartości i dążenia z tymi wyznawanymi nad Sekwaną.

Prawo: sojusz trwalszy niż traktat

Nic więc dziwnego, że jednym z najważniejszych wyznaczników przynależności do napoleońskiej Europy stały się konstytucje. Wskutek francuskich zwycięstw stały się one najwyższymi aktami normatywnymi szeregu europejskich państw rozsianych od Półwyspu Iberyjskiego, przez Niderlandy, po ziemie Księstwa Warszawskiego. Ich treść teoretycznie zależeć miała od wyników rozmów z reprezentantami elit danego państwa, w praktyce jednak sugestie lokalnych przedstawicieli były całkowicie ignorowane, a konstytucje sporządzano według jednego szablonu opartego na francuskim modelu.

Te niezwykle zwięzłe i precyzyjne akty prawne zapewniały trójpodział władzy przy jednoczesnym zachowaniu dominującej pozycji władcy. Gwarantowały też wszystkim, włącznie z chłopami, równość wobec prawa oraz nietykalność osobistą, nad którymi czuwać miały niezależne i profesjonalne sądy. Sądy – warto podkreślić – w których obliczu i chłop, i szlachcic mieli stawać i być sądzeni jak równy z równym, co było nie do pomyślenia w feudalnej Europie.

Kodeks Cywilny Napoleona został przyjęty w wielu częściach Europy. Poza ziemiami polskimi, gdzie obowiązywał we fragmentach aż do 1946 r., funkcjonował także w północno-zachodnich Niemczech, w Królestwie Włoskim, Hiszpanii i Szwajcarii. Jego rozwiązania zostały bezpośrednio przejęte bądź zaadaptowane w państwach Ameryki Łacińskiej (m.in. Chile, Urugwaj), a ponadto stał się on podstawą dla prawodawców w Imperium Osmańskim czy Japonii. Do dziś – w nieco zmodernizowanej wersji – obowiązuje m.in. w Belgii czy Luksemburgu.
Na ilustracji: Napoleon I w szatach koronacyjnych. Lewą rękę wznosi nad cesarskim jabłkiem oraz swoim kodeksem cywilnym; fragment obrazu autorstwa Anne’y-Louisa Girodeta de Roussy’ego-Triosona (ze zbiorów Bowes Museum, nr inw. B.M.364)

Zasady i wartości wskazane w konstytucji jedynie doprecyzowywał Kodeks Cywilny. Ten zbiór praw, uważany przez Napoleona za największe osiągnięcie jego życia, stał się przyczyną upowszechnienia takich instytucji jak śluby cywilne czy rozwody, a także obalał przymus cechowy czy gwarantował każdemu wolność wyboru zawodu. I choć nie wszystkie jego rozwiązania uznać można za postępowe, to jednak jego wprowadzenie na terenach zależnych od Francji wywołało w ówczesnych elitach istny popłoch ze względu na „nader rewolucyjny charakter”.

Pośpiech, z którym wdrażano francuskie rozwiązania, pogłębiał jedynie niezadowolenie szlachty obawiającej się utraty swej dominującej pozycji. Wielokrotnie podejmowała ona próby ograniczenia stosowania nowych przepisów w praktyce, na co – wbrew alarmom francuskiej administracji – Napoleon zdawał się przymykać oko. Wyjaśnił on powody swego postępowania w liście do króla Westfalii Hieronima z 15 listopada 1807 roku. Cesarz już samo narzucenie francuskiego prawa uznawał za wielki sukces i był świadom tego, że rzeczywista akceptacja tej zmiany to raczej kwestia lat niż miesięcy. Przekonywał, że negatywne reakcje na nieznane są normalne, jednak ostatecznie nikt, kto zakosztuje dobrodziejstw płynących z francuskich instytucji, nie będzie chciał powrócić do wcześniejszej administracyjnej samowoli.

Napoleon jako prawodawca. Płaskorzeźba z kościoła Inwalidów w Paryżu, gdzie znajduje się sarkofag cesarza Francuzów (fot. autorka)

Administracja i ordery

Drzeworyt z 1800 r. przedstawiający nowe miary i wagi (ze zbiorów Bibliothèque nationale de France, département Estampes et photographie, RESERVE QB-201 (143)-FOL)

Francuzi byli świadomi, że stworzenie „nowego Europejczyka”, który niezależnie od miejsca pochodzenia podzielałby wartości i opinie dominujące nad Sekwaną, byłoby niemożliwe przy jednoczesnym zachowaniu feudalnej struktury powiązań i wpływów. Krucjata, którą wydano staremu porządkowi, przebiegać miała stopniowo i w miarę niezauważalnie dla ówczesnych elit. Jednym z narzędzi służących do tego celu była reforma władzy administracyjnej. Od tej pory funkcje w jej ramach pełnić miały jedynie osoby legitymujące się konkretnymi umiejętnościami i zdobytymi dzięki nim dyplomami.

Otrzymanie dyplomu obwarowane było koniecznością zdania państwowego egzaminu, do którego przystąpić mógł teoretycznie każdy. Otworzyło to na szerszą skalę furtkę do służby w administracji państwowej – nawet na wysokich stanowiskach – dla osób zdolnych, lecz nieustosunkowanych. I choć początkowo niewiele się w kwestii pochodzenia urzędników zmieniło, to jednak rozkład feudalnej struktury powiązań był nieunikniony. Stopniowo osoby zdolne, choć pozbawione koneksji, zaczęły wypierać szlachtę, stając się jednocześnie żarliwymi obrońcami francuskiego systemu.

Innym sposobem na rozbicie skostniałej struktury społecznej było przyznawanie orderów i wysokich stanowisk w armii, na które – zgodnie z rewolucyjną zasadą – zasłużyć mógł sobie każdy, niezależnie od narodowości czy pochodzenia, o ile wykazywał się ponadprzeciętnymi zdolnościami. Szczególny przypadek stanowi Berek Joselewicz – polski Żyd, kupiec, który w uznaniu za swoje zaangażowanie na polu bitwy otrzymał najwyższe francuskie odznaczenie – Legię Honorową.

Nie oznacza to jednak, że orderami czy marszałkowskimi buławami obdarowywano jedynie zasłużonych. Laury te przypaść mogły także osobom reprezentującym stare elity. Napoleon był świadom, że opieranie rządów wyłącznie na wąskim kręgu entuzjastycznych republikanów oraz osobach zdolnych, ale bez koneksji, nie ma większej szansy powodzenia w świecie, który wciąż tkwił jedną nogą w starej epoce. Do najwyższych honorów wynoszono zatem również reprezentantów starych elit, przez co starano się rozbić ich jedność i zniwelować niechęć do nowego porządku. Przyznawanie odznaczeń miało zgromadzić wokół francuskiego tronu ponadeuropejską wspólnotę ludzi zdolnych, zasłużonych lub wpływowych, którym dawano dowody docenienia oraz zachętę do przyjęcia rewolucyjnych wartości.

Napoleon po raz pierwszy wręcza ordery Legii Honorowej. Obraz autorstwa Jeana-Baptiste’y Debreta, 1812 r. (ze zbiorów Pałacu w Wersalu, nr inw. MR 1446; INV 3755; MV 1504)

Zjednoczona Europa Napoleona: mrzonki czy realny projekt?

Przyjęcie przez Napoleona tytułu cesarza miało stanowić dla reszty Europy sygnał o chęci zakończenia sporów i wojen doby rewolucji. Właśnie w ten sposób zostało to odebrane przez republikańskie kręgi, które do dziś zarzucają Napoleonowi ukryty reakcjonizm i wyrzeczenie się sprawy rewolucji. Inaczej zinterpretowały to jednak na absolutystycznych dworach Berlina, Wiednia czy Petersburga. Bardziej niż sama fakt koronacji zwracano tam uwagę na symbolikę użytą w jej trakcie, nawiązującą do czasów kojarzonych z uniwersalistycznymi ambicjami Karola Wielkiego.

Napoleonowi nie pomagały też pielgrzymki, które odbywał w owym czasie do grobu wielkiego Karolinga, ani poematy, w których poddani porównywali go do wielkiego poprzednika i nawoływali do zjednoczenia Europy pod napoleońskim berłem. Dodatkowo wpisywało się to w ogólną atmosferę epoki, o czym świadczą nie tylko ruchy federacyjne w Ameryce Północnej, ale i czerpiące bezpośrednio inspirację z napoleońskiej Europy ruchy zjednoczeniowe w Ameryce Łacińskiej.

Napoleon Bonaparte koronuje Józefinę na cesarzową. Obraz Jacques’a-Louisa Davida, 1806 r. (ze zbiorów Musée du Louvre, nr inw. INV 3699)

Jakie były rzeczywiste zamiary zmarłego równo 200 lat temu Cesarza względem Europy? Tego – o ile nagle nie ujrzą światła dziennego jakieś tajemne dzienniki – zapewne nigdy się nie dowiemy. Jedno jest jednak pewne: to właśnie w okresie jego rządów udało się stworzyć podstawy nowoczesnych państw i społeczeństw, które posiadają wspólne podwaliny prawne i wyznają zbliżone wartości i są dziś w stanie nie tylko pokojowo koegzystować, ale i tworzyć ponadnarodowy związek, jakim jest Unia Europejska.

Bibliografia

  • Michael Broers, Europe under Napoleon 1799–1815, Arnold, London 1996.
  • Tenże, Napoleon, vol. 1, Soldier of Destiny, 1769–1805, Faber and Faber, London 2014.
  • Napoleon and Europe, ed. by Philip G. Dwyer, Longman, Harlow 2001.
  • Napoleon and his empire. Europe 1804–1814, ed. by Philip G. Dwyer and Alan Forrest, Palgrave Macmillan, Basingstoke 2007.
  • Owen Connelly, Napoleon’s satellite kingdoms, Free Press, New York 1965.
  • Katarzyna Sójka-Zielińska, Idea „kodyfikacji” w kulturze prawnej Oświecenia europejskiego, „Zeszyty Prawnicze UKSW”, t. 10 (2010), nr 1.
  • Marta Tomczak, Napoleon Bonaparte a Karol Wielki – średniowieczna symbolika na porewolucyjnym dworze, [w:] org, 9 lipca 2019 [dostęp: 4 maja 2021], <https://histmag.org/Napoleon-Bonaparte-a-Karol-Wielki-sredniowieczna-symbolika-na-porewolucyjnym-dworze-19020/>.
  • Stuart Woolf, Napoleon’s Integration of Europe, Routledge, London 1991.

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!