Kwestia relacji polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej stała się przedmiotem ostrego sporu wykraczającego poza granice naszego kraju. Wypowiadali się już w tej sprawie politycy, badacze i prawnicy. Czy lektura jednego regionalnego tytułu prasowego może wnieść coś nowego do tych dyskusji?

W 2000 roku ukazała się książka „Sąsiedzi” Jana Tomasza Grossa dotycząca wydarzeń w Jedwabnem z 1941 roku. Ta niewielka publikacja otworzyła drogę do wieloletniej dyskusji, mającej coraz więcej wspólnego z publicystyczną polemiką niż porządnym badaniem naszej przeszłości. Patrząc na piętrzące się stosy książek i artykułów, łatwo jest zapomnieć o tym, co powinno być podstawą każdego sporu dotyczącego wydarzeń historycznych, czyli o źródłach. Ze smutkiem wypada tu jednak zauważyć, że coraz lepsza dostępność dokumentów i innych przekazów nie zawsze znajduje swe odzwierciedlenie w rosnącym zainteresowaniu ze strony badaczy i czytelników.

Ten materiał koncentruje się wokół przedwojennego polskiego antysemityzmu, propagowanego na łamach gazety „Hasło Wybrzeża Polskiego”, choć czasem pozwalam sobie na drobne wycieczki poza ten tytuł. Była to gazeta o bardzo wyraziście zaznaczonej linii politycznej, skierowana do czytelników o podobnych do wydawcy gustach. Czy warto poświęcać czas tytułowi leżącemu na uboczu ówczesnych głównych nurtów prasowych? Jeśli chce się zrozumieć przynajmniej w części psychikę społeczeństwa polskiego w międzywojniu, ten czas nie tylko wypada, ale i trzeba znaleźć.

„Hasło Wybrzeża Polskiego”, początek pierwszej strony drugiego numeru

Nadmorski tygiel społeczny

Gdynia była dzieckiem II Rzeczypospolitej. Odrodzona Polska przelała w nią samą siebie, niczego nie oszczędzając ze stanu swego materialnego, psychicznego i społecznego posiadania. Działy się tu rzeczy bezsprzecznie wielkie, zarówno w sensie pozytywnym, jak i negatywnym.

Dzisiejsze Gdynia ma niewiele wspólnego z przedwojenną. Owszem, można sobie spacerować wśród modernistycznej architektury, porównywać ten czy tamten widoczek pocztówkowy ze stanem współczesnym, niemniej struktura społeczna miasta zdążyła się już zmienić na skutek II wojny światowej i późniejszych przeobrażeń. Dziś trudno więc zrozumieć wiele tematów poruszanych w prasie lokalnej z dwudziestolecia, niezależnie od tego, czy mówimy tu o tytułach z wyższej półki, czy tej ciut niższej. Warto jednak podjąć trud zapoznania się choć z wycinkiem ówczesnej prasy, by zajrzeć na moment w głąb umysłów ludzi żyjących w międzywojennej Gdyni. To, co tam znajdziemy, może pozwolić na lepsze zrozumienie dzisiejszych sporów.

Budowa portu w Gdyni. Widok z góry w kierunku Kamiennej Góry, 1929 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 3/1/0/8/4689/1, domena publiczna)

Gdyński przegląd prasy

„Hasło Wybrzeża Polskiego” było jednym z 19 tytułów prasowych wydawanych w Gdyni w różnych okresach dwudziestolecia międzywojennego. Biorąc pod uwagę, że do miasta docierały także inne wydawnictwa regionalne i krajowe, trudno mówić tu o wybitnej roli tego tygodnika w życiu społecznym Gdyni. Nawet w segmencie pism antysemickich HWP miał spore towarzystwo w postaci przynajmniej trzech czy czterech periodyków ukazujących się w tym samym czasie. Trudno więc przypisywać owemu pismu jakieś pozory oryginalności, a patrząc na treść i liczbę wydań, nie da się go też (niestety) nazwać jednorazowym wybrykiem jakiegoś antysemickiego drukarza.

Treści antysemickie w pomorskiej i ogólnopolskiej prasie stanowią przedmiot różnorakich badań już od wielu lat, stąd też, zamiast zagłębiać się w meandry tejże tematyki, można od razu przejść do próby podsumowania obecnego stanu wiedzy. Przede wszystkim wypada zauważyć, że antysemityzm występował niestety w prasie polskiej na Pomorzu od samego początku jej istnienia.

„Kurjer Poznański”, r. 29, nr 91 (27 lutego 1934)

„U źródeł wszystkich naszych nieszczęść dzisiejszych tkwi żyd” – to „Dziennik Bydgoski” z 11 sierpnia 1920 roku. 26 sierpnia tegoż samego roku w „Dzienniku Poznańskim” znajdziemy za to następujące słowa „Zdawna już donosiły gazety, że przez Gdańsk przelewają się liczne fale uchodźców żydów, którzy w odradzającej się Polsce nie czują się już u siebie i za oceanem szukają nowej placówki dla swego pasożytniczego rozwoju”. Można nawet zajrzeć do omawianego już na łamach Tytusa „Tygodnika Oświatowego” z lat 1920–1921, gdzie znajdziemy m.in. takie zwroty jak „Możnowładztwo żydowskie zagraża Rzeczypospolitej”.

Przyczyną występowania wątków antysemickich w prasie była przede wszystkim walka ekonomiczna, tocząca się według reguły „swój do swego po swoje”. Polak miał kupować u Polaka, a nie u Żyda, postrzeganego jako konkurencja. Pewną rolę odgrywały tu również różnego rodzaju mity czy przesądy dotyczące Żydów i judaizmu, niemniej kwestie związane z handlem i przemysłem wybijają się na pierwszy plan.

„Pod Pręgierz. Pismo poświęcone obronie handlu i przemysłu chrześcijańskiego w Wielkopolsce”, r. 7, nr 17 (2 maja 1937)

Ilu Żydów mieszkało w Gdyni?

Patrząc na treści zawarte w HWP nie sposób nie zapytać o liczbę Żydów mieszkających i pracujących w ówczesnej Gdyni. Czy różne alarmistyczne publikacje zamieszczane w pomorskiej prasie miały swoje podparcie w danych statystycznych?

Jeśli wierzyć przedwojennej żydowskiej prasie, pierwszy Żyd przybył do Gdyni w 1927 roku, prawdopodobnie w związku z prowadzonymi przez siebie interesami. Pierwszym Żydem, który został tu na dłuższy czas był z kolei pochodzący ze Lwowa inżynier Leon Allweil.

W 1931 roku w Gdyni mieszkało już 84 Żydów, a w 1937 roku (szczyt liczebności Żydów w mieście) było ich 4897 – zarówno zameldowanych na miejscu, jak i przebywających tu czasowo. Nawet wtedy stanowili oni jednak zaledwie ok. 4,44% ogółu ludności. W tym samym czasie aż 94,79% mieszkańców miasta (104 455 osób) stanowili Polacy. Biorąc pod uwagę strukturę przestrzenną rozmieszczenia Żydów na Pomorzu, ponad połowa z nich mieszkała w Gdyni, trudno jednak tymi danymi uzasadniać niektóre tytuły w HWP, jak np. opublikowany w 1936 roku materiał „Zastraszający wzrost żydowstwa w Gdyni”.

„Zastraszający wzrost żydostwa w Gdyni”, HWP, r. 1, nr 2

„Hasło Wybrzeża Polskiego”

Bazą źródłową tego artykułu jest 48 zachowanych numerów „Hasła Wybrzeża Polskiego” znajdujących się w wirtualnej bazie polona.pl, wydanych pomiędzy marcem 1936 a kwietniem 1938 roku, czyli od numeru 2 (pierwszego niestety brak) do 53 (brak 4/36, 16/36, 18/36, 43/37). Każde ze zwykłych wydań składa się z czterech stron, te wydawane w okresie świąt mają o dwie więcej.

Stałym elementem każdego z wydań, oprócz tekstów antysemickich, jest „Spis firm chrześcijańskich godnych polecenia w Gdyni”, co jasno wskazuje na cel powstania i wydawania pisma o takim a nie innym charakterze – była nim walka ekonomiczna z Żydami. Temu samemu celowi służyły również artykuły piętnujące rzymskokatolickich mieszkańców Gdyni kupujących u Żydów, łącznie z wymienieniem ich danych osobowych.

Rzecz jasna, na łamach HWP poruszane były także inne wątki dotyczące relacji polsko-żydowskich na terenie miasta. Znajdziemy tam teksty o kawiarniach, wynajmie mieszkań czy lokalnej przestępczości, wszystko oczywiście utrzymane w charakterystycznym klimacie antysemickim.

„Jaka dzielnica Gdyni jest najbardziej zażydzona?”, NWP, r. 2, nr 7

Obok takich materiałów publikowano w tygodniku również bardziej ogólne artykuły zawierające treści antyżydowskie. „Niemcy potrafią walczyć z żydami”, „Żyd jest przez Pana Boga ustanowionym szatanem dla narodów”, „Żydzi zaśmiecają i szpecą Gdynię”, „Rozwydrzenie talmudystów w Gdyni” czy „Jaka dzielnica Gdyni jest najbardziej zażydzona” – to tylko niewielka próbka tytułów i wstępów do artykułów publikowanych w HWP. Na jego łamach znajdziemy też pochwały dla ówczesnej niemieckiej polityki względem Żydów czy też rozważania związane z dosyć fantazyjną ideą wysłania polskich Żydów na Madagaskar, oczywiście po uprzednim pozbawieniu ich całego majątku.

Na osobną uwagę zasługują zamieszczane w HWP grafiki. Niektóre z nich wykorzystywano kilkukrotnie, zmieniając jedynie ich podpisy, a część można znaleźć także w innych zbliżonych w tonie i wymowie publikacjach antysemickich. W niektórych wydaniach zamieszczono także mniej lub bardziej udane próbki poezji antyżydowskiej.

Patrząc na treści zawarte w HWP z pewnej perspektywy, wypada stwierdzić, że była to gazeta wyłącznie dla ludzi posiadających już pewien zdefiniowany antysemicki światopogląd, szukających w niej potwierdzenia swych przekonań. Propaganda serwowana na łamach tego pisma jest twarda, toporna i miejscami prymitywna do tego stopnia, że trudno sobie wyobrazić, by ktoś mógł stać się antysemitą pod jej wpływem. W połączeniu z innymi źródłami antysemityzmu (rodzina? otoczenie?), HWP mogło jednak wywrzeć pewien wpływ na jeszcze nieprzekonanego odbiorcę.

Zaskakujący nagłówek: „Cipo-Matador a żydostwo”, HWP, r. 1, nr 21
Okazuje się jednak, że chodzi o kolejne porównanie do pasożytniczej rośliny…

Po co to czytać?

Jak z tego wynika, „Hasło Wybrzeża Polskiego” nie było czasopismem wybitnym ani wyjątkowym. Po co więc zaglądać do niego po upływie tak wielu lat? Odpowiedź jest wyjątkowo prosta – żeby pamiętać.

We wstępie do niniejszej pracy pozwoliłem sobie na ogólnikowe wspomnienie sporów i dysput toczonych przez ostatnie lata wokół kwestii relacji polsko-żydowskich. Spierano się już praktycznie o wszystko, wliczając w to poszczególne miejsca, symbole, książki i postacie. Czasem można jednak odnieść wrażenie samonapędzania się tych polemik tak, jakby dyskusja stawała się celem samym w sobie. Takie rozmowy prowadzą jednak wyłącznie na manowce.

Aby wydostać się z tej matni, warto sięgać bezpośrednio do źródeł. Przejść się do archiwum czy biblioteki (fizycznej lub cyfrowej), poszperać, poszukać i poczytać. Zagadnienie przedwojennego polskiego antysemityzmu nie jest ani łatwe, ani przyjemne w badaniu, trzeba je jednak zgłębiać dla nas samych oraz dla przyszłych pokoleń. Tylko wracając do podstaw normalnej pracy badawczej, bazującej na merytorycznych argumentach i wycinając z polemik różne publicystyczne czy polityczne głosy, możliwe jest uzdrowienie dzisiejszej złożonej i nieraz niezdrowej atmosfery narosłej przez lata wokół wspomnianego tematu.

Czy tak się jednak stanie? Cóż, marzyć wolno każdemu.

„Orędownik. Ilustrowane pismo narodowe i katolickie”, wydanie łódzkie, r. 66, nr 153 (4 lipca 1936)
HWP, r. 2, nr 20
HWP, r. 2, nr 15
HWP, r. 1, nr 10
HWP, r. 2, nr 10
HWP, r. 2, nr 15
HWP, r. 1,- nr 6
HWP, r. 2, nr 11
HWP, r. 1, nr 22
HWP, r. 2, nr 10
HWP, r. 2, nr 12
HWP, r. 2, nr 16

Bibliografia

  • Agnieszka Wróbel, Żydzi w Gdyni w latach 1926–1939, Wyd. Adam Marszałek, Toruń 2014.
  • Jarosław Drozd, Lost in the whirlwind of war. The Jewish community in Gdynia, Oficyna Verbi Causa, Gdynia 2008.
  • Barbara Jarmołowicz, Geneza i rozwój czasopiśmiennictwa morskiego w okresie międzywojennym – próba usystematyzowania, „Słupskie Studia Historyczne”, nr 19 (2013).
  • Dariusz Konstantynów, Gdynia i Żydzi w antysemickich rysunkach z prasy II Rzeczypospolitej, „Porta Aurea”, nr 19 (2020).
  • Jarosław Tomasiewicz, Kwestia żydowska w myśli politycznej obozu narodowego 1939–1945, „Polish-Jewish Studies”, t. 1 (2020).
  • Tomasz Kawski, Spory i konflikty polsko-żydowskie na Kujawach i Pomorzu w XX wieku, [w:] Konflikty i spory w regionie kujawsko-pomorskim, pod red. Michała Białkowskiego, Adama Koseckiego, Wojciecha Polaka [seria: Dzieje regionu kujawsko-pomorskiego, t. 2,], Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego Toruń 2013.
  • Wiktor Pepliński, Prasa na Pomorzu w okresie międzywojennym, „Gdański Rocznik Kulturalny”, t. 11 (1988).
  • „Dziennik Poznański”, r. 62, nr195 (26 sierpnia 1920).
  • „Dziennik Bydgoski”, r. 13, nr 175 (11 sierpnia 1920).

2 KOMENTARZE

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!