Mogłoby się wydawać, że w dobie cekaemów, pierwszych czołgów i walk pozycyjnych w okopach kawaleria nie miała już racji bytu. Mimo to w czasie wojny polsko-bolszewickiej wielkie formacje jazdy odegrały niemałą rolę, choć ich wystawienie wymagało od odradzającego się państwa dużego wysiłku.

Dla polskiego wyższego dowództwa odrodzonego w 1918 roku oczywistą sprawą była konieczność sformowania jazdy w charakterze osobnego rodzaju broni głównej, obok piechoty i artylerii. Nie wynikało to jedynie z chwalebnej tradycji jazdy w historii Rzeczypospolitej, ale bieżących potrzeb wojska. Wprawdzie na polach bitew I wojny światowej (zwłaszcza na froncie zachodnim) kawaleria okazała się mniej użyteczna, ustępując technice wojennej, w warunkach prowadzenia działań manewrowych na rozległych ziemiach Białorusi i Ukrainy była formacją niezbędną.

Już 4 listopada 1918 roku Sztab Generalny ogłosił budowanie dywizji jazdy złożonej z czterech pułków. Aby osiągnąć ten cel, podjęto decyzję o formowaniu szwadronów kawalerii w poszczególnych Okręgach Generalnych, najpierw na terenie „Kongresówki”, a niedługo po tym również na obszarze Galicji.

Gdy powstawało nowe Wojsko Polskie, priorytet miały, oczywiście, jednostki piechoty. Na zdjęciu polscy żołnierze z ciężkim karabinem maszynowym Schwarzlose wz. 07/12 na stanowisku bojowym. Widoczny żołnierz celujący z karabinu Mannlicher M1895; 1919–1921 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 3/22/0/-/234/1)

Zadanie to było trudne w realizacji z kilku powodów. Pierwszym z nich był fakt, że Sztab Generalny kładł główny nacisk na tworzenie pułków piechoty. Drugim był względnie wysoki koszt finansowania zaciągu jazdy. Trzecim problemem było opóźnienie w powołaniu Inspektoratu Jazdy (formalnie powstał dopiero w maju 1919 roku), co znacząco utrudniało nadzór centralnej administracji wojskowej nad tworzeniem tej formacji.

Ten ostatni aspekt, podobnie jak w przypadku piechoty, wiązał się z tym, że Wojsko Polskie miało się składać z kilku odrębnych wielkich związków armijnych dysponujących własną jazdą – Armii Hallera, Armii Wielkopolskiej i formacji kresowych – scalanych stopniowo z Armią Krajową, ale dopiero od jesieni 1919 roku. W związku z tym powstające oddziały kawalerii często były organizowane spontanicznie, zwłaszcza że Sztab Generalny dał zielone światło dla tworzenia wojewódzkich szwadronów ochotniczych, których do końca 1918 roku powstało 14.

Organizacja i liczebność

Generał Józef Dowbor-Muśnicki w latach 20. XX wieku (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 3/1/0/7/61/1, domena publiczna)

W Królestwie Polskim jako pierwszy powstał 1 Pułk Ułanów Krechowieckich, wywodzący się z Dywizji Strzelców Polskich przy armii carskiej, a następnie tradycji I Korpusu Polskiego gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego, przy którym funkcjonowała Dywizja Ułanów. Pułk ten został w listopadzie 1918 roku reaktywowany, a w grudniu w sile kilkuset koni przybył do Tarnowa, skąd skierowano go do walki z Ukraińcami. Na Mazowszu w tym czasie powstał 5 Pułk Ułanów Zasławskich mający ciągłość służby w II Korpusie Polskim, również skierowany do walk w Małopolsce Wschodniej. W grudniu 1918 roku sformowano 10 Pułk Ułanów Litewskich przy Dywizji Litewsko-Białoruskiej, który już od stycznia 1919 roku, po zajęciu przez Armię Czerwoną Wilna, rozpoczął nękanie oddziałów sowieckich, prowadząc zagon na Baranowicze.

Istotnym ośrodkiem tworzenia kawalerii była południowa Polska. W Krakowie powołano 1 Pułk Ułanów Ziemi Krakowskiej wywodzący się z 1 Pułku Ułanów Austriackich, który pod koniec 1918 roku przekształcił się w 8 Pułk Ułanów im. ks. Józefa Poniatowskiego. Z kolei w Rzeszowie sformowano 6 Pułk Ułanów, w 1919 roku przemieniony w 6 Pułk Ułanów Kaniowskich, wywodzący się z  II Korpusu Polskiego. W samym Lwowie utworzono dywizjon jazdy „Wilki”, Chełm natomiast stał się miejscem organizowania przez rtm. Gustawa Orlicza-Dreszera 1 Pułku Szwoleżerów im. Józefa Piłsudskiego.

W Wielkopolsce tworzenie oddziałów jazdy rozpoczęło się od powstania 1 Pułku Ułanów Wielkopolskich dowodzonego przez płk. Aleksandra Pajewskiego. Jako drugi powstał 2 Pułk Ułanów Wielkiego Księstwa Poznańskiego, przemianowany później na 3 Pułk Ułanów Wielkopolskich.

Warto wspomnieć, że w początkach 1919 roku zaczęto tworzyć w Białymstoku w pełni ochotniczy Pułk Jazdy Tatarskiej, w którym służyło wielu chrześcijan, a muzułmanie rekrutowali się nie tylko z Tatarów litewskich, ale również z Kaukazu, Krymu i Syberii.

Powyżej podałem jedynie kilka przykładów, gdyż na potrzeby niniejszego tekstu nie ma konieczności wymiany z nazwy wszystkich pułków kawalerii, niemniej warto podkreślić, że były one formowane na ziemiach wszystkich zaborów.

Pierwszym większym związkiem taktycznym jazdy była tworzona od lutego 1919 roku I Brygada Jazdy pod dowództwem ppłk. Władysława Beliny-Prażmowskiego w ramach grupy „Bug”. Jej zadaniem było prowadzenie niszczycielskich rajdów na Wileńszczyźnie. II Brygadę Jazdy powołano do życia w marcu. Jeszcze w maju Naczelne Dowództwo WP zdecydowało o konieczności sformowania łącznie pięciu brygad jazdy, co zbiegło się w czasie z tworzeniem na terenie byłej Kongresówki pierwszych dywizji piechoty. Kolejne brygady z numerem III, IV i V powołano w czerwcu i lipcu, podnosząc stan liczebny formacji do 9 tys. szabel w linii.

Wiosną 1919 roku pułki kawalerii wielkopolskiej weszły w skład I Brygady Jazdy Wielkopolskiej Pajewskiego, lecz decyzję w tej sprawie Armia Wielkopolska podjęła samodzielnie. Pod koniec 1919 roku jednostkę tę włączono w skład WP, podobnie jak trzy pułki szwoleżerów przybyłe z Błękitną Armią. Dzięki temu pod koniec 1919 roku powstała VI i VII BJ – ta ostatnia na bazie brygady wielkopolskiej.

Józef Piłsudski dekoruje sztandar 15 pułku ułanów Orderem Virtuti Militari; Poznań, 24 kwietnia 1921 r. (fot. „14 Dywizja Piechoty – 1-sza Dywizja Strzelców Wielkopolskich – w wojnie i pokoju”, oprac. Tadeusz Kołaczyński i Jerzy Ciepielowski, Poznań 1937)

Na początku 1920 roku istniało więc realnie sześć brygad jazdy w sile nieco ponad 12 tys. szabel, z czego zdecydowana większość znajdowała się na wschodnich rubieżach. Organizacja takiej brygady, liczącej w stanie bojowym etatowo 78 oficerów oraz 2175 podoficerów i szeregowych, wyglądała następująco:

  • Dowództwo brygady: pluton sztabu, konny pluton żandarmerii, kompania telegraficzna, pluton radiotelegraficzny, dowództwo taborów, kompania sanitarna wraz ze szpitalem polowym, urząd gospodarczy oraz niezwykle istotny szpital koni;
  • Trzy pułki jazdy, każdy składający się z trzech szwadronów liniowych, szwadronu karabinów maszynowych i szwadronu technicznego;
  • Dywizjon artylerii konnej.

Dopiero po utworzeniu brygad można było przystąpić do formowania wyższych związków taktycznych. Pierwszą dywizję, konkretnie 1 Dywizję Jazdy pod gen. Janem Romerem w składzie IV i V BJ, sformowano w kwietniu 1920 roku podczas wyprawy kijowskiej celem dokonania głębokiego zagonu na Koziatyn i zdezorganizowania zaplecza wroga.

Warto dodać, że kawalerią dysponowały również dywizje piechoty. Każda z nich miała własną jazdę dywizyjną. W pierwszej kolejności dotyczyło to dywizji piechoty Legionów (2. i 3.), a także dywizji z numerem 5., 6., 8. i 9. Szwadrony dragonów przydzielono do 2 dywizji Legionów oraz dywizji z numerem 4., 7. i 10. i innych. Nie były to jednakże samodzielne związki taktyczne jazdy, lecz pododdziały o niejednolitej strukturze organizacyjnej i różnych etatach. Ich rola ograniczała się głównie do prowadzenia rozpoznania ruchów nieprzyjaciela.

Dekoracja ułanów II Brygady Legionów po szarży pod Rokitną, sierpień 1915 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 3/1/0/1/177/1)

W okresie II ofensywy Tuchaczewskiego i zbliżania się armii Czerwonej do linii Wisły przystąpiono również do tworzenia ochotniczych pułków jazdy. Okręg Generalny Warszawa przystąpił do tworzenia Jazdy Rycerstwa Polskiego. Kilka pułków jazdy wystawił okręg lubelski i lwowski. Po jednym pułku okręg poznański, kielecki, krakowski i pomorski. W Białymstoku powstał Dywizjon Huzarów Śmierci. Łącznie jednostki te skupiły 9,5 tys. kawalerzystów. Napływ kolejnych ochotników i ogólne powiększenie armii skutkowało rozrostem formacji kawalerii na jesieni 1920 roku, po bitwie nad Niemnem, do 18 tys. szabel w 21 pułkach jazdy na białoruskim i ukraińskim teatrze działań. Stanowiło to jednak zaledwie 5% wszystkich żołnierzy w linii.

Kto służył w kawalerii

Jazda dawnej Rzeczypospolitej kojarzy się przede wszystkim z zaciągiem szlacheckim, choć w praktyce, jeśli chodzi o pocztowych i lżejsze formacje, wyglądało to różnie. W okresie po odzyskaniu niepodległości, z oczywistych powodów, nie było żadnej ciągłości instytucjonalnej między kawalerią I a II RP. Niemniej tradycje kawaleryjskie, zwłaszcza w warstwie ziemiańskiej, wciąż były bardzo żywe.

Tradycje kawaleryjskie pozostały żywe również w II RP. Na zdjęciu dzieci bawiące się w ułanów w czasie „szarży”, 1930 r. (fot. Narcyz Witczak-Witaczyński, ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 3/107/0/3/322/4)

Z całą pewnością organizacja pułków kawaleryjskich była czasochłonna, a wyniszczenie kraju w wyniku Wielkiej Wojny nie ułatwiało tego zadania. Duże braki dotyczyły broni indywidualnej, umundurowania oraz koni. Problem ten występował niemal we wszystkich pułkach jazdy. Przykładowo w 1 Pułku Ułanów Krechowieckich na przełomie 1918 i 1919 roku większość żołnierzy była ubrana po cywilnemu, a połowa pułku nie posiadała w ogóle siodeł. Dodatkowo uzbrojeniem indywidualnym dysponował jedynie 2. szwadron dzięki zapasom pozostawionym przez Niemców w Warszawie. Dopiero bezpośrednia interwencja Sztabu Generalnego przed wyruszeniem jednostki na front poprawiła jej stan materialny. Z kolei 5 Pułk Ułanów Zasławskich otrzymał dar od mieszkańców Mińska Mazowieckiego w postaci 100 tys. marek.

Antoni Zaremba jako porucznik 12 pułku Ułanów Podolskich; ok. 1920 r. (fot. z archiwum rodzinnego Elżbiety Kosseckiej, domena publiczna)

W tym miejscu dochodzimy do kluczowej kwestii, mianowicie pomocy ludności. Bez niej trudno mówić o tworzeniu kawalerii w okresie odzyskania niepodległości. Jak wspomniałem, tradycje służby w jeździe były żywe w warstwie ziemiańskiej, i to ona w znacznym stopniu przyczyniła się do renesansu tej formacji, przekazując wojsku znaczne ilości koni, rzędów końskich, a także zaopatrując zwierzęta w furaż, w czasie kiedy intendentura nie radziła sobie z tym wyzwaniem. Pod sztandary pułkowe szli więc młodzi chłopcy wychowani we dworach, inteligencja z uniwersytetów i gimnazjów, zafascynowana „romantyczną” wizją dziejową i perspektywą odzyskania utraconych ziem za Bugiem.

Nie oznacza to, że do kawalerii nie zaciągali się również ludzie wywodzący się z warstwy chłopskiej, rzemieślniczej, a nawet typowo robotniczej, choć było ich niewielu. Inna rzecz, iż służba w tej formacji nie była tak ciężka, jak w piechocie – głównie przez wzgląd na fakt, że piechurzy pokonywali ogromne odległości na własnych nogach.

Przeszło 50% zaciągu jazdy stanowili ochotnicy. Odsetek ten był wyraźnie wyższy aniżeli w piechocie. Dominowali ludzie w wieku 18–24 lat, posiadający domowe wyszkolenie w zakresie jazdy konnej czy strzelania z broni palnej. Rzecz jasna nie wszyscy mogli pochwalić się takimi umiejętnościami. Wielu wymagało pilnego przeszkolenia, co było o tyle ułatwione, że istotna większość kadry oficerskiej i podoficerskiej kawalerii miała doświadczenie z okresu I wojny światowej (głównie z korpusów wschodnich), często inicjując i „zbierając” oddziały weteranów w poszczególnych częściach kraju.

Najchętniej zaciągano się do pułków szwoleżerów i ułanów, uchodzących za najbardziej prestiżowe, gdyż nawiązywały one do chwalebnego okresu wojen napoleońskich. Nieco mniejszą estymą cieszyli się strzelcy konni, wyodrębnieni w prostej linii z jazdy dywizyjnej, przede wszystkim szwadronów dragonów – podział ten był nieoficjalny i nie miał żadnego odzwierciedlenia w ustawodawstwie władz wojskowych.

Mundur i uzbrojenie

Jazda polska tego okresu nie była w pełni ujednolicona pod względem umundurowania oraz uzbrojenia, na co wpłynęło wiele czynników. Przepisy w tej sprawie opublikowano 1 listopada 1919 roku, ale w praktyce zaczęto je wdrażać w połowie 1920 roku. Faktem nie budzącym wątpliwości była barwa jazdy w postaci koloru ciemnoczerwonego i białych wypustek, w przeciwieństwie np. do artylerii, noszącej barwę czarną. Oficerowie kawalerii nosili zwykle kurtki koloru khaki zapinane na pięć guzików z patkami w barwie swojej broni, na których znajdował się srebrny wężyk. Na piersi były widoczne dwie zewnętrze kieszenie z kontrfałdą. Podoficerowie i szeregowcy mieli ukośne klapy zapinane na guziki.

Kawalerię niewątpliwie wyróżniały spodnie – szwoleżerowie, ułani i strzelcy konni nosili, jako element umundurowania służbowego, ciemnoniebieskie spodnie do jazdy konnej w barwie pułku z szerokimi lampasami. Pułk jazdy tatarskiej nosił zaś zielone kamizelki, wkładane na szare kurtki oraz czerwone spodnie z białymi lampasami. Jeśli chodzi o broń, kawaleria używała różnych typów karabinków powtarzalnych państw zaborczych, m.in. Mosin wz. 1891/1907 czy Mauser wz. 98. Później, wraz z dostawami z Francji, zaczęły dominować karabinki 8 mm znad Sekwany: Berthier wz. 1890, wz. 1892 i wz. 16; Lebel wz. 1886/93. Zdarzały się również karabinki starych typów, jak np. francuski wz. 74.

Ćwiczenia 8 Pułku Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego, oddział z lancami przed szarżą, październik 1933 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 3/1/0/7/1393/1)

Duże zróżnicowanie występowało w szablach. Na wyposażeniu polskiej kawalerii można było znaleźć niemieckie szable artyleryjskie wz. 1896, austriackie wz. 1904, rosyjskie wz. 1909 i wz. 1881, a nawet francuskie wz. 1822. Należy jednak podkreślić, że występowała już wówczas rodzima szabla polska wz. 1917, wprowadzona do Polskiej Siły Zbrojnej, a później do WP. Lancy używały dwie formacje: szwoleżerowie i ułani. Jej konstrukcja oparta była o metalową rurkę długości 3 m i mogła stanowić bardzo skuteczną broń w rękach wyszkolonego jeźdźca.

„Czerwona kawaleria” – groźny przeciwnik

„Wstępujcie do czerwonej kawalerii!” – bolszewicki plakat z 1920 r. (rys. Boris Wasiljewicz Syłkin, ze zbiorów New York Public Library)

Armia Czerwona dysponowała liczną jazdą sformowaną w dywizje zapewniające zdolność mobilnego uderzenia. Jednostek takich sformowano 26, spośród których 9 wzięło udział w wojnie z Polską. Pojedyncza dywizja kawalerii sowieckiej składała się z 3 brygad kawalerii, jednego dywizjonu artylerii konnej, a także oddziałów broni pancernej i lotnictwa, stanowiąc poważną siłę.

Najsłynniejszymi formacjami sowieckimi z okresu wojny polsko-bolszewickiej była 1 Armia Konna komandarma Siemiona Budionnego, operująca na Froncie Południowo–Zachodnim, czyli dzisiejszej Ukrainie, oraz III Korpus Konny Gaja Bżyszkiana podlegający Frontowi Zachodniemu na Białorusi. Przyjrzyjmy się nieco bliżej tej pierwszej. W kwietniu 1920 roku Budionny wyruszył spod Rostowa nad Donem na zachód, mając za przeciwnika 3 Armię WP. W lipcu 1920 roku podlegały mu 4 dywizje i jedna brygada jazdy.

Polski wywiad szacował, że jednostki te liczyły w czerwcu etatowo 35 tys. ludzi i 30 tys. koni, a także 430 karabinów maszynowych, w tym groźne CKM-y na tzw. taczankach (4-konnych zwrotnych wozach), 67 dział (głównie 3-calowe polówki), 14 samochodów pancernych i 7 pociągów pancernych. W praktyce kawalerii będącej w linii było mniej, 25 lipca szacowano, że ok. 18 tys. szabel, a 6 sierpnia 22 tys. szabel, co i tak stanowiło znaczną liczbę. Warto też podkreślić, że Konarmia niemal zawsze była wspierana przez pieszą dywizję strzelców, co czyniło z niej silne zgrupowanie.

Armię tę tworzyli ludzie o rozmaitym pochodzeniu etnicznym, głównie z niższych warstw społecznych – nie brakowało również kryminalistów, często niezwykle okrutnych. Nosili oni w zasadzie wszystko to, co zdobyli albo na „białych”, albo na cywilach lub na polskich żołnierzach. Epopeję tej formacji barwnie opisał Izaak Babel, a naszkicowany przez niego obraz służby w Konarmii zawiera wiele wstrząsających opisów.

Jej taktyka przypominała działania zagonów tatarskich. W skrócie polegała na przebiciu się przez pierwszą linię wroga, a następnie oskrzydleniu go i wyjściu na jego tyły. Konnica Budionnego rozsyłała zagony, rabując magazyny i niszcząc linie kolejowe, zakłócając tym samym komunikację nieprzyjaciela. Jej wartość bojowa stanowiła zagadkę dla polskiego dowództwa. Początkowo krytycznie wypowiadał się na jej temat choćby Piłsudski, który uważał, że piechota ma przewagę w walce z kawalerią, powołując się na przykłady z I wojny światowej.

Problem polegał jednak na tym, że kawaleria Budionnego walczyła inaczej, unikając wikłania się we frontalny bój z nieprzyjacielem. Rozciągnięcie polskich dywizji w terenie powodowało, że front był w wielu miejscach słaby, a piechota wrażliwa na manewr kawaleryjski. Z drugiej strony dowódcom Budionnego na średnim szczeblu brakowało doświadczenia, szwankowało zaopatrzenie, a środki łączności były skąpe. Niemniej działania Konarmii nieraz zmuszały Polaków do cofnięcia frontu i przegrupowania własnych oddziałów, o czym dobitnie przekonała się choćby 18 DP.

Rekonstrukcja bitwy pod Komarowem w czasie obchodów jej setnej rocznicy, Wolica Śniatycka, 30 sierpnia 2020 r. (fot. Kancelaria Sejmu/Andrzej Hrechorowicz, CC BY 2.0)

W tej sytuacji, wobec istnienia zwartej masy sowieckiej jazdy, dysponowanie własną liczną kawalerią, przeznaczoną już nie tylko do zadań pomocniczych, lecz także działań stricte operacyjnych, było koniecznością. Miało to bezpośredni wpływ na wydanie pod koniec czerwca 1920 roku decyzji o reaktywowaniu 1 Dywizji Jazdy z dowódcą w osobie płk. Juliusza Rómmla. Pod Zamościem połączyła się ona z IV BJ, tworząc Grupę Operacyjną Jazdy pod dowództwem gen. Jan Sawickiego w sile 4 tys. szabel. Powołano ją jako przeciwwagę dla Konarmii, traktowaną jako „koło zamachowe” całego Frontu Południowo-Zachodniego. W zamyśle Naczelnego Dowództwa WP front ten należało pobić siłami polskiej 2 i 6 Armii, aby nie zagroził on tyłom polskich dywizji przy kontruderzeniu na lewe skrzydło wojsk Tuchaczewskiego w oparciu o twierdzę w Brześciu.

***

Założenia polskiego dowództwa okazały się słuszne, jakkolwiek plany polskiej kontrofensywy w początkach sierpnia nie mogły zostać zrealizowane. Walki zaczepne pod Brodami w końcu lipca i na początku sierpnia istotnie spowolniły marsz Budionnego, ale nie rozbiły jego armii. Sztuka ta powiodła się w słynnej bitwie pod Komarowem stoczonej w dn. 31 sierpnia, gdzie w wielkim starciu jazdy złamano ostatecznie siłę Konarmii, zadając jej poważne straty przy pomocy 13 DP, kosztem jednak wysokich strat własnych, sięgających 300 zabitych i rannych. Bitwa wykazała operacyjną przewagę strony polskiej, zmuszając Konarmię do wycofania się z Ukrainy, co z kolei pozytywnie przełożyło się na polskie przygotowania do operacji niemeńskiej na teatrze białoruskim i wzmocnienie lewego skrzydła WP.

Po zakończeniu wojny, pomimo ubóstwa kraju, w wojsku pozostawiano znaczną liczbą kawalerzystów, sięgającą ok. 50 tys. w stanie żywieniowym (czyli razem z obszarem tyłowym). Rozwój techniki oraz nowoczesnej doktryny wojennej kazał jednak spoglądać w stronę motoryzacji i mechanizacji wojsk, co stało się dla II RP ciężarem ogromnej wagi.

Bibliografia

  • Izaak Babel, Historia jednego konia, tłum. zbiorowe, Czytelnik, Warszawa 1983.
  • Grzegorz Cydzik, Ułani, ułani…, Tetragon, wyd. 2, Toruń 2020.
  • Konrad Czernielewski, Joanna Sporczyk, Z kart kawalerii polskiej XX wieku, Muzeum Tradycji Niepodległościowych, Łódź 2015.
  • Daniel Koreś, Maciej Żuczkowski, Walki Grupy Operacyjnej Jazdy generała podporucznika Jana Sawickiego z 1 Armią Konną pod Beresteczkiem, Radziwiłłowem i Brodami. 29 lipca – 5 sierpnia 1920 r., [w:] Do szarży marsz, marsz… Studia z dziejów kawalerii, red. Aleksander Smoliński, t. 3, Wydawnictwo UMK, Toruń 2012, s. 235–342.
  • Piotr Jaźwiński, Koń, Koniak, Kobiety, Tetragon, wyd. 3, Toruń 2019.
  • Wiktor Kucharski, Kawaleria i broń pancerna w doktrynach wojennych 1918–1939, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa–Kraków 1984.
  • Tadeusz Machalski, Ostatnia Epopeja. Działania kawalerii w 1920 roku, Hornsey Printers, Londyn 1969.
  • Janusz Odziemkowski, Leksykon wojny polsko–rosyjskiej 1919–1920, Rytm, Warszawa 2004.
  • Aleksander Smoliński, 1 Armia konna podczas walk na polskim teatrze działań wojennych w 1920 roku. Organizacja, uzbrojenie, wyposażenie oraz wartość bojowa, Wydawnictwo UMK, Toruń 2008.
  • Aleksander Smoliński, Jazda Rzeczypospolitej Polskiej w okresie 12 X 1918 do 25 IV 1920, Wydawnictwo Adam Marszałek, Warszawa 2002.
  • Thomas Nigel, Armie wojny polsko-bolszewickiej 1919–1921, tłum. Katarzyna Mróz-Mazur, NapoleonV, Oświęcim 2018.
  • Lech Wyszczelski, Wojsko Polskie w latach 1918–1921, Neriton, Warszawa 2006.
  • Earl F. Ziemke, Armia Czerwona 1918–1941. Powstanie narzędzia agresji, tłum. Katarzyna Mróz-Mazur, NapoleonV, Oświęcim 2019.
Maciej A. Pieńkowski, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Autor monografii „Trudna droga do władzy w Rzeczypospolitej. Sejm koronacyjny Zygmunta III 1587/1588 i sejm pacyfikacyjny 1589 roku” (Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 2021) oraz artykułów i recenzji naukowych publikowanych w monografiach zbiorowych, czasopismach (m.in.: „Almanach Warszawy”, „Czasopismo Prawno-Historyczne”, „Klio”, „Niepodległość i Pamięć”, „Przegląd Historyczno-Wojskowy”, „Polski Przegląd Dyplomatyczny”) i seriach wydawniczych („Studia nad staropolską sztuką wojenną” i „Studia historyczno-wojskowe”). Popularyzator historii w czasopismach „Mówią Wieki” i „Polska Zbrojna. Historia”. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół dziejów Rzeczypospolitej XVI–XVII w., a także wojny polsko-sowieckiej. Naukowo związany z seminarium prowadzonym przez prof. dr hab. Mirosława Nagielskiego na Uniwersytecie Warszawskim. Stały współpracownik Fundacji Zakłady Kórnickie oraz edukator w Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Historyk Sekcji Badań nad Wojskiem do 1945 r. w Wojskowym Biurze Historycznym im. gen. broni Kazimierza Sosnkowskiego w Warszawie.

4 KOMENTARZE

    • Ach, nader niefortunna literówka (a właściwie dwie), przepraszamy i dziękujemy za zwrócenie uwagi! Oczywiście poprawiliśmy.

  1.  polsko–bolszewickiej
    Piszemy „polsko-bolszewickiej”. Niby to samo, ale jednak nie. W roli łącznika (dywizu), wstawił Pan półpauzę, czyli znak myślnika.

  2. Dziękuję za ten materiał, ale również za bibliografię. Nie wszystkie pozycje były mi znane… Pozdrawiam

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!