Dwudziestolecie międzywojenne było świadkiem kilku wojen, które stały się poligonami dla broni użytych później na polach bitew II wojny światowej. Również w Ameryce Południowej rozegrał się konflikt, w którym użyto broni pancernej, lotnictwa i okrętów wojennych, tyle że na bardzo, bardzo małą skalę.

Wielu czytelników zapyta zapewne, co to w ogóle jest to Chaco, o które toczyła się wojna. Cały obszar Gran Chaco rozciąga się od Argentyny do Boliwii i Paragwaju, a przedmiotem sporu, który doprowadził do konfliktu, było Chaco Boreal (Chaco Północne). Jest to teren słabo zaludniony, równinny, porośnięty buszem lub sawanną, suchy, z nielicznymi źródłami wody, bez żeglownych rzek i z mało rozwiniętą siecią komunikacyjną. Dużo jest tam za to jadowitych węży. Lata są gorące, z temperaturami sięgającymi nawet do 40°C, a zimy chłodne.

Dlaczego w takim razie ktokolwiek chciałby się bić o tak mało atrakcyjny kawałek ziemi? Odpowiedź jest prosta: w dwudziestoleciu międzywojennym sądzono, że w Chaco znajdują się złoża ropy naftowej, więc w całą sprawę były także zaangażowane amerykańskie kompanie naftowe, Standard Oil wspierał Boliwię, a Shell Oil Paragwaj. I to właśnie te dwa państwa miały stoczyć ze sobą wojnę. Poza tym Boliwia po przegranej Wojnie o Pacyfik (1879–1884) i utracie dostępu do morza rozpaczliwie szukała drogi do eksportu swoich towarów, a taką mógł zapewnić dostęp do leżącej na wschód od Chaco rzeki Paragwaj.

Przybliżony obszar Gran Chaco (rys. Flyhighplato na bazie mapy z CIA World Factbook, domena publiczna)

Preludium wojny

Do pierwszych starć doszło w 1928 roku, kiedy paragwajskie wojsko zaatakowało posterunek Vanguardia położony na północy spornego obszaru. Boliwijczycy odpowiedzieli zajęciem placówki Pilcomayo znajdującej się na południu. Oba kraje rozpoczęły mobilizację i przygotowania do wojny, które pokazały, że ich armie nie są gotowe do walki. Dzięki mediacji Ligi Narodów udało się załagodzić sprawę, było to jednak tylko odroczenie nieuchronnego.

15 czerwca 1932 roku boliwijska armia zdobyła paragwajski fort Lopez, rozpoczynając w ten sposób wojnę, która miała potrwać przez najbliższe trzy lata. Zanim przejdę do krótkiego streszczenia działań militarnych, konieczna jedna istotna uwaga. Jak wspomniałem wyżej, Chaco było terenem niemal niezamieszkanym, dlatego walczące strony nie musiały zdobywać miast czy martwić się o los ludności cywilnej. Wojna toczyła się o umocnione punkty oporu obsadzone przez wojska któregoś z państw. Ich zdobycie i utrzymanie decydowało o sukcesie.

Krajobraz Chaco Boreal (fot. Ilosuna, CC BY 1.0)

Na początku inicjatywa leżała w rękach Boliwijczyków. 29 lipca 1932 roku rozpoczęli ofensywę, która zagroziła ważnym dla zaopatrzenia paragwajskiej armii portom Puerto Casado i Concepción. Natarcie powstrzymały silne i wyjątkowe o tej porze roku deszcze, które utrudniały ruchy wojsk. Paragwajczycy dość szybko zorganizowali kontrnatarcie, mając świadomość, że przewaga potencjału ludzkiego leży po stronie ich przeciwników i jeśli Boliwijczycy zdążą dokończyć mobilizację, o zwycięstwo będzie zdecydowanie trudniej. 9 września ruszył atak na strategicznie położony fort Boquerón, który upadł 29 września 1932 roku. Prócz tego ofensywa przyniosła jeszcze kilka kolejnych zwycięstw, a działania wojenne przesunęły się na zachód, w kierunku Boliwii.

Klęska Boliwii

Wojna o Chaco. Czerwoną linią zaznaczono obecną granicę paragwajsko-boliwijską, czerwoną przerywaną najdalszy zasięg wojsk paragwajskich, a niebieską przerywaną najdalszy zasięg armii boliwijskiej (rys. Anibalcesar; wersja wektorowa: MacedonianBoy, CC BY-SA 4.0)

W pierwszej połowie 1933 roku Boliwijczycy ponownie próbowali przejąć inicjatywę, wielokrotnie, ale bezskutecznie szturmując fort Nanawa. Wojna rozstrzygnęła się, gdy Paragwaj podjął drugą ofensywę, która w grudniu 1933 roku doprowadziła do tego, że czwarta i dziewiąta dywizja piechoty zostały okrążone i w sumie straciły 10 000 zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Prócz tego w ręce Paragwajczyków wpadły ogromne ilości broni, sprzętu i amunicji. 20 grudnia 1933 roku obie strony zgodziły się na osiemnastodniowe zawieszenie broni.

Po tym czasie Paragwaj podjął kolejną ofensywę, która z końcem 1934 roku doprowadziła do zajęcia strategicznie położonego fortu Ballivian. Prócz tego 8000 boliwijskich żołnierzy znalazło się w niewoli, a 7000 zginęło w walce lub z powodu trudnych warunków panujących Chaco. Ponadto Paragwaj przejął materiały wojenne o wartości 3 milionów dolarów.

Początek 1935 roku przyniósł kolejne postępy paragwajskich wojsk, jednak nie tak spektakularne jak wcześniej ze względu na bardzo rozciągnięte linie zaopatrzenia. Boliwijczycy z kolei znaleźli się blisko swoich baz, dzięki czemu udało im się przeprowadzić kilka skutecznych kontrataków. Obie strony były już w tym czasie wyczerpane wojną i dlatego 10 czerwca 1935 roku podpisały zawieszenie broni.

Potencjały stron

Jak widać z tego krótkiego podsumowania działań wojennych, to Paragwaj był stroną odnoszącą sukcesy i ostatecznie wygrał wojnę. Jest to dość zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę, że przed wojną stał na słabszej pozycji w zasadzie w każdym aspekcie.

Populacja tego kraju liczyła zaledwie 880 000 osób, a Boliwii – 2 500 000. Przed rozpoczęciem wojny w paragwajskiej armii służyło zaledwie 4026 osób. Oczywiście, po mobilizacji liczba ta wzrosła, ale nadal wynosiła tylko 24 000 żołnierzy. Dla porównania, przeciwnik w 1932 roku dysponował siłami liczącymi 9 460 wojskowych, a po rozpoczęciu konfliktu zmobilizował blisko 60 000 ludzi, aczkolwiek nie wszyscy służyli w Chaco.

Także pod względem uzbrojenia Boliwia wypadała lepiej. W momencie rozpoczęcia wojny Paragwaj dysponował zaledwie 49 sztukami dział różnych kalibrów. W trakcie działań zbrojnych dokonywano kolejnych zakupów, istotnym wsparciem była także broń zdobyta na wrogu, który miał w swoim arsenale zdecydowanie więcej nowoczesnego uzbrojenia, w tym także miotacze ognia i rusznice przeciwpancerne.

Tankietka Vickers Carden-Loyd Mk VI (na zdjęciu ciągnie haubicę górską 3,7-calowa). Boliwijczycy dysponowali… dwoma takimi pojazdami (fot. ze zbiorów Imperial War Museum, nr KID 502, IWM Non Commercial Licence)

Wojna pancerna w Ameryce Południowej

Boliwia jako pierwsze państwo Ameryki Łacińskiej kupiła broń pancerną, jednak zdecydowanie nie były to duże zakupy, ponieważ mowa tutaj o trzech czołgach Vickers Mk E i dwóch tankietkach Carden-Lloyd Mk VIB. Co ciekawe, czołgi Vickers dostarczono w dwóch różnych wersjach: dwuwieżowej, uzbrojonej w karabiny maszynowe, i jednowieżowej, uzbrojonej w działko kalibru 47 mm. Tuż przed końcem wojny Boliwia kupiła także około dwunastu włoskich tankietek Ansaldo L3/35, a według niektórych źródeł zdążyły one wziąć udział w walkach w końcowej fazie konfliktu. Jak na ówczesne standardy europejskie były to śmiesznie małe siły, ale w porównaniu z innymi państwami Ameryki Południowej nie wyglądało to już tak źle, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że Paragwaj w ogóle nie posiadał broni pancernej.

Boliwijskie lotnictwo również górowało nad przeciwnikiem, mając na początku wojny 88 maszyn, różnych typów. Jednak akurat w tym przypadku dysproporcja nie była aż tak miażdżąca, ponieważ Paragwaj rozpoczynał konflikt z czternastoma lekkimi bombowcami Potez XXV i siedmioma myśliwskimi Wibault 73C1, a także dziewięcioma innymi maszynami zgrupowanymi w eskadrze transportowej. Obie strony dokonywały w trakcie wojny zakupów kolejnych samolotów, jednak tylko część z nich dotarła na pole walki z powodu embarga nałożonego przez Ligę Narodów.

Paragwajska kanonierka Humaitá, 1930 r. (fot. Giovanni Tiraoro, domena publiczna)

Paragwaj miał zdecydowaną przewagę właściwie tylko w marynarce wojennej, mając do dyspozycji trzy kanonierki i szereg mniejszych okrętów, a nawet lotnictwo marynarki, liczące cztery wodnosamoloty. Wszystkie te siły operowały na rzece Paragwaj i w jej okolicach, więc ich działania ograniczały się do transportu zaopatrzenia, rannych i jeńców, choć lotnictwo marynarki wykonywało niekiedy loty bojowe i rozpoznawcze.

Dlaczego Paragwaj zwyciężył?

No dobrze, ale wróćmy do pytania, jak to się stało, że Paragwaj mimo wszystko wygrał i to bardzo zdecydowanie. Najważniejszym czynnikiem było to, że przewaga Boliwii istniała tylko na papierze. Na początek weźmy czołgi. Sama ich liczba nie pozwalała na przeprowadzenie dużej ofensywy, ale mogły być pewnym wsparciem przy zdobywaniu umocnionych punktów oporu. Jakie były ich losy? Jeden z czołgów Vickers został uszkodzony i wyłączony z walki przez bezpośrednie trafienie 4 lipca 1933 roku, a załoga wysadziła go, by nie wpadł w ręce wroga.

Vickers E w wersji dwuwieżowej (typ A) należący do Wojska Polskiego, 1936 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 3/1/0/6/2958/25)

W grudniu 1933 roku Paragwajczycy zdobyli pozostałe dwa Vickersy dzięki zastawionej pułapce. Żołnierze unieruchomili obie maszyny, kładąc przed i za nimi pnie drzew, kiedy poruszały się powoli wśród gęstej roślinności. Atakujący nie mieli broni przeciwpancernej, więc ostrzeliwali pojazdy z karabinów maszynowych. Po dwóch godzinach załogi nie były w stanie wytrzymać panującej w czołgach temperatury, dochodzącej do 50°C, i zmuszone były się poddać.

Podobnie miały się sprawy z lotnictwem. Mimo że Boliwijczycy mieli więcej samolotów, to Paragwajczycy potrafili lepiej wykorzystać maszyny, którymi dysponowali. Na przykład, na początku wojny, podczas walk o fort Boqueron, używali wyposażonych w radio Potezów XXV do korygowania ognia artylerii. Podczas oblężenia fortu Nanawa, kiedy Boliwijczycy odcięli go od dostaw zaopatrzenia, paragwajskie lotnictwo zorganizowało most powietrzny, dostarczając obrońcom amunicję (łącznie 1610 kg) i wodę. Ważną rolę w walkach odgrywały także loty rozpoznawcze.

Samolot Potez 25 TOE na ekspozycji w Musée de l’Air et de l’Espace du Bourget (fot. Duch.seb, CC BY-SA 3.0)

Innym czynnikiem, który przesądził o wyniku wojny, było lepsze przygotowanie paragwajskich żołnierzy, którzy dobrze odnajdowali się w trudnym terenie, czasem korzystając pomocy plemion zamieszkujących Chaco. Było to o tyle łatwiejsze, że jedni i drudzy posługiwali się językiem guarani. Boliwijska armia natomiast brała rekrutów z andyjskich wyżyn, więc sucha i płaska jak stół sawanna stanowiła dla nich zupełną nowość. W połączeniu z rozciągniętymi (przynajmniej na początku konfliktu) liniami zaopatrzenia powodowało to, że całe oddziały cierpiały z głodu i pragnienia. Duża część strat poniesionych przez boliwijską armię była spowodowana właśnie tym, że żołnierze, którzy zostali odcięci od głównych sił, umierali z braku wody.

Félix Estigarribia jako prezydent Paragwaju, ok. 1940 r. (il. domena publiczna)

Ostatnią przyczyną zwycięstwa Paragwaju była lepsza strategia przyjęta przez dowództwo. Architektem zwycięstwa okazał się generał (awansowany do tego stopnia już w trakcie wojny) José Félix Estigarribia, który objął stanowisko głównodowodzącego po zdobyciu fortu Boquerón. Przyjęta przez niego taktyka polegała na atakowaniu boliwijskich fortów z flanki i odcinaniu ich od zaopatrzenia. Bardziej istotne niż zajęcie terenu było zniszczenie siły żywej przeciwnika.

Po drugiej stronie dowodził, mający bardziej tradycyjne podejście do wojny, generał Hans Kundt. Niemiec, weteran I wojny światowej, w której walczył na froncie wschodnim. Dowodzone przez niego oddziały dokonywały frontalnych ataków na pozycje nieprzyjaciela, co przynosiło ogromne straty. Nawet jeśli boliwijska armia zajmowała jakiś teren, to niewiele zmieniało to w sytuacji strategicznej, ponieważ dla sukcesu najbardziej istotne było przejęcie fortów.

Bilans wojny

Jak wspomniałem wcześniej, wojna zakończyła się w 1935 roku. Ogółem w trakcie działań wojennych zginęło 52 397 boliwijskich żołnierzy, 21 000 trafiło do niewoli, a łączne wydatki wojenne tego kraju wyniosły 228 600 000 ówczesnych dolarów. Armia Paragwaju straciła 36 000 żołnierzy, ale tylko 2 500 trafiło do niewoli, wojna kosztowała ten kraj 124 503 515 dolarów.

Pokój podpisany w 1938 roku w Buenos Aires przyznawał ¾ spornego terenu Paragwajowi. W związku z tym, że Chaco nie było gęsto zamieszkane, ostatecznego rozgraniczenia dokonano dopiero w 2009 roku.

Wbrew przewidywaniom, okazało się, że ropy w Chaco nie ma. Dziesiątki tysięcy ludzi zginęło, a miliony dolarów zostały wyrzucone w błoto tylko po to, by kawałek sawanny mógł zmienić właściciela. Ogólnie rzecz biorąc, toczenie wojen to mało sensowna sfera ludzkiej działalności, jednak wojna o Chaco to przykład konfliktu wyjątkowo pozbawionego uzasadnienia.

Bibliografia

  • Antonio Sapienza, The Chaco Air War 1932–35: The First Modern Air War in Latin America, Helion & Company Limited, Solihull 2018.
  • Alejandro de Quesada, The Chaco War 1932–35: South America’s greatest modern conflict, Osprey Publishing, brak miejsca wydania 2011.
  • Anibal Zotti, Siempre vivos. Memorias de un ex-combatante de la guerra del Chaco, brak wydawcy, Asunción 1972.

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!