Mówi się, że od przybytku głowa nie boli, lecz gdy kontrolę nad twoim bogactwem przejmują obcy z drugiego końca świata, często bywa inaczej. Dotkliwie miała się o tym przekonać najmniejsza republika świata: Nauru.

Nauru: wyspiarskie państwo Oceanii liczące około trzynastu tysięcy mieszkańców, położone niecałe pięć tysięcy kilometrów na północny wschód od wybrzeży Australii. Jego niewielka powierzchnia – która w przybliżeniu wynosi tyle, co obszar zajmowany przez Ełk – zapewniła mu miano najmniejszej republiki świata. Dla zobrazowania jej rozmiaru dodajmy, że osoba, która zdecydowałaby się na spacer wzdłuż linii brzegowej tej wyspy, byłaby w stanie obejść ją całą w przeciągu zaledwie czterech godzin.

To maleńkie państwo zwróciło na siebie ostatnio oczy całego świata w związku z międzynarodowym skandalem. Okazało się, że jego władze utrzymywały na swoim terenie obozy dla bliskowschodnich i azjatyckich uchodźców starających się o azyl w Australii, w zamian za co otrzymywały gratyfikacje finansowe od rządu tego ostatniego kraju. Zapewne decydentom z Canberry trudniej byłoby namówić Nauru do tej wątpliwej z etycznego punktu widzenia współpracy, gdyby nie fakt, że naurański skarbiec świeci przerażającymi pustkami. Pustkami, warto zaznaczyć, trudnymi do wyobrażenia jeszcze kilkadziesiąt lat temu.

Tajemnicze korzenie Przyjemnej Wyspy

Zdjęcie satelitarne ukazujące Nauru w 2002 r. (fot. U.S. Department of Energy’s Atmospheric Radiation Measurement Program)

Pomimo historii osadnictwa liczącej przeszło trzy tysiące lat, dzieje Nauru w zdecydowanej większości pozostają zagadką. Najwcześniejsze informacje na temat tej wyspy pochodzą dopiero z przełomu XVIII i XIX wieku, gdy była ona podzielona między kilkanaście plemion, co dziś symbolizuje dwunastoramienna gwiazda umieszczonej na jej fladze.

Istniejący tam wówczas model społeczny nie odbiegał zbytnio od wzorców znanych z Europy doby nowożytnej. Każde plemię posiadało wewnętrzną hierarchię, a zajmowane w niej miejsce zależało od pochodzenia, przy czym dziedziczone ono było – tu odstępstwo od europejskich norm – po matce. Korzystając z dobrodziejstw natury, ludność zamieszkująca Nauru trudniła się głównie rybołówstwem i zbieractwem, co pozwalało na pełne zaspokojenie wszelkich żywieniowych potrzeb.

Europejczycy dotarli do wybrzeży Nauru dopiero pod koniec XVIII wieku na pokładzie statku o wymownej nazwie: Hunter (z ang. myśliwy). Według wspomnień brytyjskiej załogi po zbliżeniu się do wyspy ich oczom ukazało się kilkaset osób płynących im na przywitanie w łódkach. Warto zaznaczyć, że w przypadku Naurańczyków niekoniecznie musiało być to ich pierwsze spotkanie z kimś ze świata zewnętrznego. Wbrew częstym wyobrażeniom na terenie Oceanii istniała lokalna żegluga, a odwiedziny „gości”, choć nie zdarzały się często, nie były czymś zupełnie niespotykanym.

Mimo że ostatecznie nie doszło do bezpośredniego kontaktu między załogą Huntera a mieszkańcami Nauru, to zaskakująco przyjazne powitanie zgotowane Brytyjczykom przez lokalną ludność miało przyczynić się do nazwania wyspy Pleasant Island (z ang. Przyjemna Wyspa).

Kolejne dekady miały przynieść intensyfikację kontaktów z Europejczykami, którzy – wcale nie w zamian za legendarne już paciorki, tylko za towary o bardziej konkretnej wartości: broń i alkohol – uzupełniali na wyspie zapasy przed dalszą podróżą. Wyspa stała się także celem podróży uciekinierów z pobliskich kolonii karnych.

Szczególnie znany i niechlubny jest przypadek Irlandczyka Johna Johnesa. Dotarłszy do Nauru i zdobywszy zaufanie lokalnej ludności, postanowił narzucić miejscowym swoje rządy. Choć Naurańczykom ostatecznie udało się wygnać intruza z wyspy, to burzliwy epizod z udziałem irlandzkiego awanturnika miał okazać się zaledwie zapowiedzią nadchodzących problemów.

Patrząc na takie zdjęcia, trudno się dziwić, że Nauru nazywano Przyjemną Wyspą (fot. Hadi Zaher, CC BY 2.0)

Nauru: fosforytowe eldorado

Na mocy niemiecko-brytyjskiej umowy z 1888 roku, dzielącej basen Oceanu Spokojnego na strefy wpływów, Nauru znalazło się pod niemiecką dominacją. Warto zaznaczyć, że w owym czasie wyspie tej nie przypisywano większej wartości: jej położenie nie było szczególnie strategiczne, nie wydobywano na jej terenie żadnych cennych surowców, nie posiadała one też plantacji rzadkich przypraw czy owoców. Co więcej, od 1878 roku pogrążona była w bratobójczej wojnie domowej. Nie trudno więc sobie wyobrazić, że Brytyjczycy przekazali ją Niemcom bez większego żalu. Do czasu.

Pod koniec XIX wieku pracownik brytyjskiej Pacific Islands Company z siedzibą w Sydney zwrócił uwagę na przywieziony z Nauru kamień, którego budowa wydał mu się bardzo nietypowy. Okazało się, że nie bez przyczyny. Skała była kawałkiem rzadkiego i cennego fosforytu, wykorzystywanego między innymi do produkcji nawozów oraz materiałów wybuchowych. Badania terenowe, które wykonano wkrótce po tym zaskakującym odkryciu, potwierdziły, że Nauru jest istnym fosforytowym eldorado: blisko 80% powierzchni wyspy stanowiły fosforyty.

Chińscy robotnicy pracujący przy wydobyciu fosforytu, 1908 r.

Wyniki wspomnianego badania zdeterminowały przyszłość wyspy, która miał się teraz stać jedną wielką odkrywką cennego minerału. Pierwsze prace wydobywcze prowadzone przez brytyjską kompanię ruszyły w 1906 roku, tuż po przeprowadzeniu koniecznych negocjacji i otrzymaniu niezbędnych licencji od strony niemieckiej. Ich impet został nieoczekiwanie wstrzymany w 1914 roku, gdy Wielka Brytania i Rzesza stanęły po przeciwnych stronach światowego konfliktu.

Ku niepodległości Nauru

I wojna światowa zapoczątkowała erozję systemu kolonialnego. Sukcesorka II Rzeszy, Republika Weimarska, zmuszona została do przekazania swoich kolonii pod zarząd zwycięskich państw. W ten sposób Nauru przypadło w udziale Australii, Wielkiej Brytanii oraz Nowej Zelandii, które już bez żadnych kontraktowych ograniczeń mogły kontynuować swoją przedwojenną politykę.

Wyczerpawszy wcześniejsze złoża, postanowiły one poszerzyć terytorium eksploatacji cennego surowca, nie bacząc przy tym zupełnie na potrzeby lokalnej ludności. Poprzez poszerzanie areału wydobycia fosforytu stopniowo ograniczano Naurańczykom nie tylko realne możliwości uprawy roli czy połowu ryb, ale także zmniejszano tereny, na których mogli oni po prostu żyć. Degradacja środowiska została jedynie spotęgowana przez nieszczęścia II wojny światowej, gdy to w wyniku ciężkich walk Nauru przeszło pod panowanie Japonii.

Bombardowanie Nauru w czasie II wojny światowej (fot. Philip A. Crowl and Edmund G. Love, ze zbiorów Biblioteki Kongresu USA)

Rządy tego kraju były jednak krótkotrwałe. Na mocy postanowienia ONZ po 1945 roku pieczę nad Nauru przejęła już całkowicie Australia. Nie zważając na prośby lokalnej ludności, przerażonej wizją rychłej katastrofy ekologicznej, wciąż kontynuowała ona przedwojenną politykę wydobywania fosforytu na wielką skalę.

Poczucie rozgoryczenia wynikającego z nieuczciwego podział zysków – Naurańczykom oddawano zaledwie 4% z niebotycznych zysków osiąganych przez australijskie spółki – potęgowane było dodatkowo przez fakt, że znaczną część z tych środków zmuszeni byli wydawać na zakup importowanej żywności. Żywności, na której dostawę mieli monopol australijscy przedsiębiorcy. Rosnące niezadowolenie z australijskiego panowania przerodziło się w ruch niepodległościowy, który swój główny cel osiągnął dopiero na fali międzynarodowej akcji dekolonizacyjnej w 1968 roku.

Miejsce wydobycia fosforytu (fot. Lorrie Graham/AusAID, CC BY 2.0)

Załamanie koniunktury

W 1968 roku przed mieszkańcami wyspy stanęło się pozornie łatwe zadanie zarządzania krajem, którego dochód per capita plasował je w pierwszej trójce najbogatszych państw świata. Założenie jednak, że wraz z końcem rządów Australii każdy Naurańczyk natychmiast stał się milionerem, byłoby przesadą.

Po odzyskaniu niepodległości miejscowi politycy poczynili kroki, na które nie było stać australijskich zarządców. Dla przykładu, dochody z wydobycia fosforytu zaczęto inwestować w infrastrukturę, budowę szpitali czy szkół. Nie oszczędzono także na polityce socjalnej, która miała niejako zrekompensować Naurańczykom dekady życia pod australijskim protektoratem: wszystkim mieszkańcom zapewniono darmowy dostęp do prądu oraz wody i zwolniono ich z podatków, rozdawano także sprzęt RTV AGD.

Urządzenia do załadunku fosforytu na statki transportowe, 2006 r. (fot. David, CC BY-SA 2.0)

Z drugiej strony zaczęto stawiać na politykę długofalową. Chcąc zdywersyfikować wpływy budżetowe, postanowiono wzorem państw Zatoki Perskiej inwestować nadwyżki finansowe w nieruchomości w światowych metropoliach oraz zakup ziem na pobliskich wyspach. Co więcej, pragnąc przebić się do międzynarodowej świadomości, w zamian za promocję Nauru postanowiło obejmować swym finansowym patronatem kosztowne zagraniczne wydarzenia kulturalne, które jednak siłą rzeczy nie przynosiły wymiernego finansowego zwrotu.

Czasy prosperity trwać miały zaledwie 20 lat. Załamanie się rynku fosforytów w latach 90. XX wieku połączone z rosnącymi kosztami zagranicznych inwestycji przyspieszyły proces finansowego upadku wyspy. Do trudności finansowych dołączyły także problemy zdrowotne Naurańczyków będące wynikiem splotu konieczności i tradycji. Produkcja lokalnej i zdrowej żywności była znacznie ograniczona ze względu na zanieczyszczenia powstałe w wyniku wydobycia fosforytu, co zmuszało Naurańczyków do jej importu.

Niszczejący zakład przetwarzania fosforytów, 2006 r. (fot. David, CC BY-SA 2.0)

Żywność, na której sprowadzanie mieli monopol de facto dawni dostawcy, była produkowana najtańszymi sposobami i bogata głównie w węglowodany, co samo w sobie musiało doprowadzić do zdrowotnej katastrofy. Na domiar złego jednak, w celu zapewnienia płodności i szczęśliwego rozwiązania kobietom w ciąży dostarczano pokarmu ponad miarę. Wynik takiego podejścia jest zatrważający: do dziś ponad połowa mieszkańców Nauru jest chorobliwie otyła, a znaczna część społeczeństwa boryka się również z cukrzycą.

Nauru: klątwa surowcowa czy kolonialna?

Przykład Nauru bywa używany dla zobrazowania tzw. klątwy surowcowej: pomimo posiadania bogatych złóż cennych surowców państwo pozostaje stosunkowo biedne. Z kole politykę władz wyspy przywołuje się jako przestrogę dla rządów, które nie dywersyfikują przychodów swych państw. Często zapomina się jednak przy tym, że wraz z odzyskaniem niepodległości Naurańczycy dostali pod zarząd wyspę, która wskutek wcześniejszej działalności australijskich protektorów była w 2/3 niezdatna do życia.

Możliwość wyżywienia szybko rosnącej populacji Nauru z samodzielnej uprawy roli, a także produkcji potrzebnych sprzętów na miejscu, została praktycznie przekreślona, co zmuszało lokalny rząd do importu zagranicznych dóbr po zawyżonej cenie. Ponadto Naurańczycy nie posiadali tradycji zarządzania rozbudowanym aparatem państwowym (administracją kierowali dotąd Australijczycy), a liczba niedokończonych inwestycji i zobowiązań, które pozostawiła im w spadku kolonialna potęga, jedynie utrudniła zatrważająco krótki kurs kierowania państwem prowadzony na żywym organizmie. Kurs, który z reguły nie bywa wolny od błędów.

Namioty w obozie przejściowym dla uchodźców na Nauru (fot. Wydziału Imigracji i Obywatelstwa australijskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, CC BY 2.0)

Straciwszy dochody z fosforytów, Nauru starało się rozwiązać swoje problemy, chwytając się coraz bardziej nielegalnych metod. I tak w przeciągu ostatnich dekad władze wyspy próbowały zasypać dziurę budżetową, służąc międzynarodowym mafiom jako teren do prania brudnych pieniędzy, sprzedając swoje obywatelstwo czy otwierając wspomniane we wstępie obozy dla uchodźców. I choć taktyki prowadzone przez władze Nauru na przestrzeni ostatnich 50 lat mogą oburzać, to jednak spojrzawszy na historię wyspy z lokalnej perspektywy, trudno nie ulec wrażeniu, że wybory te podyktowane zostały koniecznością. Lokalne władze ponoszą za to odpowiedzialność w o wiele mniejszym stopniu, niż im się to przypisuje.

Bibliografia

  • Paul d’Arcy, Peoples of the Pacific: The History of Oceania to 1870, Routledge, London 2017.
  • John Connell, Nauru: The first failed Pacific State?, „The Round Table. The Commonwealth Journal of International Affairs”, Vol. 95 (2006), Issue 383, s. 47–63.
  • Albert F. Ellis, Ocean Island and Nauru: Their Story, Angus and Robertson, Sydney 1936.
  • Paradise for Sale: A Parable of Nature, ed. by Carl N. McDaniel, John M. Gowdy, University of California Press, Berkeley 2000.
  • Pauline Landais-Barrau, L’île de Nauru: du rêve au cauchemar, [w:] Franceinfo, 15 września 2014 [dostęp: 19 lipca 2021], <https://www.francetvinfo.fr/monde/asie/lile-de-nauru-du-reve-au-cauchemar_3068375.html>.
  • Nancy J. Pollock, Nauru Phosphate History and the Resource Curse Narrative, „Journal de la Société des Océanistes”, Vol. 138–139 (2014), s. 107–120.
  • Greogorie Quevreux, Le futur a déjà eu lieu à Nauru, [w:] PhiLitt, 23 kwietnia 2018 [dostęp: 19 lipca 2021], <https://philitt.fr/2018/04/23/le-futur-a-deja-eu-lieu-a-nauru>.
  • Jeffrey Sachs, Andrew Warner, Natural Resources and Economic Development: The curse of natural resources, „European Economic Review”, Vol. 45 (2001), Issue 4–6, s. 827–838.

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!