„Żadne pióro nie zdoła opisać niedoli, która mnie otacza. Doszła ona obecnie do tak skrajnego stanu, że żaden opis najbardziej jaskrawy nie może być przesadny i naciągnięty” – pisał podróżnik Paweł Edmund Strzelecki o zarazie ziemniaczanej w Irlandii w połowie XIX wieku. Jaką rolę wówczas odegrał?
Urodzony w 1797 roku w Głuszynie (obecnie w granicach Poznania), która znajdowała się wówczas w zaborze pruskim, Paweł Edmund Strzelecki uznawany jest za jednego z największych polskich podróżników w dziejach. W 1829 roku ostatecznie opuścił on ojczyste ziemie, a dwa lata później zamieszkał w Anglii, gdzie ukończył studia geologiczne.

Strzelecki, jako pierwszy znany obecnie Polak, z własnej inicjatywy okrążył świat w celach naukowych. Swoją wyprawę rozpoczął w 1834 roku z Anglii. W kolejnych latach przebywał m.in. w obu Amerykach, Oceanii i w Australii, gdzie prowadził badania geologiczne dla miejscowych władz.
Warto zauważyć, że Strzelecki nie był obojętny wobec krzywd wyrządzanych rdzennym mieszkańcom różnych części świata, czemu dał wyraz we fragmentach swoich wspomnień, które zostały opublikowane w jego naukowym dziele pt. „Physical description of New South Wales and Van Diemen’s land” („Opis fizyczny Nowej Południowej Walii i Ziemi van Diemena”, Londyn 1845). Znalazły się tam dwa wstrząsające opisy transatlantyckiego handlu niewolnikami i rozstrzeliwania Indian na rozkaz argentyńskiego dyktatora.
Na podróży Strzeleckiego dookoła globu skupiałem się już jednak w kilku publikacjach, np. w książce „Polacy na krańcach świata: XIX wiek” (Warszawa 2018), dlatego też tym razem chciałbym dokładniej omówić jego późniejszą działalność, związaną z panującą w Irlandii zarazą ziemniaczaną.
Geneza Wielkiego Głodu
Strzelecki zakończył swoją naukową wyprawę po świecie w październiku 1843 roku w Anglii. Dwa lata później uzyskał obywatelstwo brytyjskie. Poruszony dochodzącymi z Irlandii informacjami na temat tamtejszej katastrofy humanitarnej, 20 stycznia 1847 roku zgłosił się do jednej z organizacji charytatywnych, aby wziąć udział w ratowaniu cierpiących mieszkańców Zielonej Wyspy.
Bezpośrednim czynnikiem, który wywołał we wrześniu 1845 roku Wielki Głód w Irlandii, był grzybopodobny organizm Phytophthora infestans, który doprowadził do masowego gnicia uprawianych ziemniaków (w pierwszym roku zarazy ok. 30% plonów, w roku następnym już ok. 75%). Ten patogen, być może sprowadzony ze Stanów Zjednoczonych, dotarł również do innych krajów europejskich, jednak najbardziej ucierpieli wówczas z jego powodu mieszkańcy Zielonej Wyspy.

Katastrofę pogłębiał fakt, że Irlandia należała wówczas do Zjednoczonego Królestwa i była eksploatowana przez Wielką Brytanię jak kolonia – nawet w okresie głodu i towarzyszących mu epidemii znaczną część wytwarzanych tam produktów rolnych (w tym pszenicę, owies i jęczmień) eksportowano do Anglii. Ponadto setki tysięcy osób – katolickich rolników wraz z rodzinami, dla których kartofle stanowiły podstawowe źródło pożywienia i utrzymania – dzierżawiących do tej pory ziemię od angielskich i irlandzkich protestantów, nie było już w stanie płacić za nią czynszu, przez co zostało pozbawionych dachu nad głową. Wielu ludzi wpędziły w nędzę również bardzo wysokie ceny żywności.

Pomoc ze strony brytyjskiego rządu dla cierpiących mieszkańców Zielonej Wyspy była początkowo zbyt powolna i niewystarczająca. W marcu 1846 roku rozpoczęto sprzedaż po zaniżonych cenach kukurydzy sprowadzonej ze Stanów Zjednoczonych, a także wdrażanie programu robót publicznych dla Irlandczyków bez pracy. Przyniósł on umiarkowane efekty, m.in. dlatego, że część jego kosztów mieli pokryć właściciele ziemscy, a nie wszyscy z nich chcieli lub mogli poświęcić na to własne środki.
Program ten zakończono w marcu 1847 roku i od tego momentu rząd skupił się na wsparciu zakładania i prowadzenia darmowych jadłodajni. Latem tego roku funkcjonowała już sieć, w której stołowały się ponad trzy miliony osób dziennie. Niestety, jesienią rozpoczęto zamykanie tych lokali, ponieważ władze brytyjskie przedwcześnie uznały, że zaraza zmierza ku końcowi.
Ważną rolę w ratowaniu głodujących Irlandczyków odegrały prywatne organizacje charytatywne. Największe i najbardziej skuteczne pod tym względem było powołane do życia 1 stycznia 1847 roku The British Association for the Relief of Extreme Distress in Ireland and Scotland, czyli Brytyjskie Towarzystwo Pomocy w Skrajnej Niedoli w Irlandii i Szkocji (jedną szóstą zebranych środków przeznaczono na wsparcie tego drugiego kraju, który również ucierpiał w pewnym stopniu z powodu zarazy), znane również po prostu jako British Relief Association (BRA). Założyli je bankierzy i handlowcy, w tym Rothschildowie i Samuel Jones Loyd, który osobiście znał Strzeleckiego. Organizację tę wsparło finansowo ponad 15 tysięcy osób różnych stanów, wyznań i narodowości, w tym brytyjska rodzina królewska. Co istotne, towarzystwo współpracowało z rządem brytyjskim. Właśnie do BRA zgłosił się Strzelecki na początku 1847 roku.
Przybycie do Irlandii
Kandydatura Strzeleckiego została przyjęta w ciągu dwóch dni, czyli do 22 stycznia 1847 roku. Była to bardzo dobra decyzja, ponieważ z jednej strony brytyjska elita poważała Polaka za jego osiągnięcia naukowe, a z drugiej jako katolik i przedstawiciel narodu pozbawionego niepodległego państwa wzbudzał on sympatię wśród Irlandczyków. Już niedługo miał się również dać poznać jako świetny koordynator i organizator.
Strzelecki jako agent BRA najpierw udał się do Dublina, gdzie dotarł 26 stycznia. Następnie wyruszył w celu rozdysponowania ubrań, ryżu i mąki kukurydzianej do zachodniego i północno-zachodniego regionu Irlandii: hrabstw Sligo, Donegal i Mayo (działał również w Galway, Leitrim i Roscommon). Jego zadaniem było także sporządzenia sprawozdania opisującego sytuację tamtejszej ludności. Warto zauważyć, że właśnie tamte obszary były najbardziej poszkodowane przez zarazę ziemniaczaną. Za swoją siedzibę Strzelecki obrał miejscowość Westport.

Jak można przeczytać w raporcie polskiego podróżnika do kierownictwa BRA z 29 stycznia 1847 roku, po wstępnych oględzinach był on zszokowany tragiczną sytuacją mieszkańców wyspy (tłumaczenie tego i innych fragmentów według Jana Flisa):
W Carrick-on-Shannon zastałem dom ubogich i szpital przepełniony półnagimi i wycieńczonymi mężczyznami, kobietami i dziećmi, ofiarami czerwonki i febry, która przeważnie kończyła się śmiercią. Tyle osób umiera codziennie, że nie można nastarczyć trumien.
Między Carrick a Sligo widziałem niezliczoną ilość wędrujących obdartych rodzin; niektórzy wlekli się, inni rozsiedli się przy drodze; całkowite wyczerpanie nadało ich twarzom wyraz przygnębienia, załamania i wyniszczenia; straszliwe skutki głodu, chorób i braku dachu nad głową przy pogodzie, która na przemian smagała to deszczem, to śniegiem.
W Sligo zastałem na ulicach tłumy tych nieszczęśników, krzyczące z głodu, ale zachowujące porządek, okazujące względy osobom i nie naruszające ich mienia. W domu ubogich było pełno przypadków febry i czerwonki, które zwykle kończą się fatalnie. Codziennie wzrasta liczba proszących o przyjęcie do tego zakładu nie tylko ze względu na spodziewaną pomoc, ale ci, co świadomi są nadchodzącego końca, pragną umierać w domu ubogich, by w ten sposób zapewnić sobie prawo do trumny i chrześcijańskiego pochowku. W tym domu ubogich, albo ściśle mówiąc przytułku, było pięćset osób chorych; jego kierownik i zastępca kierownika byli również chorzy.
Jeszcze straszniejsze objawy spustoszenia widziałem pomiędzy Sligo a Westport, w miejscowościach Ballina, Foxford, Swineford i Castlebar. Ludność sprawia wrażenie jakby była sparaliżowana i bezradna, bardziej obtargana i brudna, tu straszliwie przygnębiona, ówdzie ze stoickim spokojem oczekująca śmierci, to znów jakby w obawie przed jeszcze gorszymi nieszczęściami ludzie uciekają od swoich ognisk domowych i rodzin. […] Przykłady strasznego i ponurego losu, jaki zawisł nad całą ludnością, a zwłaszcza widok biednych dzieci i niemowląt przy piersiach swych wychudłych i osłabionych matek, budzą uczucia najwyższej litości.

W niektórych odwiedzanych przez Strzeleckiego regionach kryzys humanitarny potęgowany był przez brak ośrodków handlu i przemysłu, a tym samym również jakichkolwiek spichlerzy, młynów, sklepów itd. Sytuację pogarszała też ostra zima, która w 1847 roku trwała prawie do końca marca. Z uwagi na burze śnieżne Polak musiał niekiedy opuszczać wóz, którym podróżował, i przemieszczać się pieszo.
Początkowo, kiedy funkcjonował jeszcze program robót publicznych, większość transportowanych przez BRA towarów (jedzenia, ubrania i opału) sprzedawano komitetom pomocy, w których pracowały osoby powołane do walki z zarazą, a także duchownym i właścicielom ziemskim. W tych miejscach i u tych osób zaopatrywać się mieli potrzebujący Irlandczycy na bardzo korzystnych warunkach – ustalono ceny maksymalne, które byłyby zupełnie nieopłacalne dla zwykłych handlarzy. Strzelecki jednak źle oceniał postawę ziemiaństwa, które nie było jego zdaniem zainteresowane pomaganiem ofiarom Wielkiego Głodu. Bardzo krytykował też funkcjonowanie dotychczasowych komitetów pomocy, które – działając bez żadnego nadzoru – dokonywać miały niekiedy przywłaszczenia znacznej części powierzonych im środków finansowych i żywności.
Jak już wyżej wspomniałem, w marcu 1847 roku zakończono program robót publicznych, rozpoczęto zaś tworzenie sieci darmowych jadłodajni, które zaopatrywane były również przez BRA. Choć Strzelecki chwalił nowy system pomocy, który uważał za dużo efektywniejszy i mniej więcej dwukrotnie tańszy od poprzedniego, to jednak w swoich sprawozdaniach narzekał na brak okresu przejściowego między nimi. Nagłe zakończenie wcześniejszego programu spowodowało pozostawienie przez pewien czas wielu potrzebujących bez wsparcia. Problem ten starało się minimalizować Brytyjskie Towarzystwo Pomocy – od pewnego momentu przekazywało ono poszkodowanym nie tylko wyżej wspomniane produkty, bez żadnych opłat, ale także pieniądze.
Przeniesienie do Dublina
Poza rozdysponowywaniem powierzonych mu środków Strzelecki zajmował się także organizowaniem nowych komitetów pomocy i podlegających im podstacji w najbardziej dotkniętych zarazą dużych miejscowościach. Zabiegał też o zwiększenie przyznawanych mu przez BRA funduszy. Pomimo zachorowania na dur brzuszny na przełomie marca i kwietnia 1847 roku (los ten spotkał wielu działaczy humanitarnych w Irlandii), Strzelecki kontynuował swoją misję.
Dzięki własnemu poświęceniu i talentowi organizacyjnemu w połowie 1847 roku Polak został mianowany Głównym Przedstawicielem BRA w Irlandii. Od tego momentu urzędował w Dublinie – w nieistniejącym już hotelu Reynoldsa przy Sackville Street (obecnie O’Connell Street), skąd kierował pracą czterdziestu osób działających w terenie.

Aby pomoc była jak najbardziej efektywna, Strzelecki starał się ją kierować tam, gdzie wsparcie z innych źródeł okazywało się niedostateczne. Ponadto w okresie poprawy sytuacji ludności dotkniętej zarazą, w drugiej połowie 1847 roku, odkładał część przyznawanych mu środków na późniejszy, trudniejszy czas. Polak starał się też urozmaicić dietę Irlandczyków, m.in. wysyłając poszkodowanym regionom do zasiania nasiona rzepaku.
Program dożywiania dzieci
Jeszcze przed przeniesieniem do Dublina Strzelecki rozpoczął wdrażanie programu pomocy własnego autorstwa. W odróżnieniu od dotychczasowych koncepcji skupiał się on nie na dorosłych, ale na dzieciach. Inne były także miejsca udzielania wsparcia. Polak tak pisał o swoim przedsięwzięciu w późniejszym raporcie, z 24 października 1847 roku:
Wiedząc o tym, że szkoły na ogół są najbardziej systematycznym i najkorzystniejszym aparatem dla rozdziału pomocy, umieściłem na początek 600 dziewcząt wyznania rzymsko-katolickiego pod opieką Sióstr Miłosierdzia, 700 chłopców tego samego wyznania pod nadzorem katolickiego księdza dziekana w Westport. Następnie dzieciom w ten sposób umieszczonym oraz tym, które zastałem już w dwu protestanckich szkołach w Westport i Louisburg, w liczbie 160, rozdzieliłem odzież i zapewniłem dziennie jeden posiłek, którego koszt wynosił średnio 1/3 pensa na głowę.

Ważnym elementem programu była również edukacja dokarmianych dzieci w kwestiach higieny. Przed przystąpieniem do posiłku każde z nich musiało umyć twarz i ręce, a także uczesać włosy. Na uszycie wspomnianych ubrań złożono zamówienia w przynajmniej dwóch kobiecych organizacjach: Wytwórczym i Przemysłowym Towarzystwie Pań Dublińskich i Przemysłowym Towarzystwie Pań z Connemara.
Warto zauważyć, że do podawanych posiłków dla uczniów Strzelecki wprowadził chleb żytni, którego umiejętność wypieku, według jednego ze sprawozdań polskiego działacza humanitarnego, była wówczas zupełnie nieznana w niektórych regionach Irlandii. Podróżnik musiał więc w lutym 1848 roku wysłać czterech piekarzy z Dublina, by uczyli tej sztuki ich kolegów po fachu. W miejscach, w których nie było w okolicy piekarni ani nie dało się żadnej założyć, uczniów częstowano mamałygą z mąki kukurydzianej.

Jak przewidział to Strzelecki, wraz z polepszeniem sytuacji dzieci ich rodzice mogli skupić się na poprawie własnego losu i przez to w mniejszym stopniu ubiegali się o pomoc doraźną. Niewątpliwie odciążyło ich to również psychicznie. Program Polaka był bardzo pozytywnie oceniany, dlatego też pod koniec 1847 roku doczekał się znacznego rozszerzenia o inne szkoły w zachodniej części wyspy. Na początku stycznia roku następnego obejmował już ok. 60 tys. dzieci, a pod koniec lutego, kiedy sytuacja w kraju znów uległa pogorszeniu, ok. 150 tys. W kolejnych dniach liczba ta wciąż rosła, o czym podróżnik napisał w raporcie z 12 marca 1848 roku:
Z zestawienia wynika, że 66 616 dzieci żywionych jest w szkołach publicznych, 26 300 w szkołach pod dyrekcją kleru anglikańskiego, 2260 w szkołach prezbiteriańskich, 1297 w szkołach baptystów, 1056 w szkołach metodystów i w końcu 78 465 w szkołach prowadzonych przez duchowieństwo rzymsko-katolickie, co razem wynosi 176 304 dzieci otrzymujących obecnie racje żywnościowe.

W szczytowym okresie, czyli w maju 1848 roku, program Strzeleckiego obejmował prawie 201,5 tys. dzieci. Niestety został on przerwany dwa-trzy miesiące później z powodu wyczerpania funduszy i tym samym zakończenia działalności BRA (towarzystwo zebrało łącznie ok. 470 tys. funtów, co w przeliczeniu na dzisiejszą wartość pieniądza wynosiłoby ponad 60 mln funtów). Pomimo obietnicy złożonej Strzeleckiemu przez brytyjskiego premiera Johna Russella, że dożywianie dzieci w szkołach będzie kontynuowane z pieniędzy publicznych, nie doszło to do skutku.
Strzelecki powrócił do Anglii latem 1848 roku, jak się jednak miało okazać, ludność Irlandii wciąż odczuwała, z różnym natężeniem, skutki zarazy ziemniaczanej. Dlatego też latem następnego roku Polak znów udał się do Irlandii na kilka miesięcy, tym razem jako oficjalny rządowy wysłannik, rozdysponowując kolejne pieniądze uzyskane poprzez zbiórkę – łącznie ok. 6,4 tys. funtów.
Uhonorowanie

W połowie września 1849 roku Strzelecki ostatecznie opuścił Irlandię, nie przyjąwszy za swoją pracę żadnego wynagrodzenia, a nawet pokrywając część wydatków poniesionych w czasie pobytu na wyspie z własnej kieszeni. Polak otrzymał podziękowania od Irlandczyków, Samuela Jonesa Loyda i rządu Zjednoczonego Królestwa. Ten ostatni oferował mu ponoć jakąś posadę, jednak podróżnik nie przyjął jej ze względów zdrowotnych – powikłania po przebytym durze brzusznym miały mu towarzyszyć już do końca życia.
Jeszcze w listopadzie 1848 roku władze brytyjskie odznaczyły Strzeleckiego, jako jednego z pierwszych cywili, Orderem Łaźni. W późniejszym okresie Polak otrzymał kolejne wyróżnienia, związane także m.in. z jego działalnością naukową. Strzelecki zmarł 6 października 1873 roku w swoim londyńskim domu na raka wątroby. Z tego, co wiadomo, nigdy nie wziął ślubu i nie miał dzieci.
Zaraza ziemniaczana na Zielonej Wyspie trwała aż do 1852 roku. Podczas niej w wyniku głodu i chorób zmarło około miliona osób. Drugie tyle wyemigrowało wówczas m.in. do Anglii, Stanów Zjednoczonych i Australii – do osiedlenia się na tym kontynencie zachęcał sam Strzelecki. Populacja Irlandii spadła więc z ok. 8,5 mln do ok. 6,5 mln. Dla porównania warto zauważyć, że obecnie całą wyspę (razem z Irlandią Północną) zamieszkuje ok. 7 mln osób.
W ostatnich latach trwają starania o upamiętnienie bezinteresownej pomocy humanitarnej niesionej przez Strzeleckiego. 29 marca 2015 roku na budynku przy ul. Sackville Place (dochodzi ona do O’Connell Street) w Dublinie burmistrz tego miasta Christy Burke i prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak odsłonili tablicę pamiątkową z podobizną polskiego podróżnika i informacją w trzech językach (po polsku, angielsku i irlandzku) na temat jego działalności w okresie Wielkiego Głodu. Ufundowali ją mieszkańcy Poznania przy wsparciu m.in. Towarzystwa Irlandzko-Polskiego, Fundacji Kultury Irlandzkiej oraz Rady Miasta Dublina.
Tablica ku czci Strzeleckiego, z jego wizerunkiem i tekstem w języku angielskim, znajduje się także w irlandzkim Clifden (tamtejsze dzieci korzystały z programu wprowadzonego przez Polaka). Odsłonili ją 18 czerwca 2018 roku ambasador RP Ryszard Sarkowicz i lokalna polityczka Eileen Mannion.

8 maja 2019 roku w Królewskiej Akademii Irlandzkiej w Dublinie prezydent Irlandii Michael D. Higgins dokonał uroczystego otwarcia anglojęzycznej wystawy planszowej pt. A Forgotten Polish Hero of the Great Irish Famine: Paul Strzelecki’s struggle to save thousands („Zapomniany polski bohater Wielkiego Głodu w Irlandii: walka Pawła Strzeleckiego o uratowanie tysięcy”), która znajdowała się tam do 30 sierpnia 2019 roku. Kuratorką tej wystawy jest Nikola Sękowska-Moroney pracująca w Ambasadzie RP w Dublinie. W późniejszym okresie plansze prezentowano w różnych miejscach związanych z edukacją i kulturą na Zielonej Wyspie, m.in. w bibliotekach, muzeach i szkołach. Pokazywano ją nawet w Australii. Jej cyfrowa wersja dostępna jest na stronie internetowej.
Z kolei 22 lipca 2022 roku na mocy uchwały parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej Strzelecki został jednym z patronów roku 2023.
Bibliografia
Źródła
- Strzelecki Paweł Edmund, Pisma wybrane, oprac. Wacław Słabczyński, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1960.
Opracowania
- A Forgotten Polish Hero of the Great Irish Famine, National Museum of Ireland, [dostęp: 27 sierpnia 2023], <https://www.museum.ie/en-IE/Museums/Country-Life/Exhibitions/Previous-Exhibitions/A-Forgotten-Polish-Hero-of-the-Great-Irish-Famine>.
- A Forgotten Polish Hero of the Great Irish Famine: Paul Strzelecki’s struggle to save thousands [oficjalna strona wystawy], [dostęp: 27 sierpnia 2023], <https://strzelecki.ie/>.
- Mateusz Będkowski, Polacy na krańcach świata: XIX wiek, Promohistoria–Wydawnictwo CM, Warszawa 2018.
- Clare Kilbane, The Irish Potato Famine, McGrath Institute for Church Life, University of Notre Dame, USA
- Christine Kinealy, Saving the Irish Poor: Charity and the Great Famine, „Mémoire(s) identité(s) marginalité(s) dans le monde occidental contemporain”, t. 12 (2015) [dostęp: 27 sierpnia 2023], <https://journals.openedition.org/mimmoc/1845>.
- Taż, The British Relief Association and the Great Famine in Ireland, „Revue Française de Civilisation Britannique”, t. 19 (2014), nr 2, s. 49–66.
- Felix Molski, The Best of Human Nature. Strzelecki’s Humanitarian Work in Ireland, Kosciuszko Heritage, Sydney 2012.
- Lech Paszkowski, Sir Paul Edmund de Strzelecki: Reflection on His Life, Arcadia, Australian Scholarly Publishing, Melbourne 1997.
- Wacław Słabczyński, Paweł Edmund Strzelecki. Podróże – odkrycia – prace, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1957.
- Maria Thiele, Strzelecki: uznanie po 166 latach, „Puls Polonii”, 8 kwietnia 2015 [dostęp: 27 sierpnia 2023], <https://www.zrobtosam.com/PulsPol/Puls3/index.php?sekcja=1&arty_id=14423>.


![Lekarz w piekle. Hans Killian, „Chirurg na wojnie” [recenzja]](https://hrabiatytus.pl/wp-content/uploads/2026/03/chirurg-na-wojnie-mini-218x150.jpg)
















