Niewiele wiadomo na temat pierwszych koron polskich królów i królowych. Regalia te nie zachowały się do dziś, a źródła często przekazują bardzo fragmentaryczne i niepewne informacje na ich temat. Co zatem możemy o nich powiedzieć i jakie było znaczenie insygniów Piastów dla dziejów naszego kraju?

Najważniejszym insygnium, czyli atrybutem władzy świeckiej lub religijnej, jest bez wątpienia korona. Słowo to pochodzi od łacińskiego corona oznaczającego wieniec, który w starożytności nosiły na głowach wyróżnione osoby, np. zwycięzcy igrzysk, wybitni wodzowie, a także władcy imperium rzymskiego. Najczęściej miał on formę niedomkniętego okręgu z liści laurowych, jednak cesarski wykonywany był ze złota. W późniejszych czasach przekształcił się w obręcz zdobioną niekiedy klejnotami i innymi elementami dekoracyjnymi. Książęta, królowie czy cesarze starali się przekazywać to insygnium swym następcom, ponieważ widziano w nim symbol historycznej trwałości rządzonego państwa.

Włożenie korony na głowę było najważniejszym elementem każdej koronacji, która stanowiła zarówno akt liturgiczny, jak i polityczny. W trakcie tego obrzędu następował moment namaszczenia świętymi olejami, czym kapłan podkreślał, że władca odpowiada jedynie przed Bogiem, tak jak wszyscy władcy Starego Testamentu. Koronacja dawała suwerenność władcy i jego państwa, a korona stawała się znakiem tejże niezawisłości. Często insygniom przypisywano magiczną i cudotwórczą moc lub nadprzyrodzone pochodzenie, dlatego traktowane były na równi z innymi sakralnymi obiektami lub relikwiami.

Koronacja Karola Wielkiego na obrazie Friedricha Kaulbacha z 1903 r. (ze zbiorów Maximilianeum w Monachium)

Oprócz korony do regaliów zaliczyć można jeszcze kilka innych przedmiotów. Miecz oznaczał ogólnie królewską władzę – przede wszystkim wojskową, sądowniczą i administracyjną – a także nakładał obowiązek obrony państwa. Berło symbolizowało sprawiedliwe rządy i pozycję społeczną monarchy, a jabłko potęgę władzy królewskiej, która obejmuje cały świat. To korona jednak łączyła w sobie w sposób najbardziej dosłowny symbolikę władzy świeckiej i boskiej.

Cesarskie wyróżnienie

Pierwsze informacje o insygniach związanych z polskimi władcami pochodzą z kroniki Galla Anonima. Opisał on zjazd w Gnieźnie w 1000 roku, podczas którego ustanowiono tam archidiecezję. Wówczas też cesarz Otton III w sposób symboliczny wyróżnił księcia Bolesława Chrobrego:

Zważywszy jego chwałę, potęgę i bogactwo, cesarz rzymski zawołał w podziwie: „Na koronę mego cesarstwa! to, co widzę, większe jest, niż wieść głosiła!” I za radą swych magnatów dodał wobec wszystkich: „Nie godzi się takiego i tak wielkiego męża, jakby jednego spośród dostojników, księciem nazywać lub hrabią, lecz [wypada] chlubnie wynieść go na tron królewski i uwieńczyć koroną”. A zdjąwszy z głowy swej diadem cesarski, włożył go na głowę Bolesława na [zadatek] przymierza i przyjaźni, i za chorągiew tryumfalną dał mu w darze gwóźdź z krzyża Pańskiego wraz z włócznią św. Maurycego, w zamian za co Bolesław ofiarował mu ramię św. Wojciecha. I tak wielką owego dnia złączyli się miłością, że cesarz mianował go bratem i współpracownikiem cesarstwa i nazwał go przyjacielem i sprzymierzeńcem narodu rzymskiego.

„Koronacja” Bolesława Chrobrego przez cesarza Ottona III podczas zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 r. Scena ze skrzydła tryptyku św. Jerzego i św. Wojciecha z kościoła w Nowym Sączu (na pierwszym planie widoczny jest otwarty grób św. Wojciecha), ok. 1430–1440 r. (ze zbiorów Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie, nr inw. MDT 153; fot. Tadeusz Bukowski)

Gest ten miał więc podkreślić prawo Bolesława do starań o koronę królewską. Choć włożenie diademu na głowę piastowskiego księcia było tylko politycznym aktem, jednak otrzymał on w darze od Ottona III również włócznię św. Maurycego z gwoździem z krzyża Jezusa Chrystusa (kopię, nie oryginał, jak można by wywnioskować z powyższej relacji). Włócznię traktowano także jako jedno z regaliów. Najczęściej w połączeniu z proporcem oznaczała zwierzchność nad ziemią i samodzielność rządów. Jej symbolika pochodzi jeszcze z czasów rzymskich. Później broń ta stała się znakiem m.in. królów Italii, Burgundii, Węgier i Czech, ta konkretna oznaczała zaś legitymizację władcy Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Przekazanie jej kopii było więc uznaniem suwerennej władzy polskiego księcia.

Z ofiarowanych wówczas przedmiotów do naszych czasów zachował się tylko grot Włóczni Świętego Maurycego, który od początku XII wieku przechowywany jest w skarbcu katedralnym w Krakowie.

„Koronacja” Bolesława Chrobrego z 1000 r. na grafice z dzieła Macieja Miechowity „Chronica Polonorum”, Kraków 1521

Pierwsza korona

Prawdopodobnie już w 1001 roku Bolesław Chrobry rozpoczął w Stolicy Apostolskiej starania o uzyskanie pozwolenia papieża na koronację, jednak zabiegi te nie zakończyły się sukcesem. Według jednej z legend syn Mieszka I wysłał do Rzymu opata benedyktynów Astryka. Papież Sylwester II odmówił przekazania korony piastowskiemu księciu, powołując się na „głos z niebios”, który nakazał mu przeznaczyć ją dla władcy Węgier Stefana I, późniejszego świętego i patrona tego kraju. Trudno dziś powiedzieć, na czym polegałaby związana z tym intryga polityczna i dlaczego korona nie trafiła w ręce Bolesława. Z pewnością byłby w nią zamieszany sam Astryk, mianowany później biskupem Ostrzyhomia na Węgrzech, który zawiózł tam koronę (w rzeczywistości duchowny mógł w ogóle nie być związany z Polską). Regalium to, zwane powszechnie koroną św. Stefana, przekute pod koniec XI wieku, zachowało się do dziś i znajduje się w Muzeum Narodowym w Budapeszcie.

Korona św. Stefana (fot. Tolfavi, domena publiczna)

Dążenia piastowskie ku monarszej koronie opóźniła też śmierć życzliwego Polsce cesarza Ottona III w 1002 roku oraz konflikt z jego następcą, Henrykiem II. Ostatecznie Bolesławowi udało się koronować tuż przed swoją śmiercią, wiosną 1025 roku – zapewne 18 kwietnia. Stał się w ten sposób pierwszym polskim królem. Choć książę nie otrzymał zgody od Jana XIX (prawdopodobnie Chrobry nawet o nią nie zabiegał), to wybrany w 1024 roku papież nie sprzeciwiał się koronacji, ponieważ sam był uwikłany w konflikt z cesarstwem. Podczas ceremonii w katedrze gnieźnieńskiej użyto, zgodnie z ówczesnym rytuałem, nie tylko korony, ale także płaszcza, naramienników, pierścienia, berła, różdżki oraz miecza.

Samo wydarzenie podnosiło również rangę władanego przez niego państwa, które z mało znaczącego księstwa stawało się królestwem. Nie wiadomo, czy żona Piasta, Oda, margrabianka miśnieńska, dożyła tego wydarzenia i została królową (ostatnie informacje źródłowe o niej pochodzą z 1018 roku). Bolesław Chrobry zmarł 17 czerwca 1025 roku.

Zaginione regalia

Jeszcze w tym samym roku, również w Gnieźnie, odbyła się kolejna intronizacja. Na głowę Mieszka II Lamberta włożono królewskie insygnium, prawdopodobnie należące do jego ojca, Bolesława Chrobrego. Razem z nim koronowana została także jego żona, Rycheza Lotaryńska (zwana w kraju Piastów Ryksą). Dla niej zapewne wykonano nowe regalium, ponieważ była to pierwsza potwierdzona źródłowo koronacja królowej w Polsce (istnieje też przypuszczenie, że mogła przywieźć ze sobą diadem ofiarowany jej przez rodzinę). W 1031 roku wybuchł bunt Bezpryma, starszego brata Mieszka II. Władca musiał ukryć się w Czechach, a Rycheza zbiegła do Niemiec do cesarza Konrada II, wywożąc polskie insygnia. Tak te wydarzenia opisane zostały w kronice klasztoru w Brauweiler (tłumaczenie własne na podstawie łacińskiego wydania z Monumenta Poloniae Historica, t. 1, Lwów 1864):

Falsyfikat pieczęci Ryksy Lotaryńskiej z jej wyobrażeniem w koronie (rys. ze zbiorów Biblioteki Narodowej, sygn. BJ Graf. I.R. 397)

Tego czasu królowa Rycheza, rozwiódłszy się z królem mężem swoim, tak z powodu nienawiści i podżegania jakiejś jego nałożnicy […] jak też ze wzgardy dla nieznośnego jednocześnie i barbarzyńskiego obrządku Słowian, przybyła do Saksonii do cesarza Konrada, przez którego została z czcią przyjęta; i on też sam nie mniej wspaniałymi darami od niej został uczczony. Otrzymał bowiem od niej dwie korony, jej własną i małżonka króla i pozwolił zachować jej swoją, jak we własnym królestwie, dopóki będzie żyła.

Rodzina Rychezy związana była z klasztorem w Brauweiler. Ufundował go zapewne Ehrenfried Ezzon, jej ojciec, a ona sama zmarła w tym opactwie w 1063 roku. Cesarz zachował dla siebie tylko piastowską koronę. Dawna polska królowa używała swojego insygnium i tytułu Regina Poloniae do końca swoich dni. Jej grób w kościele św. Urszuli w Kolonii był otoczony kultem i zapewne dlatego też, zgodnie z ówczesnym zwyczajem, wielokrotnie go otwierano. Po raz pierwszy dokonano tego oficjalnie dopiero w 1633 roku przed ponownym pochówkiem w tamtejszej katedrze w obecności historyka Idziego Geleniusa. W trumnie znajdowała się złożona z sześciu segmentów korona. Zdobiło ją osiemnaście herbów, na których wyobrażono lilie i lwy. Była ona jednak późniejsza od tej, która powinna się tam znajdować – pochodziła najwcześniej z XIV wieku. Zresztą szybko po jej odkryciu zaginęła, prawdopodobnie została skradziona.

Jedynym źródłem ikonograficznym, które ukazuje w sposób uproszczony domniemaną pierwszą koronę polskiej królowej, są dwie identyczne pieczęcie będące, jak się okazało w wyniku późniejszych badań, falsyfikatami pochodzącymi z XII lub początku XIII wieku. Jest prawdopodobne jednak, że dość dobrze oddają oryginalny wizerunek, ponieważ zakłada się, że dawna monarchini w okresie pobytu na ziemiach niemieckich faktycznie posługiwała się własną pieczęcią.

Nie wiadomo również, jak wyglądała królewska korona pierwszych Piastów, ponieważ po przekazaniu jej Konradowi II ślad po niej zaginął. Znamy ją tylko z późniejszych kopii średniowiecznej iluminacji z karty kodeksu Matyldy Szwabskiej, z którego została ona wydarta w XIX wieku. Insygnium to zostało być może przekazane władcy Czech Wratysławowi II, któremu posłużyłoby wówczas do koronacji na pierwszego króla tego kraju w 1085 roku. Jest ono podobne do regalium znajdującego się na głowie tego władcy na malowidle z I połowy XII wieku w rotundzie w Znojmie. Należy jednak pamiętać, że oba wizerunki są imaginacyjne, czyli nie muszą oddawać prawdziwego stanu rzeczy. Gdyby jednak to przypuszczenie okazało się prawdą, również korona królowej Rychezy mogła zostać użyta do koronacji pierwszej królowej Czech, Świętosławy. Niestety, na malowidłach w Znojmie nie przedstawiono kobiet.

Matylda Szwabska wręcza swój kodeks królowi Mieszkowi II Lambertowi. Na jego głowie widoczna jest królewska korona. Jest to dużo późniejsza kopia zaginionej iluminacji z kodeksu Matyldy (lata 20.–30. XI w.)

Starcie królów

Druga polska korona królewska powstała kilkadziesiąt lat po wygnaniu Mieszka II, jako iż kolejni Piastowie posługiwali się jedynie tytułem książęcym. Ten stan rzeczy zmienił dopiero panujący od 1058 roku Bolesław II Szczodry, zwany również Śmiałym. Syn Kazimierza Odnowiciela pragnął dorównać swemu pradziadowi i imiennikowi – Chrobremu. Uzyskał silną pozycję polityczną w Europie Środkowej, a zapewne pod koniec 1074 roku nawiązał kontakt z Rzymem. Dzięki dobrym relacjom z papieżem i przy problemach wewnętrznych Cesarstwa, z pomocą nowego arcybiskupa Bogumiła, Bolesławowi udało się przeprowadzić królewską koronację jako trzeciemu polskiemu władcy. Miała ona miejsce w Boże Narodzenie 1076 roku, w ślad za przodkami, w katedrze gnieźnieńskiej.

Wratysław II, król Czech. Na jego głowie widoczna jest królewska korona, być może należąca wcześniej do Mieszka II. Fragment malowidła z rotundy św. Katarzyny w czeskim Znojmie (XII w.)

Trzeba było wykonać nowe regalia, w tym korony, dla władcy i jego nieznanej z imienia i pochodzenia małżonki. Z powodu brutalnych rządów Bolesława w 1079 roku doszło do zatargu króla z biskupem krakowskim, Stanisławem ze Szczepanowa. Po skazaniu duchownego na śmierć wybuchł bunt przeciwko Piastowi, który zakończył się jego wygnaniem z Polski jeszcze w tym samym roku.

Na temat korony Bolesława Śmiałego powstało wiele legend i hipotez, których podstawą stał się zapis inwentarza skarbca katedry krakowskiej sporządzonego w 1110 roku na polecenie biskupa Maurusa. Wymieniono tam jedną złotą koronę oraz dwie srebrne. Uważa się, że ta pierwsza była właśnie insygnium koronacyjnym Bolesława II. O niej wspomina także Wincenty z Kielczy w „Żywocie większym św. Stanisława”. Widział w niej symbol niepodzielności i suwerenności państwa, po który miał sięgnąć nowy boży wybraniec i zjednoczyć pod swoimi rządami rozproszone w czasie rozbicia dzielnicowego ziemie.

Spośród dwóch srebrnych koron jedna należała zapewne do królowej, a druga była regalium pomocniczym króla i służyła mu w mniej ważnych uroczystościach czy w trakcie podróży. Podejrzewa się, że wszystkie trzy insygnia ofiarował katedrze jako wotum książę Władysław Herman, prosząc o wybaczenie czynów swojego brata, Bolesława Śmiałego.

Na następną koronację kraj czekał ponad dwa wieki – do końcowego okresu rozbicia dzielnicowego i prób odbudowy państwa przez kilku pretendentów. Przemysł II, który do 1294 roku zjednoczył pod swoim panowaniem Wielkopolskę i Pomorze Gdańskie, stał się najsilniejszym spośród ówczesnych Piastów. Umożliwiło mu to 26 czerwca roku następnego królewską koronację z rąk arcybiskupa gnieźnieńskiego, Jakuba Świnki. Do tej uroczystości użyto insygnium Bolesława Śmiałego, które Przemysł wywiózł z Krakowa przed 1291 rokiem (zabrał zapewne również regalium dla swej żony, Małgorzaty Brandenburskiej).

Również w 1295 roku powstała pieczęć majestatyczna, na której władca ten ma na głowie koronę. Jej wyobrażenie nawiązywało do ówczesnego kształtu koron gotyckich. Insygnium to złożone jest z obręczy, którą wieńczą kwiatony w formie stylizowanych lilii. Najprawdopodobniej miało ono jednak postać znaną z wizerunku Mieszka II i Matyldy i przypominało koronę św. Stefana. Złożone było z segmentów, ale zakończonych jedynie półkoliście lub trójkątnie, dekorowanych emalią i kamieniami szlachetnymi.

Odrys pieczęci majestatycznej króla Przemysła II z 1296 roku. Na jego głowie widoczna jest królewska korona (il. Kazimierz Stronczyński, „Pobieżny przegląd pieczęci Piastów polskich”, Warszawa 1881, s. 23)

Rządy czwartego króla Polski nie trwały długo – 8 lutego 1296 roku został on zamordowany podczas nieudanej próby porwania zainspirowanej przez margrabiów brandenburskich. Insygnia koronacyjne przebywały cały czas w Gnieźnie, które wraz z całą Wielkopolską dostało się pod panowanie króla czeskiego Wacława II. Rościł on sobie prawa do władania wszystkimi ziemiami piastowskimi.

We wrześniu 1300 roku w tymże mieście ten sam Jakub Świnka włożył na głowę Wacława II piastowskie regalium (polska korona kobieca – jeżeli jeszcze istniała – nie została użyta, ponieważ Przemyślida był wówczas wdowcem). Zgodę na tę koronację wydał nie papież, Bonifacy VIII, a cesarz Albrecht I Habsburg, uznając sposób Polskę i Czechy za swoje lenna. Tym samym Wacław stał się piątym polskim królem.

Dalsze losy ówczesnych regaliów Piastów nie są znane. Istnieje przypuszczenie (bez podparcia źródłowego), że zostały one wywiezione do Czech przed ślubem Wacława II z Ryksą Elżbietą, córką Przemysła II, i jej koronacją na królową czeską i polską w Pradze 26 maja 1303 roku. Zatem użyto by wówczas tej samej srebrnej korony, którą nosiła żona Bolesława Śmiałego oraz Małgorzata Brandenburska. Być może więc, choć to mało prawdopodobne, wizerunek insygnium polskich królowych znajduje się na pieczęci majestatycznej Ryksy Elżbiety, używanej między 1307 a 1335 rokiem.

Odrys pieczęci majestatycznej Ryksy Elżbiety używanej pomiędzy 1307 i 1335 rokiem. Być może Piastówna przedstawiona jest z koroną polskich królowych (K. Stronczyński, „Pobieżny przegląd pieczęci…”)

Wacław II zmarł w 1305 roku na gruźlicę, niedługo zaś potem, w 1306 roku, zamordowano jego syna, niekoronowanego króla Polski, Wacława III. Został on zasztyletowany przez najemnego niemieckiego żołnierza, nie wiadomo na czyje zlecenie. W 1310 roku polskie insygnia, razem z czeskimi, miałyby zostać zabrane przez uciekającego z Pragi do rodzinnego Tyrolu zdetronizowanego Henryka Karynckiego, gdzie słuch po nich zaginął.

Powrót króla i królowej

Segment tzw. Korony Chrobrego. Fragment rysunku Józefa Krzysztofa Wernera z 1764 roku (il. ze zbiorów Gabinetu Rycin Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, inw.zb.d. 8396)

Osobą, która doprowadziła do ostatecznego odnowienia królestwa Polskiego, był Władysław Łokietek, książę brzeski i sieradzki. Ze zmiennym szczęściem brał udział w walkach o piastowskie ziemie i w końcu udało mu się zjednoczyć pod swoimi rządami Małopolskę, Kujawy i przeważającą część Wielkopolski. Doprowadziło to do jego koronacji 20 stycznia 1320 roku. Datę tę uznaje się za symboliczny koniec rozbicia dzielnicowego.

Władysław Łokietek zerwał z wielowiekową tradycją koronowania polskich królów i królowych w Gnieźnie i jako pierwszy dokonał tego obrządku w krakowskiej katedrze na Wawelu. Razem z nim zaszczytu tego dostąpiła jego żona, Jadwiga Kaliska. Od tego momentu aż do 1795 roku już wszyscy następni polscy władcy nosili tytuł króla. Ich małżonkom przysługiwał tytuł królowych. Prawie wszystkie następne intronizacje, z nielicznymi wyjątkami, odbywały się w Krakowie, ale arcybiskup gnieźnieński zachował swój dawny tytuł i funkcję koronatora. Tak to wydarzenie z 1320 roku opisuje w swej kronice Jan Długosz:

Kiedy więc nadeszła niedziela, uroczystość św. Fabiana i Sebastiana, wszystkie stany i warstwy, prałaci i panowie polscy udali się do Krakowa. Arcybiskup gnieźnieński Janisław w czasie uroczystej mszy o Duchu św. odprawionej w katedrze krakowskiej, w asyście biskupa krakowskiego Muskaty i poznańskiego Domarata oraz opatów z Tyńca, Mogilna, Jędrzejowa i Brzeska, w kapach i infułach, i wielkiego tłumu możnych panów i szlachty namaszcza księcia Władysława Łokietka na króla, zaś jego żonę Jadwigę, córkę księcia poznańskiego Bolesława, na królową. Koronuje ich koronami królewskimi, które z jabłkiem, berłem i innymi insygniami królewskimi przeniesiono również z Gniezna do Krakowa. Dzień ten minął niezwykle uroczyście wśród ogólnej radości […]. Od tego zaś czasu katedra wawelska otrzymała po raz pierwszy wyróżniający ją przywilej koronowania królów polskich, z którego miała na zawsze korzystać […]. Postanowiono też odbywać w przyszłości koronacje królów i królowych polskich w katedrze krakowskiej.

W obrzędzie tym użyto, jak chce Długosz, „korony Bolesława Chrobrego”. Zdecydowanie insygnium Łokietka nie było tym samym, którego użył pierwszy polski król, ponieważ, jak wspomniano wyżej, zaginęło ono w Niemczech. Mimo to nazwę Korona Chrobrego przyjęto dla podkreślenia trwałości państwa i ciągłości monarszej władzy. Koronę tę wykonano specjalnie dla Łokietka w stylu gotyckim ze złota i ozdobiono rubinami, szmaragdami, szafirami oraz perłami. Jej obręcz składała się z dziesięciu części, każda zwieńczona była heraldyczną lilią. Dzięki zawiasom, które łączyły poszczególne elementy, można było usuwać segmenty, aby dopasować koronę do rozmiaru głowy władcy.

Jadwiga Andegaweńska w koronie polskich królowych (w rzeczywistości podczas jej koronacji insygnium to prawdopodobnie znajdowało się na Węgrzech) na obrazie Marcella Bacciarellego, 1768–1771 r. (ze zbiorów Zamku Królewskiego w Warszawie, nr inw. ZKW/2712)

Z kolei korona wykonana specjalnie dla Jadwigi Kaliskiej służyła jako insygnium dla większości polskich królowych – ostatnią władczynią koronowaną tym regalium była Maria Kazimiera Sobieska. Była to gotycka korona złożona także z segmentów zwieńczonych liliami, podobnie jak męska, tyle że z siedmiu (od 1737 roku z ośmiu). Zdobiły ją rubiny, szafiry i perły, nawet bardziej bogato, jak dowodzą tego inwentarze katedry wawelskiej, niż insygnium męskie. Jej wizerunek znajduje się na portrecie Jadwigi Andegaweńskiej namalowanym przez Marcellego Bacciarellego w XVIII wieku, choć sama władczyni nie była koronowana tym insygnium.

Los polskich regaliów

Korony Władysława I Łokietka i Jadwigi Kaliskiej, pomijając różne zawirowania dziejowe, przez większość swej historii przechowywane były w Skarbcu Koronnym na Wawelu. W październiku 1795 roku wycofujący się z Krakowa pruscy żołnierze zrabowali polskie regalia znajdujące się na Zamku Królewskim – w tym wyżej opisane korony. Insygnia przekazano królowi pruskiemu, Fryderykowi Wilhelmowi II, który umieścił je w berlińskim skarbcu Hohenzollernów. W 1809 roku jego syn, Fryderyk Wilhelm III, z powodu problemów finansowych po klęsce Prus w wojnach z Napoleonem, nakazał rozebranie i przetopienie polskich koron. Stało się to w 1811 roku – z pozyskanego złota wybito monety, a kamienie szlachetne sprzedano.

W latach 2001–2003 staraniem antykwariusza z Nowego Sącza, Adama Orzechowskiego, na podstawie zachowanej dokumentacji z XVIII wieku zrekonstruowano tzw. Koronę Chrobrego. Replika ta odpowiada wyglądowi insygnium z okresu koronacji Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1764 roku – uwiecznił ją wówczas Krzysztof Józef Werner, nadworny malarz ostatniego polskiego króla elekcyjnego. Duża część użytego przy realizacji tej kopii złotego kruszcu pochodziła z zakupionych przez Orzechowskiego pruskich talarów, które według pisemnych relacji miały zostać wybite w 1811 roku z przetopionych, oryginalnych polskich regaliów. Korona była kilkakrotnie wystawiana jako eksponat w Muzeum Okręgowym w Nowym Sączu oraz na spiskim zamku w Starej Lubowli.

Wykonana w latach 2001–2003 kopia tzw. Korony Chrobrego (fot. Gryffindor, 2010 r. CC BY-SA 3.0)

Dzieje pierwszych polskich regaliów były wyjątkowe w porównaniu do innych podobnych obiektów w Europie. Splotły się one z burzliwą historią kraju, która znalazła odbicie w ich trudnych losach. Niektóre były ukrywane lub wywożone z ojczyzny. Wiele z nich zaginęło, o innych wiemy, że zostały zniszczone. Przetrwał jednak mit koron pierwszych Piastów – silny rys jednoczący, opowiadający historię dawnych koronacji i godności królewskiej, którą zyskała Polska.

Bibliografia

Źródła

  • Gall Anonim, Kronika polska, red. Stanisław Sierpowski, tłum. Roman Grodecki, MAK Verlag GmbH, Diepholz 2010.
  • Jan Długosz, Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, red. Zofia Kozłowska-Budkowa, tłum. Julia Mrukówna, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, ks. 9, Warszawa 1975.
  • Mnich Brunwilerski o założeniu klasztoru w Brunwiler, „Monumenta Poloniae Historica”, August Bielowski, t. 1, nakładem własnym, Lwów 1864, s. 346.

Opracowania

  • Jerzy Lileyko, Regalia polskie, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1987.
  • Walery Eljasz Radzikowski, Korony królów polskich, „Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego”, t. 26, Poznań 1900.
  • Michał Szuster, Korony królów i królowych polskich. Insygnia używane podczas koronacji królewskich i wybrane korony prywatne, [w:] Poczet.com, [dostęp: 17 grudnia 2020], <http://www.poczet.com/korony.htm>.
Kulturoznawca, filolog i historyk sztuki; kustosz dyplomowany w zespole kuratorów wystawy stałej Muzeum Historii Polski. Współpracuje z Wydziałem „Artes Liberales” i Instytutem Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. W 2010 roku uzyskała tytuł doktora nauk humanistycznych w oparciu o rozprawę „Tradycja akatystowa w literaturze i sztuce polskiego średniowiecza”, która stała się podstawą książki „Akt pamięci. Tradycja akatystowa w kontekście form pamięci” opublikowanej w 2014 roku nakładem Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się historią dawnej kultury polskiej, w szczególności zagadnieniami związanymi z ikonografią, symboliką, historią muzealnictwa oraz relacjami między kulturą religijną polskiego średniowiecza a tradycjami chrześcijańskiego Wschodu. W 2019 roku opublikowała drugą monografię – „Gabinety i ogrody. Polskie nowożytne traktaty architektoniczne wobec kultury kolekcjonowania”. Uczestniczyła w wielu projektach badawczych, a kilka koordynowała. Jest autorką licznych rozpraw i artykułów w tomach zbiorowych. Aktywnie uczestniczy w pracach naukowych warszawskiego środowiska badaczy kultury staropolskiej.
Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. W 2011 roku obronił pracę magisterską pt. „Wyprawa Stefana Szolc-Rogozińskiego do Kamerunu w latach 1882–1885”, opublikowaną następnie w „Zielonkowskich Zeszytach Historycznych” (nr 2/2015). Interesuje się losami polskich podróżników i odkrywców na przestrzeni dziejów, szczególnie w XIX wieku. Na ich temat publikował artykuły m.in. w czasopismach „Mówią Wieki” i „African Review. Przegląd Afrykanistyczny”, a także w portalu „Histmag.org”. Część z tych tekstów znalazła się w pięciu ebookach autora z serii „Polacy na krańcach świata” wydanych w latach 2015–2019. Trzy pierwsze z nich ukazały się w formie papierowej w jednym zbiorze pt. „Polacy na krańcach świata: XIX wiek” (Warszawa 2018). Jest także autorem książki pt. „Polscy poszukiwacze złota” (Poznań 2019). Obecnie współpracuje z Muzeum Historii Polski przy tworzeniu wystawy stałej.

1 KOMENTARZ

  1. Czy to prawda jak podają kroniki,że Król Bolesław Chrobry został otruty przez podanie zatrutej hostii .Umierając kilka miesięcy.

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!