Co czuje nastolatka, która musi udawać wśród wrogów jedną z nich? Halina Kłąb-Szwarc wspomina to jako poczucie osamotnienia i ogromny wysiłek związany z samokontrolą.

Halina Kłąb urodziła się 5 maja 1923 roku w Łodzi w rodzinie Wincentego i Marii (z domu Włodzimierskiej). Była dzieckiem zdolnym, utalentowanym muzycznie i nad wyraz poważnym jak na swój wiek. Rodzice nie oszczędzali na jej wykształceniu, dlatego ukończyła jedną z najlepszych szkół w międzywojennej Łodzi – gimnazjum Heleny Miklaszewskiej. II wojna światowa gwałtownie zmieniła życie tej szesnastoletniej dziewczyny, przerywając jej dalszą naukę. Wkrótce okazało się jednak, że jej cechy są niezwykle przydatne w okupacyjnej rzeczywistości.

Początek wojny

Armia niemiecka stanęła w Łodzi już w pierwszych dniach września 1939 roku. Kilka tygodni później miasto wcielono do III Rzeszy, co w wielu aspektach oznaczało dla polskiej ludności dużo surowsze warunki życia niż w Generalnym Gubernatorstwie.

Niemiecka ludność Łodzi wita wojsko hitlerowskie wkraczające do Łodzi, wrzesień 1939 r. (fot. Imperial War Museum, nr MH 13110, IWM Non Commercial Licence)

Szok po doznanej klęsce udzielił się również mieszkańcom Łodzi. Halina straciła zainteresowanie muzyką, a nauka w szkole, na którą w początkowym okresie Niemcy pozwalali, szła jej wyjątkowo ciężko. Jednak po kilku tygodniach – wspominała – zaczęła rosnąć w niej „chęć czynu i pragnienie zemsty”. Od znajomych zdobyła adres konspiracyjnego lokalu, gdzie udała się, by przystąpić do jeszcze jej nieznanej organizacji. Mimo młodego wieku przyjęto ją do Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), który następnie przemianowano na Armię Krajową (AK).

Dlaczego zaakceptowano jej kandydaturę? Uważała, że na jej korzyść przemówiły przede wszystkim dwa czynniki. Pierwszym była jej powaga, a drugim wstawiennictwo znajomej ze Związku Harcerstwa Polskiego, Bogusławy Sierpińskiej, która należała już do ZWZ. Początkowo Kłąb była łączniczką i zbierała informacje.

Aby zwiększyć efektywność tych działań, członkom konspiracji polecono nauczyć się niemieckiego. Halina kupowała niemieckojęzyczne gazety, które mozolnie tłumaczyła ze słownikiem w ręku. Wyłapywała rozmowy na ulicy i w krótkim czasie dość dobrze opanowała język okupanta. Wiosną 1940 roku konspiracja zaczęła sondować swoich członków co do możliwości przyjęcia przez nich volkslisty i wtopienia się w niemiecką społeczność dla celów wywiadowczych. Babka Haliny, Amanda Włodzimirska, nosiła panieńskie nazwisko Vogel, w związku z czym dziewczynie również zaproponowano to zadanie.

Wiec łódzkich volksdeutschów w hali targowej, przemawia gauleiter Kraju Warty Arthur Greiser, marzec 1944 r. (ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 3/2/0/-/5903/1)

Halina była sceptyczna, wolała przeniesienie i pracę w Generalnym Gubernatorstwie. W Skierniewicach, do których została skierowana, nie było jednak dla niej zadań. W związku z tym szybko powróciła do Łodzi i nie sprzeciwiała się już wciągnięciu na niemiecką listę narodowościową. Ponieważ była niepełnoletnia, o wpis na volkslistę starała się wraz ze swoją matką.

Niemiecka matura

We wrześniu 1940 roku ZWZ przeniósł Halinę dla bezpieczeństwa do Kalisza. Nikt jej tam nie znał, więc zaczynała z czystą kartą. Doskonalenia języka i zameldowanie się w mieście było możliwe dzięki podjęciu edukacji, dlatego postarała się o przyjęcie do VII klasy w jedynej niemieckiej szkole w mieście. Zgodę uzyskała warunkowo, gdyż cały czas czekała na rozpatrzenie wniosku w sprawie volkslisty, a ponadto jej znajomość języka pozostawiała wątpliwości, czy poradzi sobie z nauką.

Z pomocą przyszedł jej przypadek – jak się miało później okazać, nie po raz ostatni. W pierwszym miesiącu lekcji do szkoły przybyła komisja z kuratorium. Nieprzygotowani lub porażeni tremą uczniowie nie byli w stanie odpowiadać na zadane pytania. Halina dostrzegła swoją szansę i popisała się wiedzą na temat niemieckiego dramaturga Gottholda Ephraima Lessinga oraz znajomością matematyki.

Przebudowany przez Niemców Stadtgärtnerei (Park Miejski) w Kaliszu. Wstęp do parku miała wyłącznie ludność pochodzenia niemieckiego (fot. Archiwum Pańśtwowe w Kaliszu, spuścizna Tadeusza Martyna, sygn. 3401)

Jej odwaga została doceniona przez dyrektora szkoły, który po wizytacji przyjął Halinę na stałe. Prawdopodobnie za jego wstawiennictwem przyznano jej również najwyższą (niebieską) kategorię volkslisty. Od tego momentu w szkole szło jej coraz lepiej. Otrzymała nawet wyróżnienie w postaci książki z dedykacją z okazji 52. urodzin Hitlera. W lutym 1942 roku zdała maturę z wyróżnieniem jako jedyna w swojej klasie.

Po ukończeniu szkoły zatrudniła się jako nauczycielka w pobliskiej wsi Piwonice. W okręgu kaliskim pracowała jako łączniczka i zaczęła rozwozić prasę N (dywersyjno-propagandową, która miała siać zamęt i zwątpienie w szeregach niemieckich). Jej bezpośrednim przełożonym był Wacław Kałużniak ps. „Jacek”, którego schwytanie i rozstrzelanie na przełomie 1941 i 1942 roku bardzo przeżyła. Po jego śmierci przejęła należące do niego obowiązki, a jej pseudonim konspiracyjny zmieniono z „Ryszarda” na „Jacek II”.

Wiedeński ruch oporu prosto z Łodzi

W połowie 1942 roku przełożony Haliny, płk Zygmunt Walter-Janke „Gertruda”, uznał, że jej praca przyniesie lepsze efekty, jeśli zostanie przeniesiona w głąb Niemiec. Postawiono na Wiedeń ze względu na dużą liczbę wywiezionych tam Polaków. Grupa ta, według Niemców, miała wygląd typowo nordycki, dlatego skierowano ich do Austrii w celu asymilacji.

Budynek parlamentu i teatru miejskiego w Wiedniu w 1940 r. Obraz autorstwa Thomasa Leitnera

Aby uwiarygodnić swój pobyt w mieście i zdobyć meldunek, agentka zapisała się na uniwersytet. Początkowo wybrała slawistykę, ale nie był to najszczęśliwszy wybór ze względu na zbyt małą liczbę studentów, wśród których nie umknęłyby uwadze jej częste nieobecności. Po kilku miesiącach zdecydowała się na zmianę kierunku na medycynę.

Świeżo upieczona studentka, podobnie jak wcześniej w Kraju Warty, zajmowała się głównie kolportowaniem prasy „N”, która miała sprawiać wrażenie, że jest dziełem niemieckiego ruchu antyhitlerowskiego. Co dwa tygodnie młoda Polka jeździła po jej odbiór do Łodzi. W Wiedniu pakowała gazetki do kopert, adresowała i wysyłała do rodzin żołnierzy poległych na froncie. Ich adresy pozyskiwała z publikowanych nekrologów.

Polskie wydawnictwo konspiracyjne skierowane do Niemców, wydane w 1943 r. w ramach Akcji „N” (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, sygn. P.763 Konsp A)

Następnie Halina objeżdżała południowe Niemcy i wrzucała koperty do skrzynek pocztowych. By nie zwracać na siebie uwagi, kilka dni spędzała, przesiadając się z pociągu na pociąg, nigdy nie szukając noclegu. W pociągu często wyciągała podręczniki medyczne, co wzbudzało szacunek współpasażerów i kontrolerów, niezwracających już uwagi na fakt, że podróżowała sama. Najdłuższa taka podróż trwała nieprzerwanie osiem dni.

Tajemniczy nieznajomy i plan bombardowań

W kwietniu 1943 roku postanowiono skierować Halinę do nowego zadania. Przeszła dwutygodniowy kurs w zakresie wywiadu morskiego i obsługi małego aparatu fotograficznego bez przykładania go do oka. Z nastaniem maja polecono jej wyjazd do Hamburga celem rozpoznania. Miała dostarczyć informacji na temat obrony przeciwlotniczej, rozmieszczenia jednostek wojskowych, sposobów maskowania obiektów militarnych na terenie miasta i portu, produkcji wojennej w stoczni oraz nastrojów wśród mieszkańców.

W pociągu z Berlina do Hamburga okazało się, że część przedziałów była zarezerwowana dla potrzeb wojskowych. Chociaż pozostawały puste, kilkoro pasażerów musiało stać na korytarzu, co oburzyło pewnego czterdziestoparoletniego Niemca, który przekupił kontrolera. Dzięki temu, gdy pociąg wyjechał na przedmieścia Berlina, konduktor otworzył jeden z przedziałów, a Niemiec zaprosił Halinę do środka.

Towarzysz podróży okazał się bardzo rozmowny. Przedstawił się jako niemiecki handlowiec mieszkający i prowadzący interesy w Rumunii. Polska agentka podała, że jest Niemką z Rygi, studentką medycyny w podróży do Hamburga, gdzie miała zasięgnąć informacji w Instytucie Medycyny Tropikalnej. Nowo poznany znajomy postanowił jej pomóc i zaproponował załatwienie miejsca noclegowego w hotelu. Pomimo początkowych wątpliwości Halina zdecydowała się skorzystać z propozycji upartego mężczyzny, aby nie wzbudzać jego podejrzeń.

Następnego dnia mężczyzna spotkał Halinę na korytarzu hotelowym i nie odstępował jej na krok. Ku jej przerażeniu, zaprowadził ją na posterunek policji, ale okazało się, że załatwiał tam tylko własne sprawy urzędowe. Następnie pożegnał zaskoczoną dziewczynę.

Bombardowanie Hamburga w nocy z 24 na 25 lipca 1943 roku, zdjęcie wykonane z bombowca RAF-u (fot. ze zbiorów Imperial War Museum, nr IWM C 3677, IWM Non Commercial Licence)

Uwolniona od natręta agentka mogła wreszcie skoncentrować się na swoim zadaniu. Udała się do portu, gdzie dopiero drugiego dnia nadarzyła się okazja rozpoznania terenu. Zaczepiła wówczas młodego chłopaka, operatora motorówki przewożącego robotników przez rzekę. Był zachwycony, że młoda dziewczyna interesuje się jego pracą i chętnie opowiadał jej o obiektach portowych oraz przewiózł ją kilka razy po terenie portu ukrytą pod pokładem motorówki. W trakcie tych rejsów Halina wykonała wiele zdjęć ukrytym aparatem. Po takim szczęśliwym przypadku rozpoznanie obiektów w samym mieście nie nastręczyło jej większych trudności.

Na zakończenie misji znów spotkała poznanego w pociągu Niemca, który jeszcze raz zaproponował jej swoją pomoc. Kiedy usłyszał, że Halina wraca do Wiednia, w którym i on miał się przesiadać, zaoferował jej wspólny lot samolotem. Z oporami dziewczyna zgodziła się, jednak w dzień wylotu mężczyzna przekazał jej list, w którym wyjaśniał, że zatrzymały go interesy. W ramach przeprosin przekazał jej bilet na samolot.

Po chwili wahania agentka zdecydowała się na lot, który kosztował ją wiele nerwów. Na pokładzie samolotu znajdowali się wyłącznie wojskowi, a ona była w dodatku jedyną kobietą. Udało jej się jednak bezpiecznie dotrzeć do Wiednia. Już nigdy więcej nie spotkała wspomnianego Niemca, ale echa tej znajomości miały powrócić w trakcie śledztwa prowadzonego względem niej przez gestapo.

Po około dwóch tygodniach od powrotu Halina Kłąb otrzymała rozkaz ponownego wyjazdu do Hamburga. Zaskoczona, nie rozumiała decyzji przełożonych. Broniła się przed nią, ale rozkazano jej jechać i jedynie obserwować. Dojeżdżając do celu, zorientowała się, że właśnie trwały naloty bombowe na miasto. Na miejscu obserwowała je przez kilka dni, dostrzegając, że były prowadzone według wyraźnie określonego planu. Domyśliła się, że bazował on w dużej mierze na dostarczonych przez nią informacjach i zdjęciach.

Skutki bombardowania Hamburga z lipca 1943 roku w jednej z dzielnic mieszkalnych, fotografia RAF (fot. ze zbiorów Imperial War Museum, nr IWM CL 3400, IWM Non Commercial Licence)

Wpadka w stolicy Hitlera

W tym samym czasie szefem Oddziału II Armii Krajowej w Łodzi został cichociemny, mjr Bolesław Jabłoński „Emma”. Zdecydował on o przekierowaniu działań swoich ludzi na północne Niemcy. Punktem wyjścia stał się Berlin, a Halina Kłąb została tam skierowana jako studentka medycyny. Zakwaterowała się w berlińskim domu studenckim, ale nie otrzymała konkretnego zadania i musiała się wykazać inicjatywą. Przypadkiem podsłuchała rozmowę dwóch starszych studentek medycyny odbywających praktyki wakacyjne. Jedna z nich, aby uzyskać zwolnienie na wyjazd do domu, musiała znaleźć zastępstwo do pracy w Centralnym Archiwum Medycyny Wojskowej. W mieście narażonym na bombardowanie było to niezwykle trudne zadanie, jednak polska agentka zgłosiła się bez wahania.

Nowo poznana studentka miała wątpliwości, czy Halina sobie poradzi, gdyż praca wymagała dobrej znajomości łacińskich nazw chorób. Pomimo to Polce udało się ją przekonać, a dziewczyna pomogła jej w szybkim tempie opanować brakujący materiał. Szef Archiwum zaakceptował kandydaturę Haliny, która uzyskała dostęp do dokumentacji medycznej żołnierzy, w której podawano nazwy i numery jednostek wojskowych, ich aktualną lokalizację i umiejscowienie szpitali polowych na froncie. Wartość dostarczanych informacji była ogromna, co docenili również alianci.

Praca w Archiwum zakończyła się niefortunnie. Po kilku tygodniach wynoszenia informacji Halina została zatrzymana przez policję kryminalną. Sprzedawczyni w piekarni, w której próbowała kupić chleb, nabrała podejrzeń co do prawdziwości jej kartki żywnościowej i wezwała kripo. W trakcie przesłuchania agentka wykorzystała zamieszanie na posterunku i poprosiła o pozwolenia na wyjście do łazienki, gdzie zniszczyła obciążające ją materiały.

Niemiecka kartka żywnościowa z 1944 r.

Po przepytaniu przez policjantów została wypuszczona do czasu zakończenia śledztwa. Na jej korzyść przemawiał fakt, że w tym czasie na berlińskim rynku pojawiało się mnóstwo fałszywych kartek żywnościowych, dlatego policja niezbyt energicznie drążyła jej sprawę. Ze względów bezpieczeństwa Halina jak najszybciej wyjechała z Berlina, kupując sobie jeszcze kilka miesięcy wolności.

W katowni gestapo

Po wyjeździe ze stolicy Niemiec punktem wypadowym Haliny stał się Poznań, a jej przykrywką nadal miały być studia medyczne. Jednak na początku 1944 roku zastępca szefa Oddziału II, Mikołaj Ostaszewski „Mikołaj”, wpadł w niemiecką zasadzkę. Kapitan zginął z bronią w ręku, ale w ręce Niemców wpadła dokumentacja Oddziału. Dla bezpieczeństwa Halina Kłąb została wysłana do Warszawy.

Na przełomie kwietnia i maja agentka otrzymała niepokojący list od matki, która uzyskała informację o kolaborującym członku konspiracji. Halina postanowiła pojechać na kilka dni do domu. Po trzech dniach pobytu w Łodzi została wraz z matką aresztowana przez gestapo. Trafiła do kobiecego więzienia na ul. Gdańskiej. Hitlerowcy orientowali się, jak cennego wywiadowcę udało im się schwytać.

Budynek Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi na ulicy Gdańskiej, w czasie II wojny światowej niemieckie więzienie dla kobiet (fot. Piastu, CC BY-SA 4.0)

W trakcie kilkumiesięcznego brutalnego śledztwa wypytywano Halinę m.in. o kontakty z wywiadem węgierskim. Okazało się, że Niemiec, który zaoferował jej pomoc w Hamburgu, był podobnie jak ona szpiegiem. Efekty niemieckiego śledztwa były mierne, ale na samą Halinę wydano wyrok śmierci. Mimo to ciągle liczono, że coś uda się z niej wydobyć, dlatego egzekucję odwlekano. Tym sposobem Polka dotrwała do wkroczenia wojsk radzieckich do miasta i ewakuacji więzienia, w której trakcie uciekła z innymi więźniarkami w styczniu 1945 roku.

Grób Haliny Szwarc (z d. Kłąb) na Cmentarzu Powązkowskim (fot. Krzem Anonim, CC BY-SA 4.0)

Po wojnie

Koniec wojny oznaczał dla Haliny nowe kłopoty. Już wkrótce komuniści rozpoczęli polowanie na członków konspiracji. Agentka ujawniła się dopiero w październiku 1945 roku przed Komisją Weryfikacyjną dla Spraw AK Okręg-Śląski, któremu przewodniczył jej były dowódca Zygmunt Walter-Janke. Dzięki temu mogła rozpocząć studia medyczne na Uniwersytecie Poznańskim.

Ani odznaczenia za działalność wojenną (Brązowy i Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami z 1943 roku i Krzyż Walecznych I klasy z 1944 roku), ani uzyskany po wojnie doktorat nie uchronił jej przed represjami. W związku z działalnością w AK była wielokrotnie przesłuchiwana i utrudniano jej rozwój kariery zawodowej. Do tego dochodziły kłopoty w życiu osobistym, rozpad małżeństwa i przeprowadzka z dwójką dzieci do Warszawy, gdzie ostatecznie znalazła zatrudnienie w Akademii Wychowania Fizycznego. Jej sytuacja poprawiła się dopiero na przełomie lat 60. i 70. W tym okresie zaczęła specjalizować się w gerontologii. W późniejszym czasie zaczęła organizować pierwszy w Polsce Uniwersytet Trzeciego Wieku. Zmarła 28 maja 2002 roku.

Bibliografia

  • Kłąb Halina, zam. Szwarc, pn. „Jacek Drugi”, Archiwum Wojennej Służby Kobiet, 515/WSK, Fundacja Generał Elżbiety Zawackiej, Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa, [dostęp: 28 czerwca 2021], <https://kpbc.umk.pl/dlibra/publication/181222/edition/183632/content>.
  • Halina Kłąb, Akcja wywiadowcza w Hamburgu, [w:] Życie na krawędzi. Wspomnienia żołnierzy antyhitlerowskiego wywiadu, pod red. Władysława Kozaczuka, Czytelnik, Warszawa 1980, s. 112–124.
  • Henryk Kuński, Halina Szwarc (1923–2002), „Medycyna Sportowa”, 22 (2006), nr 4, s. 228–229.
  • Krzysztof Lesiakowski, Halina Kłąb – „Jacek II” (1923–2002). Losy żołnierza wywiadu Okręgu Łódź AK „Barka”, „Rocznik Łódzki”, 51 (2004), s. 131–144.
  • Józef Półturzycki, W 90. rocznicę urodzin – Profesor Halina Szwarc – twórczyni uniwersytetów trzeciego wieku w Polsce, „Rocznik Andragogiczny”, r. 2013, s. 267–277.
  • Halina Szwarc, Kolportaż prasy „N” w Reichu, [w:] Akcja N. Wspomnienia 1941–1944, przedmową opatrzył Stanisław Okęcki; pod red. Haliny Auderskiej i Zygmunta Ziółka, Czytelnik, Warszawa 1972, s. 509–519.
  • Taż, Kobiece więzienie gestapo w Łodzi w ostatnim okresie okupacji, „Przegląd Lekarski, r. 1972, nr 1, s. 196–202.
  • Taż, Wspomnienia z pracy w wywiadzie antyhitlerowskim ZWZ–AK, Neriton, Warszawa 2008.

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!