Każdy człowiek tworzy, gromadzi, przechowuje ogromną ilość dokumentów. Potocznie nazywamy je „papierami”, ale znajdziemy wśród nich także zaplątane zdjęcia, pamiątki z podróży, bilety do muzeum lub teatru czy pogiętą mapę. Pochowane w szufladach i szafkach, często długo czekają, aż ktoś je znajdzie i wydobędzie na światło dzienne.

Jeśli ktokolwiek zastanawia się, po co przywiązywać większą wagę do własnych „papierów”, może zrobić proste ćwiczenie. Wystarczy rozejrzeć się po swoich dokumentach, być może wziąć pierwszy z brzegu, i zastanowić się, czy wiąże się on z jakąś historią. Faktury za gaz pewnie nie będą się kojarzyły z niczym poza zmniejszeniem stanu konta, ale jeśli natrafimy np. na bilet z koncertu, będzie już inaczej. Może przypomną nam się okoliczności jego zakupu, potem organizowanie wyjazdu czy wyjścia, ludzie, którzy nam towarzyszyli i piosenki, których wysłuchaliśmy. Sam fakt, że ten bilet się zachował, świadczy o tym, że był dla nas ważny. Tak samo mogło być z listem, plakatem albo zdjęciami.

Są więc dokumenty, które gromadzimy rozmyślnie, choć nie zawsze zastanawiamy się, co z nimi zrobić poza wrzuceniem luzem do szuflady lub pudełka. Są też takie, jak wspomniane rachunki, które zachowujemy, gdyż mogą być potrzebne jeszcze przez określony czas, albo wielokrotnie na różnych etapach naszego życia, jak np. dyplom ukończenia studiów. I choć coraz więcej naszej dokumentacji ma dzisiaj postać elektroniczną, trudno wyobrazić sobie nasze życie bez niej.

Bilet wstępu na wyścigi konne w Warszawie sprzed 1900 r. Niegdyś być może rodzinna pamiątka, dziś także źródło do historii życia codziennego (il. ze zbiorów Biblioteki Narodowej, sygn. G.13269/I)

Gdybyśmy poszli o krok dalej i poprosili naszych krewnych o pokazanie ważnych dla nich dokumentów, otworzyłyby się drzwi, które zaprowadzą nas do pamięci tylko pozornie cudzej, gdyż będącej przecież częścią pamięci naszej rodziny. Być może przekonalibyśmy się wtedy, że jest to coś, co warto zachować i o co warto dbać, bo jest częścią nas samych.

Archiwum rodzinne – co to takiego?

Wielu osobom archiwum kojarzy się z miejscem raczej oficjalnym, mniej dostępnym niż muzeum czy biblioteka. Archiwa państwowe mają obowiązek przechowywać dokumentację wytworzoną przez organy i instytucje państwowe, historia jednak pokazuje, że np. w przypadku rodzin królewskich następowało przemieszanie dokumentów prywatnych z tymi dotyczącymi zarządzania krajem. Zresztą greckie archeiony, które zaczęto budować w V wieku p.n.e., były budynkami należącymi do miasta, w których przechowywano zarówno dokumenty państwowe, jak i prywatne. Dbałość o rodzinną dokumentację (początkowo była to przede wszystkim dokumentacja poświadczająca własność) istniała więc niemal od momentu, w którym pojawiło się pismo.

W starożytnym Rzymie bogate rodziny miały w willach specjalne miejsce na swoje pamiątki rodzinne. Było to tablinium – specjalna sala obok atrium. W średniowieczu z kolei księżniczka burgundzka Klotylda, późniejsza żona króla Franków Chlodwiga, miała prywatny skarbiec, a oprócz niego prawdopodobnie komnatę z kuframi, w których przechowywała tytuły własności. Z czasem świadomość znaczenia dokumentów jeszcze wzrosła wśród ich posiadaczy, nie tylko przecież koronowanych głów, ale też ludzi szlachetnie urodzonych, którzy otrzymywali nadania ziemskie, tytuły i inne przywileje. Dokument był więc szczególnie ważny w przypadku wszelkich sporów o własność i posiadane prawa. Do dzisiaj w archiwach możnych rodzin znaleźć można dokumenty pergaminowe z królewskimi podpisami.

Tablinium w Domu Menandra w Pompejach (fot. Carole Raddato, CC BY-SA 2.0)

Archiwum rodzinne jest więc po prostu ukształtowanym przez daną rodzinę zbiorem archiwaliów będących własnością prywatną. W jego skład wchodzą dokumenty wytworzone przez członków rodu, kolekcjonowane bądź zbierane z powodów zawodowych lub hobbystycznych oraz otrzymane od osób obcych. Nie powinno kojarzyć się tylko z dokumentami pisanymi czy drukowanymi, gdyż bardzo często w jego skład wchodzą również fotografie, mapy i plany oraz druki ulotne, jak bilety, plakaty, programy artystyczne, drobne broszurki. Dochodzą do tego rozmaite przedmioty, które traktowane są jak pamiątki. Poza tym w rodzinnych zbiorach znajdą się akta osobiste, jak świadectwa urodzin, chrztów i ślubów, dyplomy ze szkoły czy studiów, wszelkiego rodzaju notatki, pamiętniki, kalendarze, dokumentacja medyczna, umowy bankowe i kupna/sprzedaży, wszelkie rachunki oraz dokumenty związane z pracą lub zainteresowaniami.

We własnym archiwum można przechowywać zbiory dotyczące samego siebie i np. dzieci oraz współmałżonka, ale można również gromadzić dokumenty i pamiątki pozostałe po swoich przodkach i dalszych żyjących krewnych.

Karta z przedwojennego albumu fotograficznego rodziny Brzezińskich (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, sygn. AFF.II-50)

Szlachetny przykład

Dobrym przykładem będą tutaj polskie archiwa podworskie, czyli pozostawione przez rodzinę szlachecką lub magnacką. W ich skład wchodziły zawsze dwa duże działy: dokumenty rodzinne oraz dotyczące majątku i zarządzania nim. Były one gromadzone zazwyczaj przez wiele pokoleń, a więc wiele dziesięcioleci, jeśli nie setek lat. Jeśli mieliśmy do czynienia ze znaczącą, mającą długą i bogatą historię rodziną, w zbiorze takim często znajdowały się dokumenty związane z urzędami sprawowanymi przez jej członków. Część majątkowa zawierała zazwyczaj zbiory dotyczące własności, finansów, a nawet budowy czy remontów.

Rodziny szlacheckie gromadziły archiwa w swoich siedzibach – pałacach, dworach, kamienicach lub w wynajmowanych pomieszczeniach, najczęściej w klasztorach. Bywały od tego wyjątki. W Białymstoku Braniccy mieli wybudowany na ten cel mały murowany budynek poza głównym kompleksem pałacowym. Radziwiłłowie w Nieświeżu z kolei połączyli w pałacu archiwum z biblioteką.

Narożnik archiwum kościelnego na obrazie Anny Marie Wirth, przełom XIX i XX w. (il. domena publiczna)

Efektem takiej działalności są dzisiaj setki metrów bieżących akt przechowywanych w archiwach państwowych, bibliotekach, muzeach, fundacjach czy stowarzyszeniach, aczkolwiek pamiętać trzeba, że nie są to jedyne miejsca przeznaczone na ich przechowywanie, choć chętnie się tego podejmują. Każdy może stworzyć swoje własne archiwum i zaopiekować się zbiorami własnej rodziny. Nie oznacza to również, że będzie musiał je gdziekolwiek oddawać. Przeciwnie – archiwum rodzinnemu można zapewnić odpowiednie warunki we własnym domu czy mieszkaniu, choć trzeba pamiętać o kilku zasadach, który będą poświęcone kolejne części cyklu.

Archiwa jako instytucje o charakterze oficjalnym wytworzyły specyficzną metodykę porządkowania, opracowywania, zabezpieczania i inwentaryzowania, która może posłużyć jako inspiracja. Więcej nawet – porządkując własne archiwum rodzinne, nabywając w tym zakresie doświadczenia i starając się rozwiązać napotykane problemy, możemy zwrócić się o pomoc właśnie do archiwum państwowego, gdzie znajdują się specjalne punkty konsultacyjne, zorganizowane w ramach programu „Archiwa Rodzinne Niepodległej”.

Po co i dlaczego?

Zazwyczaj gromadzimy własne dokumenty z kilku powodów, które mogą oczywiście współistnieć. Po pierwsze z powodu praktycznej potrzeby. Starając się o pracę, musimy pokazać dyplom ukończenia studiów. Zachowujemy paragon po butach, na wypadek gdyby trzeba było je reklamować. Trzymamy faktury za prąd i gaz, żeby wiedzieć, kiedy przypadła ostatnia płatność lub by pamiętać, ile mamy do zapłacenia. Podobnie jest z umowami o pracę, sprawozdaniami z funkcji, które pełniliśmy lub pełnimy, czy wypisami ze szpitali i wynikami badań. Czy chcemy tego, czy nie, czy utrzymujemy w tych papierach porządek, czy zupełny chaos, nasze archiwum tworzy się niemal samoistnie.

Drugą przyczyną są względy sentymentalne, ponieważ zatrzymujemy to, co potrafi uruchomić naszą pamięć. Gdy ktoś znajduje wspomniany wcześniej bilet na koncert, prawdopodobnie od razu przywołuje on konkretne wspomnienia. Tak samo zresztą jest z pamiątkami z podróży czy z otrzymywanymi prezentami. Papier jest więc nośnikiem wspomnień i emocji, zarówno dla nas samych, jak i dla naszych krewnych.

Bilet wniyścia dla dzieci na bal w Resursie Kupieckiey, Warszawa 1839 (il. ze zbiorów Biblioteki Narodowej, sygn. G.11090)

Trzecia przyczyna to wartość historyczna posiadanych przez nas materiałów. Cenna stara mapa, podpis, list czy notatka znanej osoby, zdjęcie zrobione w ważnym nie tylko dla nas momencie, pamiętnik pradziadka z czasów wojny – to coś, co chcemy zachować ze względu na jego znaczenie samo w sobie, zdając sobie sprawę z jego wartości historycznej.

Jeśli uznamy, że każdy z nas jest istotą polityczną i historyczną, wtedy okaże się, że dokumenty, które gromadzimy, mają znaczenie dla bardzo szerokiego kręgu osób. Archiwum rodzinne zawierać może świadectwa tego, jak historia wkraczała w życie nasze i naszych rodziców, dziadków czy dalszych krewnych i często świadczy także o naszym (nie)zwykłym życiu. Rodzinna spuścizna pomaga kształtować tożsamość, to dokumenty bowiem poświadczają nasze pochodzenie i możemy dzięki nim wyprowadzić własną genealogię. Dokumenty rodzinne są również znakomitym źródłem do historii określonej społeczności, nie tylko całej rodziny, ale przede wszystkim miejsc i miejscowości, w których ta rodzina funkcjonowała. Archiwum bierze więc udział w procesie konstruowania pamięci, nie tylko naszej własnej – posiadaczy archiwum czy osób z nim powiązanych – ale również świadków tych samych wydarzeń, których dotyczą dokumenty.

Archiwa rodzinne to nośniki naszej pamięci i tożsamości (fot. Michal Jarmoluk, Pixabay)

Rodzinne i prywatne materiały są dzisiaj łakomym kąskiem dla historyków, dziennikarzy, a nawet antropologów czy socjologów. Czasem zawierają informacje o wydarzeniach widzianych „od kuchni”, czasem dają potwierdzenie lub uzupełnienie tego, co już udało się historykom ustalić na podstawie innych źródeł. Na pewno jednak uzupełniają wykreowaną na ich podstawie narrację o wiadomości dotyczące emocji towarzyszących świadkom historii czy relacji międzyludzkich. Dostarczają więc wiedzy niepodręcznikowej, pokazując tym samym, że historia może być fascynująca na wiele sposobów. Takie materiały pozwalają również badać określoną społeczność funkcjonującą w konkretnym miejscu i czasie.

Prowadzenie rodzinnego archiwum może być początkiem hobby, przygodą i odkrywaniem własnej tożsamości. Życie ludzkie potrafi układać się naprawdę zaskakująco, a przedstawiciele późniejszych pokoleń często nie mają pojęcia o ciekawych losach swoich przodków. Konstruowanie archiwum pomoże utrwalić rodzinną historię i ocalić ją od zapomnienia.

***

Artykuł jest pierwszą częścią cyklu poświęconego archiwom rodzinnym i ich prowadzeniu. Honorowy patronat nad nim objął Naczelny Dyrektor Archiwów Państwowych. W następnej części przeczytacie o znanych i nieznanych archiwach rodzinnych.

Cykl artykułów o archiwach rodzinnych został objęty Patronatem Honorowym Naczelnego Dyrektora Archiwów Państwowych

Bibliografia

  • Waldemar Chorążyczewski, Agnieszka Rosa, Piotr Bewicz, Manifest albo dekalog twórczy archiwum prywatnego, „Archiwa – Kancelarie – Zbiory”, r. 2013, nr 6, s. 225–234.
  • Paul Delsalle, Une histoire de l’archivistique, Presses de l’Université Québec, Québec 2000.
  • Leksykon archiwum afektywnego, kuratorzy: Giulia Palladini, Marco Pustianaz, red. Katarzyna Tórz, Słowo/Obraz Terytoria– Narodowy Instytut Audiowizualny, Gdańsk–Warszawa 2015.
  • Poradnik rodzinnego archiwisty, pod red. Joanny Chojeckiej, Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych, Warszawa 2020.
  • Bohdan Ryszewski, Archiwa i archiwalia prywatne w archiwistyce polskiej. Stan badań i postulaty badawcze, „Acta Univesritas Nicolai Copernici. Historia”, r. 1991, nr 25, s. 21–39.
  • Anna Woodham, Laura King, Liz Gloyn, Vicky Crewe, Fiona Blair, We Are What We Keep: The “Family Archive”, Identity and Public/Private Heritage, „Heritage & Society”, 10 (2017), Issue 3, s. 203–220.
Historyczka i archiwistka, doktor historii UAM i Paris IV – La Sorbonne. Pracowała dla Biblioteki Polskiej w Paryżu, była konsultantką zespołu opracowującego zbiory Instytutu Literackiego „Kultura” oraz współtworzyła archiwum o. Tomasza Alexiewicza OP. Zajmuje się historią Poznania, stosunków polsko-francuskich i metodyką archiwalną. Opublikowała książki: „Reakcja Francji na wprowadzenie stanu wojennego w Polsce: grudzień 1981–styczeń 1982” (Warszawa 2012), „«Solidarność» nad Sekwaną. Działalność Komitetu Koordynacyjnego NSZZ «Solidarność» w Paryżu 1981–1989” (Gdańsk 2016) oraz „Powszechna Wystawa Krajowa w 1929 r. w źródłach historycznych” (Warszawa–Poznań 2021).

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!