Nie jest łatwo interesować się historią Azteków w Polsce. A przynajmniej nie jest łatwo zacząć. Nowych publikacji nie ma wiele, a żeby kupić te, które u nas dostępne, trzeba poświęcić dużo czasu i pieniędzy. Poza tym często traktują one o wszystkich kulturach Mezoameryki, od zasiedlenia tych ziem przez paleolitycznych łowców zbieraczy, aż do konkwisty. Siłą rzeczy, Aztekowie muszą podzielić się uwagą autora i czytelników z Majami, Zapotekami i innymi cywilizacjami tego regionu.

Dobrym przykładem są książki Justyny Olko „Meksyk przed konkwistą” oraz „W krainie czerni i czerwieni” (ta druga napisana wspólnie z Jarosławem Źrałką). Obie są zdecydowanie godne polecenia, jednak na kilkuset stronach nie sposób szczegółowo opisać dzieje tak wielu ludów i cywilizacji. Po angielsku z kolei materiałów jest tak dużo, że nie wiadomo, od czego zacząć, a trzeba też pamiętać, że sporo jest literatury opartej na taniej sensacji. I w tym miejscu pojawiła się Camilla Townsend, ze swoją książką „Piąte Słońce. Nowa historia Azteków” („Fifth Sun: A New History of the Aztecs”), która w przystępny i rzetelny sposób opowiada historię Azteków.

Nowe podejście

Na początek może wyjaśnienie, dlaczego jest to „nowa historia” i czym różni się od poprzednich syntez, takich jak „The Aztecs of Central Mexico: An Imperial Society” Francis F. Berdan czy „The Aztecs” Michaela E. Smitha. Otóż Townsend zdecydowała się korzystać w pierwszej kolejności ze źródeł napisanych w nahuatl – języku Azteków (zdaję sobie sprawę, że termin „Aztekowie” jest nieprecyzyjny, jednak przyjął się na tyle, że będę go używał w tym tekście). Oczywiście nie znaczy to, że autorka dotarła do jakichś nieznanych wcześniej manuskryptów, chodzi tu raczej o inne rozłożenie akcentów.

Poznawanie historii Meksyku przed konkwistą jest o tyle trudne, że badacze dysponują dość ograniczonym zasobem źródeł. Liczba malowanych kodeksów, które przetrwały do dzisiaj, nie jest duża, a badania archeologiczne, choć mogą dostarczyć wielu interesujących informacji, mają jednak swoje ograniczenia. Istnieją także relacje wytworzone przez Hiszpanów przybyłych do Nowego Świata, które często okazują się stronnicze bądź wypaczają obraz przeszłości.

Wreszcie, ostatnią grupę źródeł tworzą kroniki spisane w XVI i XVII wieku przez potomków tych, którzy widzieli konkwistę na własne oczy. Pisząc swoje relacje, bazowali na ustnej tradycji i istniejących jeszcze wtedy prekolumbijskich kodeksach. Władali językiem nahuatl i rozumieli kody kulturowe, którymi posługiwali się ich przodkowie przed konkwistą, przez co analiza ich tekstów pozwala poznać świat Azteków takim, jakim rzeczywiście był. I właśnie taki jest zamysł autorki, który zresztą sama deklaruje we wstępie do książki.

Zawartość książki

„Piąte słońce” składa się ze wstępu, ośmiu rozdziałów, epilogu i dodatku. Już na samym początku Townsend stara się pomóc czytelnikowi, dodając krótki słowniczek istotnych terminów dotyczących prekolumbijskiego i wczesnokolonialnego Meksyku, takich jak audiencia czy Chichimec. Poza tym przybliża też zasady wymowy słów z języka nahuatl, co sporo ułatwia, bo raczej nikt intuicyjnie nie wie, jak na przykład wymówić imię Ixtlilxochitl. Rozdziały traktują o historii Azteków od ich mitycznych początków, przez rozwój imperium, konkwistę, aż po ich losy pod hiszpańskim panowaniem. Dodatek natomiast omawia najważniejsze źródła.

Ogromną zaletą książki jest bardzo żywy styl, dzięki czemu opowieść naprawdę wciąga. Każdy rozdział zaczyna się od dziejów jakiejś postaci historycznej (są to m.in. Itzcoatl – twórca potęgi imperium – i Malintzin – tłumaczka Cortésa), wokół której budowana jest narracja. Moim zdaniem jest to ciekawy zabieg, który pozwala spojrzeć na wydarzenia historyczne z bardziej ludzkiej, indywidualnej perspektywy. Wiele z postaci przedstawionych w książce to kobiety, co także należy uznać za zaletę, w końcu nie tak często można spotkać ich widzenia w publikacjach historycznych.

Na plus trzeba zaliczyć także to, że autorka nie urywa narracji w momencie upadku Tenochtitlán w 1521 roku lub krótko po nim, ale snuje swoją opowieść aż do początków XVII wieku (a nawet jeszcze trochę dalej). Dzięki temu czytelnik może zrozumieć, że choć podbój bez wątpienia był traumą dla rdzennych społeczności, to jednak w jakimś stopniu przystosowały się one do nowej rzeczywistości i zachowywały w niej swoją podmiotowość. Tutaj szczególnie interesująca jest historia Martína Cortésa, syna zdobywcy Meksyku i jednego z pierwszych Metysów. Choć jest zdecydowanie mniej znany niż ojciec, to życiorys miał równie niezwykły. Jego losy jak w soczewce ogniskowały problemy i wątpliwości związane z podwójną, europejsko-amerykańską tożsamością.

Rodzinna polityka

Książka jest kierowana raczej (choć nie tylko) do czytelników, którzy dopiero zaczynają interesować się Aztekami, ale kilka kwestii zostało omówionych bardzo szeroko. Mam tu na myśli choćby genealogię rodu panującego w Tenochtitlán. Autorka wiele uwagi poświęca zawikłanej sieci powiązań pomiędzy dwoma głównymi gałęziami rodziny i pokazuje, jak mariaże wpływały na politykę „międzynarodową” azteckich miast-państw. Townsend opisuje przypadki, w których złe potraktowanie żony pochodzącej z innego ośrodka mogło nawet stać się casus belli. Miało to także wpływ na protesty azteckiej arystokracji, której po konkwiście zabroniono posiadania więcej niż jednej żony (o konkubinach nie wspominając), co utrudniło zawieranie mariaży i prowadzenie polityki dynastycznej, i tak już mocno ograniczonej pod rządami Hiszpanów.

W tym kontekście warto też wspomnieć o Motecuhzomie i związanych z tą postacią mitach. Pierwszy, mniej znany, mówi o tym, że władca ten jeszcze w czasach przed przybyciem konkwistadorów represjonował plebejuszy i ograniczał możliwości awansu społecznego. Townsend tłumaczy, że chodziło mu raczej o ograniczenie liczebności arystokracji, której szeregi, dzięki wielożeństwu, rosły w zastraszającym tempie, przez co nie wszyscy mogli cieszyć przywilejami.

Drugi mit związany z Motecuhzomą dotyczy jego stosunku do Hiszpanów, a konkretnie tego, czy uważał ich za bogów, a jeśli tak, to za jakich. Oczywiście, kwestia ta była poruszana w bardzo wielu publikacjach, warto wspomnieć choćby o książce „Ludzie i bogowie. Indianie meksykańscy wobec Hiszpanów we wczesnej fazie konkwisty” Ryszarda Tomickiego. Townsend twierdzi, że przyczyną uległości władcy Azteków było jego przekonanie o militarnej wyższości sojuszu konkwistadorów i Tlaxcalteków. Wyjaśnienie bardzo proste – czy przekonujące, to już pozostawiam do oceny czytelnikom.

Są też wady

„Piąte słońce” oprócz wielu zalet ma też kilka wad. Po pierwsze, wydaje się, że książka, której zadaniem jest wprowadzić czytelnika w historię Azteków, powinna zawierać opis periodyzacji historii Mezoameryki. Tradycyjny, europejski podział na starożytność, średniowiecze, renesans etc. nie ma sensu w realiach Nowego Świata. Z tego powodu dzieje prekolumbijskiej Mezoameryki zostały podzielone przez badaczy na cztery główne okresy: archaiczny, preklasyczny, klasyczny i postklasyczny. Domyślam się, że periodyzacja nie byłaby najbardziej porywającą częścią książki, jednak jej znajomość na pewno ułatwiłaby dalsze studia.

Poleganie w przeważającej mierze na źródłach pisanych powoduje, że Townsend niewiele uwagi poświęca odkryciom archeologicznym. Przez to szczegółów dotyczących codziennego życia zwykłych mieszkańców Tenochtitlán jest w książce raczej niewiele. Podobnie nieco pominięta została kwestia ekspansji imperium, właściwie brak jest informacji, jakie ziemie znajdowały się pod panowaniem Azteków. Jest to o tyle zaskakujące, że polityka wewnętrzna Tenochtitlán i jego relacje z sojusznikami i wrogami zostały potraktowane bardzo szeroko.

Wszystkie te wady nie psują jednak przyjemności z lektury i nie obniżają wysokiej wartości merytorycznej książki. Zarówno osoby, które chcą dopiero rozpocząć poznawanie świata Azteków, jak i ci, którzy już go nieco znają, na pewno będą mieli szanse dowiedzieć się nowych rzeczy.

Tytuł: Piąte Słońce. Nowa historia Azteków

Autorka: Camilla Townsend

Wydawnictwo: Rebis

Rok wydania: 2025

Liczba stron: 392

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

4 × 4 =