Choć wiele już napisano o roślinach w kulturze ludowej, to nadal temat ten stanowi spore pole do popisu dla badaczy i badaczek. Sara Orzechowska pokazuje, jak fascynujące i złożone były znaczenia nadawane niegdyś naszej rodzimej florze. Książka ta jest niezwykle ciekawym studium etnograficznym, niewolnym jednak od pewnych mankamentów.

Rośliny od wieków towarzyszyły człowiekowi nie tylko w codziennym życiu, ale też w obrzędach magicznych czy religijnych. Wiele gatunków miało w kulturze ludowej złożoną symbolikę, która potem zaczęła powoli odchodzić w zapomnienie. Od jakiegoś czasu możemy jednak obserwować wzrost zainteresowania dawnym zielarstwem – zarówno w jego wymiarze pragmatycznym, jak i magicznym. Pojawia się też coraz więcej publikacji dotyczących zastosowania roślin w kulturze tradycyjnej.

Książka Sary Orzechowskiej oparta jest na jej pracy doktorskiej, przygotowanej pod kierunkiem dr hab. Violetty Wróblewskiej. Autorka obrała sobie za cel analizę relacji między kobietami i roślinami w polskiej kulturze ludowej. W swoich dociekaniach bierze pod uwagę różnorodne teksty folkloru, m.in. bajki czy pieśni ludowe spisywane przez etnografów w XIX i na początku XX wieku. Studium to ukazuje, jak ważną rolę w życiu kobiet na wsi odgrywały konkretne zioła lub drzewa. Miały one określoną symbolikę, która znajdowała wyraz szczególnie w czasie rytuałów przejścia (np. uroczystościach weselnych). Autorka pokusiła się także o zarysowanie współczesnych relacji z roślinami.

Praca podzielona jest na pięć rozdziałów, z których trzy pierwsze stanowią wprowadzenie do głównego tematu. Zawierają informacje o metodologii stosowanej w pracy, w ogólny sposób przedstawiają rolę roślin w folklorze oraz status kobiety w kulturze tradycyjnej. Autorka w tym miejscu ukazuje też przemiany, jakim ulegała pozycja kobiety na dawnej wsi polskiej w zależności od wieku oraz stanu cywilnego. Pozwala to zrozumieć, jak istotną rolę przypisywano zamążpójściu i zachowaniu dziewictwa przed ślubem. Co jednak ciekawe, ten ostatni aspekt mógł mieć nieco inne znaczenie, niż można by sądzić.

Już na tym etapie autorka wchodzi w polemikę z pewnymi poglądami, reprezentowanymi np. przez badaczki ekofeministyczne. Ruch ten wychodzi z założenia, że kultura patriarchalna łączy aspekt żeński z przyrodą, a co za tym idzie – opresja wobec przyrody wiąże się też z opresją wobec kobiet. Te ostatnie postrzegane są przede wszystkim jako ofiary „męskiego” systemu, a także jednostki o dużo większej wrażliwości na otoczenie, w tym naturę. Jak dowodzi Orzechowska, to jednak daleko idące uproszczenie. W opowieściach ludowych kobiety są złożonymi postaciami, niekoniecznie przedstawianymi jako słabsze czy gorsze od mężczyzn. Często wykazują się sprytem, pozwalającym nawet przechytrzyć diabła (dzięki czemu nieraz ratują z opresji swoich mężów).

Według autorki bliższe związki kobiet ze światem roślin wynikały z ich fizjologii i względów czysto praktycznych. Musiały one znać środki, które mogły przynieść ulgę w bólach miesiączkowych, pomóc w czasie połogu, a także uratować przed „zhańbieniem”, jakim było nieślubne dziecko. Roślin używały też do leczenia dzieci, gdyż to na ich barkach spoczywał obowiązek opieki nad nimi. Znajomość świata roślin oraz nadawanie im pewnej symboliki wynikały więc przede wszystkim z roli, jaką odgrywały kobiety na tradycyjnej polskiej wsi.

Rośliny – towarzyszki kobiet na różnych etapach życia

Najbardziej interesująca jest główna część książki, zamknięta w rozdziale czwartym. Autorka analizuje tu rolę, jaką przypisywano poszczególnym roślinom na różnych etapach życia kobiet. Dzięki badaniom nad tekstami polskiego folkloru Orzechowskiej udało się wyróżnić kilka rodzajów roślin, które mogły symbolizować status dziewcząt, panien młodych, kobiet zamężnych i tych w podeszłym wieku. Warto zwrócić uwagę na to, że ich symbolika związana jest ściśle z aspektami erotycznymi i macierzyńskimi; płodnością, jałowością, dziewictwem, zamążpójściem czy zajściem w ciążę. Odzwierciedla zatem obecne w kulturze tradycyjnej przekonanie o tym, że przeznaczeniem kobiety jest wyjście za mąż i posiadanie potomstwa (dokładnie w tej kolejności).

Autorka często polemizuje z utrwalonymi w literaturze stwierdzeniami, odkrywając niejednokrotnie głębsze znaczenia symboliczne poszczególnych roślin czy też pomijane niejednokrotnie seksualne konotacje. Przykładem jest kalina, która według wielu badaczy symbolizowała czystość i niewinność młodej dziewczyny. Analiza pieśni ludowych ukazuje jednak, że rzeczywistość była nieco bardziej złożona. Kalina bowiem pojawia się często w opowieściach o wczesnych doświadczeniach erotycznych. Wydaje się więc, że symbolizuje młodość dziewczyn, z którą wiązały się także pierwsze zauroczenia.

Warto zwrócić uwagę na to, że symbolika ta nie była zawsze jednoznaczna, a niektóre rośliny występowały również w innych kontekstach kulturowych. Kalina pojawia się także w obrzędach weselnych – bywała np. wplatana razem z barwinkiem do wianka ślubnego. Kaliną ozdabiano też dom panny młodej. Jak podaje Adam Fischer, bywała ona również symbolem dziewictwa – jeśli podczas wesela wyszła na jaw utrata czystości panny młodej, goście mieli wyrywać kalinę przyczepioną do swojej odzieży i rzucać z pogardą na ziemię. Warto byłoby więc zgłębić tę symbolikę, która być może różniła się w zależności od okresu lub regionu.

Bardzo ciekawa jest też analiza ziół, które pojawiają się w panieńskim wianku: ruty, barwinka i rozmarynu. Wszystkie te rośliny mają działanie wczesnoporonne, co wskazuje na to, dlaczego odgrywały tak ważną rolę w ogródku młodej dziewczyny. Jak argumentuje Orzechowska, biologiczne dziewictwo nie było w kulturze ludowej aż tak istotne, jak status społeczny kobiety, która powinna pozostać bezdzietna do momentu zamążpójścia. I tak właśnie rozumiane „dziewictwo” symbolizował wianek panieński.

Szczególnie podkreślane są zaślubiny jako kluczowy moment w życiu kobiety – jedyny zarazem, w którym znaczącą rolę odgrywa roślina postrzegana jako męska, czyli chmiel. Był on nieodłącznym towarzyszem wesela – kluczowym elementem rytuału przejścia, jakim były oczepiny. Roślina ta jawi się nie tylko jako symbol płodności, lecz także męskiego popędu seksualnego i porywczości. Niektórzy przypuszczają też, że mógł być w tych obrzędach reminiscencją bóstwa jeszcze z okresu wierzeń słowiańskich. Chmiel miał tutaj wyraźną moc sprawczą – zmieniał status kobiety, która traciła w ten sposób kulturowe dziewictwo.

Z kobietami dojrzałymi, będącymi w okresie rozrodczym, kojarzone były natomiast len i konopie. Ich uprawę uważano za typowo żeńskie zajęcie, w którym rzadko kiedy mieli udział mężczyźni. Jako rośliny włóknodajne wykorzystywane były do wytwarzania tkanin, a proces ten symbolizował boski akt kreatorski. Jak więc twierdzi Orzechowska: „Do wieloetapowego procesu kreacyjnego zostały stworzone istoty mające zdolność wydawania nowego, płodnego życia, odtwarzania kolejnych cykli kosmogonicznych” (s. 168).

Z ostatnim etapem życia kobiety w opowieściach ludowych związany był groch, a właściwie grochowiny, czyli puste strąki pozostałe po zebraniu nasion. Były one symbolem jałowości, bezpłodności i ubóstwa, nie łączono ich jednak wyłącznie ze starszymi kobietami, ale też młodszymi – niezamężnymi i nieaktywnymi seksualnie. Widać tu więc przenikanie się motywów symbolicznych, które nie były przypisane sztywno do wieku kobiety.

Chociaż ta część pracy jest najmniej obszerna, to zawiera rozważania najbardziej kluczowe z perspektywy głównego tematu. Autorka gruntownie przeanalizowała tu różne przekazy, budując spójny obraz znaczenia roślin w życiu kobiet.

Współczesne przekazy o roślinach

W ostatnim rozdziale autorka pokusiła się o analizę współczesnych przekazów dotyczących roślin, pozyskanych z różnych źródeł. Część pochodzi z dwóch ankiet online, w których wzięło udział łącznie 235 osób, część zaś z informacji zebranych podczas projektu edukacyjnego „Etnospiżarnia ziemi dobrzyńskiej” realizowanego przez autorkę. Brak jednak bardziej szczegółowych danych dotyczących respondentów i respondentek, a także metodyki badań. Z artykułu podsumowującego projekt „Etnospiżarnia ziemi dobrzyńskiej” można się jedynie dowiedzieć, że wzięło w nich udział dwadzieścia mieszkanek ziemi dobrzyńskiej. Nie wszystkie natomiast pochodziły z tego obszaru. Uczestniczki miały za zadanie m.in. zbierać informacje o tradycyjnym zastosowaniu ziół od kobiet ze swojej rodziny i najbliższego otoczenia.

Autorka wspomina również o innych źródłach, których jednak dokładnie nie omawia:

Aby zdywersyfikować źródła i porównać dane pozyskane na wielu polach, korzystałam także z obserwacji grup internetowych (…). Posługując się autoetnografią, starałam się przedstawić, w sposób jak najbardziej obiektywny i syntetyczny, obserwacje kondycji kultury zielarskiej i relacji z roślinami. Jest to oczywiście obarczone dużym ryzykiem, lecz zdecydowałam się na ten krok, jako że prowadzę zajęcia, warsztaty, wykłady i rozmowy na temat ziół oraz roślin w całej Polsce – nie zaś w jednym tylko regionie – a wyniki ankiet pokrywają się z moimi obserwacjami (s. 22–23).

Mimo niezwykle skromnej próby badawczej oraz ogólnego charakteru obserwacji, o których niezbyt wiele wiadomo, autorka generalizuje swoje analizy – o ile dobrze rozumiem – na całą populację Polski. Deklaruje bowiem, że jej celem było „odpowiedzieć na pytanie, jakie miejsce zajmują rośliny w życiu Polek i Polaków” (s. 233). Orzechowska na podstawie swoich rozważań stwierdza, że w polskiej kulturze można zaobserwować długie trwanie pamięci o tradycyjnej roli roślin. Wiele ich znaczeń jest już jednak zatartych, a: „Rytualne i obrzędowe znaczenia roślin znanych z folkloru tradycyjnego we współczesnej kulturze właściwie nie występują” (s. 242).

Generalizacje takie trudno uznać za uzasadnione. W przypadku tak niewielkiej liczby respondentów i respondentek nie sposób mówić o próbie reprezentatywnej dla polskiej populacji. Autorka tłumaczy, że wyniki ankiet pokrywają się z jej obserwacjami, których dokonywała w trakcie prowadzonych przez siebie zajęć – warsztatów czy wykładów. Nie wiadomo jednak nic o grupach, na których były prowadzone takie obserwacje (poza wspomnianym wyżej projektem), ani o metodach ich prowadzenia. Poza tym można się domyślić, że w zajęciach tych uczestniczyły osoby szczególnie zainteresowane tematyką zielarstwa i funkcji roślin w kulturze tradycyjnej. Podobne wnioski nasuwają się z lektury niektórych cytowanych przez autorkę odpowiedzi z ankiet. Nie ma więc podstaw, aby uogólniać obserwacje dokonane przez Orzechowską na całe społeczeństwo.

Ciekawym kierunkiem badań byłoby zawężenie ich do ściśle określonej grupy osób, co mogłoby faktycznie pozwolić na zbadanie wspomnianej przez autorkę perspektywy długiego trwania. Przykładowo, badania etnograficzne skoncentrowane na mieszkańcach konkretnej miejscowości czy mikroregionu można by połączyć z analizą danych historycznych związanych z tym obszarem. Z pewnością taka perspektywa byłaby interesująca i mogłaby być wstępem do badań innych grup społecznych, które w rezultacie pozwoliłyby na dokonanie pewnych uogólnień.

„Kobiety i rośliny w folklorze polskim” – podsumowanie

Omawiana książka jest niewątpliwie cenną pozycją dla każdej osoby zainteresowanej symboliką roślin na dawnej wsi polskiej. Porusza również tematykę sytuacji kobiet w tradycyjnych społecznościach, która przez lata była marginalizowana. Z mojej perspektywy jednak pracę tę można podzielić na dwie części, które mocno kontrastują ze sobą pod względem jakościowym. Pierwsza, oparta na analizie dawnych przekazów etnograficznych, jest niezwykle ciekawa i pod wieloma względami odkrywcza. Sara Orzechowska skrupulatnie przebadała materiał źródłowy, korzystając też z różnych opracowań.

Druga część z kolei wydaje się niewystarczająco przemyślana i konstruowana na szybko. Materiał dobrany jest nieadekwatnie w stosunku do ambitnych celów, jakie postawiła przed sobą autorka. Nie oznacza to jednak oczywiście, że rozdział ten pozbawiony jest wartości. Również w nim zawarto mnóstwo ciekawych informacji, które mogą stanowić wstęp do dalszych, pogłębionych badań. Szczególnie interesujący jest aspekt współczesnego „uduchowienia” relacji z roślinami, który pojawił się w kilku odpowiedziach (np. wspominanie o energii drzew, odczuwanie mistycznej niemal więzi z roślinami). Może być to kolejny intrygujący kierunek dociekań.

Podsumowując, po książkę zdecydowanie warto sięgnąć. Mimo pewnych niedociągnięć jest wartościową pozycją, która może być inspiracją do dalszych badań nad znaczeniem roślin w kulturze tradycyjnej, a także współczesnej.

Tytuł: Kobiety i rośliny w folklorze polskim

Autorka: Sara Orzechowska

Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe Scholar

Rok wydania: 2024

Liczba stron: 280

Bibliografia

  • Monika Kujawska, Łukasz Łuczaj, Joanna Sosnowska, Piotr Klepacki, Rośliny w wierzeniach i zwyczajach ludowych. Słownik Adama Fischera, Wrocław 2016.
  • Sara Orzechowska, Plants, Women, Magic. Contemporary Polish (Kuyavian) Folklore Based on Herbal Medicine, „Studia Mythologica Slavica”, t. 24 (2021).
Joanna Hajdrych
Absolwentka archeologii i studiów podyplomowych z archiwistyki. Założycielka Stowarzyszenia „Koimeterion” działającego na rzecz zabytkowych cmentarzy. Interesuje się wielokulturowym dziedzictwem Wielkopolski (i nie tylko), a także znaczeniem roślin w kulturze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

jedenaście − 9 =