Po upadku Rzeczpospolitej, obok kolejnych spisków i powstań, Polacy podjęli też inne działania – równie ważne, choć mniej spektakularne. Należało do nich gromadzenie pamiątek historycznych, by otoczyć opieką zagrożoną polską kulturę. Kolejnym krokiem było udostępnienie zbiorów szerszej publiczności.

W realizację tego zadania angażowali się działacze polityczni i kulturalni, a także przedstawiciele ziemiaństwa, którzy dysponowali nie tylko funduszami, ale i miejscem, w którym byli w stanie wyeksponować zebrane obiekty. Przedsięwzięcia takie realizowano, włączając się w prace organizacji kulturalnych, gospodarczych i innych, w tym towarzystw naukowych, które służyć miały całemu społeczeństwu. Stąd był już tylko krok do powstania muzeum z prawdziwego zdarzenia. Jedną z takich instytucji, stworzoną dzięki wspólnej pracy Wielkopolan, było Towarzystwo Przyjaciół Nauk Poznańskie. Jednak droga do utworzenia pierwszego publicznego muzeum w Wielkopolsce była długa i niełatwa.

Towarzystwo z misją

Współzałożyciel i drugi prezes Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego Tytus Działyński. Obraz Leona Kaplińskiego z 1861 r. (ze zbiorów PAN Biblioteki Kórnickiej, nr inw. MK 03331)

Pierwszym i najważniejszym celem Towarzystwa było zachęcanie do pielęgnowania nauk i umiejętności w języku polskim. W tej nowej instytucji skupiły się osoby wykształcone, o szerokich zainteresowaniach, którym ówczesny stolica Wielkopolski nie mogła zbyt wiele zaoferować. Ze względu na sprzeciw władz pruskich niepowodzeniem kończyły się kolejne próby powołania w Poznaniu uniwersytetu. Jego namiastką miało być Towarzystwo stwarzające pole do badań nad regionem i jego historią, a w nieco dalszej perspektywie udostępniające swoje zbiory nie tylko naukowcom, ale wszystkim zainteresowanym.

Wraz z utworzeniem w 1857 roku tej instytucji, powołano do życia Wydziały Nauk Historycznych i Moralnych oraz Przyrodniczy, przy których miały rozpocząć działalność Muzeum Starożytności Polskich i Słowiańskich w Wielkim Księstwie Poznańskim, a także Muzeum Historii Naturalnej. Wtedy też zapoczątkowano gromadzenie zbiorów. Skierowano do mieszkańców odezwę z prośbą o wsparcie tej cennej inicjatywy. W 1860 roku, w pierwszym tomie wydawanych przez Towarzystwo „Roczników”, pisano, że dzięki darczyńcom „powstał już piękny zbiór starożytności, który dla nauki istotny przynieść może pożytek”. W tym samym tomie znalazł się wykaz darów nadesłanych do 1 stycznia 1860 roku przez 155 darczyńców. Były to zabytki archeologiczne i paleontologiczne, w tym zęby trzonowe mamuta, monety z różnych epok historycznych, medale i pieczęcie, obiekty przyrodnicze i przedmioty z XVIII i XIX wieku.

Przykład obywatelskiej postawy dawali ziemianie. Zbiór mineralogiczny Tytusa Działyńskiego stał się podstawą kolekcji przyrodniczej. Seweryn Mielżyński przekazał zabytki archeologiczne wykopane przez siebie zaledwie rok przed założeniem Towarzystwa w Pałczynie koło Miłosławia, a Józef Łubieński przekazał kolekcję 900 minerałów należących wcześniej do Abrahama Wernera, twórcy nowoczesnej geologii. Towarzystwo odziedziczyło też to, co pozostało po poprzednikach tej instytucji, m.in. po Towarzystwie Zbieraczy Starożytności Krajowych z Szamotuł. Wykazy darów pojawiały się w prasie zarówno tej lokalnej, jak i wychodzącej w miastach pozostałych dwóch zaborów.

Karol Libelt na rycinie z 1870 r. (il. ze zbiorów Biblioteki Narodowej, sygn. G.25216)

Wymieniano się obiektami z innymi instytucjami. W okresie kolejnych przeprowadzek kolekcji zdecydowano o przekazaniu części obiektów archeologicznych do Muzeum Polskiego w Rapperswillu i Gabinetu Archeologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, skąd już nie wróciły. Planowano organizować „wycieczki archeologiczne” dla pozyskania nowych eksponatów. To właśnie „starożytności” były wówczas najliczniejsze.

Mimo braku odpowiednich pomieszczeń nie tylko do gromadzenia zbiorów, ale i ekspozycji, kolekcja szybko się powiększała. Droga Towarzystwa do ważnego punktu na turystycznej mapie Poznania została rozpoczęta. Dlaczego tak ważne było tworzenie muzealnych zbiorów, wyjaśnił jeden z prezesów Towarzystwa, filozof Karol Libelt:

Czytelnie ludowe, biblioteki, muzea i zbiory rzeczy narodowych są potężnemi dźwigniami utrzymania współrodaków we świadomości naszej przeszłości narodowej. Konieczna to powinność, bo wiara, oświata i dzieje są potężnemi czynnikami minionego narodowego żywota, są miarą znaczenia narodu w historyji ludzkości; są podstawą, na której się teraźniejszość utrzymać a przyszłość budować powinna.

Założyciele Towarzystwa od początku dążyli do upowszechniania efektów swojej pracy prowadzonej na polu naukowym. Zdawali sobie jednak sprawę, że do społeczeństwa łatwiej trafią nie wykłady i publikacje, ale oferta muzealna.

Wędrująca kolekcja

Przez kilkanaście lat, do 1870 roku, Towarzystwo zajmowało pomieszczenia w Bibliotece Raczyńskich, udostępnione bezpłatnie przez Rogera Raczyńskiego, syna założyciela. Niestety, po jego śmierci książnicę przejęło niemieckie kuratorium, które nakazało Towarzystwu opuszczenie zajmowanych dotychczas pokoi. Zarząd rozmawiał jeszcze z nowymi władzami o możliwości pozostania w dotychczasowym miejscu aż do momentu znalezienia nowej siedziby, jednak wymiana korespondencji w tej sprawie nie przyniosła rezultatu.

Kuratorów nie przekonała nawet propozycja odpłatnego wynajmowania lokalu: „ostatnia odpowiedź była tak stanowczo wypierająca nas z Biblioteki Raczyńskich, iż zmusiła Zarząd do jaknajspieszniejszego wyniesienia się, zwłaszcza, że już byli w pogotowiu nowi lokatorowie”. Pomieszczenia zajmowane przez Towarzystwo, wciąż jeszcze wypełnione zbiorami, kilkukrotnie oglądali i mierzyli budowlańcy. Nowi lokatorzy mieli już własne plany ich urządzenia.

Biblioteka Raczyńskich (il. ze zbiorów PTPN, sygn. F 16/3)

Towarzystwo wraz ze swoimi zbiorami znalazło tymczasowe schronienie w pobliskim Bazarze, którego dyrekcja bezpłatnie przekazała na czas nieokreślony kilka pokoi na pomieszczenie kolekcji i zebrania członków. Te i kolejne przenosiny nadzorował Hieronim Feldmanowski – człowiek bez reszty oddany swej pracy, który „objął straż nad tym chaosem znajdującym się w bibliotece Raczyńskich”. Od 1868 roku pełnił funkcję sekretarza Towarzystwa i konserwatora zbiorów oraz osoby odpowiedzialnej za zgromadzoną dotychczas kolekcję.

Jakby tych problemów lokalowych było mało, Towarzystwo dotknęła w owym czasie prawdziwa klęska urodzaju, a to za sprawą daru Seweryna Mielżyńskiego – ziemianina z Miłosławia, który poza własną kolekcją malarstwa europejskiego posiadał jeszcze m.in. zakupione od barona Edwarda Rastawieckiego zbiory dzieł malarzy polskich i w Polsce pracujących. Towarzystwo, nie mogąc pomieścić wszystkiego, co mu ofiarowano, odesłało zbiory rycin, monet i medali polskich oraz ponad dwadzieścia obrazów olejnych do Miłosławia. Książki, monety obce i ok. 200 obrazów z trudem umieszczono w zajmowanych pokojach, nie było jednak mowy o jakimkolwiek rozplanowaniu kolekcji.

Bazar Poznański, lit. Robert Geissler (ze zb. PTPN, sygn. F 16/29)

Nie chciano nadużywać gościnności władz Bazaru, nie posiadano jednak ani odpowiednich funduszy na wynajem, ani tym bardziej na zakup czy budowę własnego domu. W końcu jednak, po kolejnych dwóch latach, obiekty z Bazaru przeniesiono w nowe miejsce, co z przygotowaniem i ponownym rozłożeniem zajęło następne trzy miesiące.

Gmach Towarzystwa Przyjaciół Nauk i Muzeum im. Mielżyńskich po 1882 r. (fot. ze zbiorów PTPN, sygn. F 35/1)

Wreszcie na swoim

Zbiory trafiły do budynku przy ul. Młyńskiej (dziś Seweryna Mielżyńskiego), który był istną ruderą. We wnętrzach panowała wilgoć i wciąż coś wymagało napraw. Ten stary dom z ogrodem został odkupiony przez Mielżyńskiego od wdowy po Atanazym Mizerskim i przekazany Towarzystwu. W niewielkim budynku pomieściła się jedynie część obiektów muzealnych, które musiały podzielić się przestrzenią m.in. z mieszkaniem konserwatora i salą posiedzeń.

Na pierwszem piętrze mieści się w kilku obszernych komnatach biblioteka […] Na pierwszem również piętrze znajduje się salon posiedzeń wydziałów Towarzystwa, ozdobiony licznemi obrazami z zakupionych na rzecz towarzystwa zbiorów barona Rastawieckiego. […] Zbiory archeologiczne i maleńkie muzeum wydziału nauk przyrodniczych, znajdują się pomieszczone w komnatach dolnych. Z nadejściem wiosny rozpocznie się przebudowanie i rozszerzenie gmachu.

Kwestia stworzenia dogodnej przestrzeni była bardzo pilna, gdyż „goście nie mogą mieć łatwego przystępu do oglądania zbiorów – członkom trudno często otrzymać potrzebnych książek, gdyż te spoczywają w pakach, albo leżą pomięszane w stosach, – obrazy, jedne zakryte drugiemi, w ciemnych kątach, nie dają się znawcom i artystom studyować”. Podjęto decyzję o przeprowadzeniu zbiórki funduszy na budowę nowego domu. Na czele Komisji Budowlanej stanął Seweryn, a po jego śmierci dzieło stryja dokończył Józef Mielżyński:

W ten to sposób przyśpieszył a właściwiej umożebnił wystawienie tego pięknego pomnika, w którym przechowywać się będą wśród licznych dowodów ofiarności publicznej, drogie i po jego przodkach pamiątki, wraz z czcią i wdzięcznością, jaką zawsze i wszędzie budzą ofiary złożone w najszlachetniejszej myśli pożytku dla bliźnich a z miłości dla piękna i promienistej wiedzy.

Mimo niełatwych początków członkowie Towarzystwa nie tracili z oczu swojego głównego celu. Liczyli, że po ukończeniu prac budowlanych i rozłożeniu obiektów na ekspozycji „nabierze i Towarzystwo nasze szerszego znaczenia i będzie mogło rozszerzyć zakres swoich prac i zajęć, ku coraz większemu pożytkowi publicznemu”.

Sala malowideł i rzeczy polskich w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk, ryt. Paweł Boczkowski (ze zbiorów PTPN, sygn. F 356)

Dopiero po 1880 roku możliwe było urządzenie ekspozycji z prawdziwego zdarzenia i udostępnienie zbiorów szerokiej publiczności. Muzeum otwarto uroczyście 8 września 1882 roku, co połączono z obchodami 25-lecia Towarzystwa. Prezes Stanisław Koźmian zaznaczył w swoim przemówieniu, że instytucja powstała dzięki zaangażowaniu całego społeczeństwa.

Gabinet archeologiczny, czytelnia, biblioteka, sala posiedzeń, galerya obrazów są stosownie i gustownie udekorowane – wszędzie czystość i wzorowy porządek. Przede wszystkiem zaś galerya artystów polskich […] nęci oko widza wspaniałą ozdobą kilku set obrazów i kilku rzeźb dobrego dłuta, a stosownem z góry oświetleniem podnosi urok tych znakomitych skarbów.

W nowe czasy

Wawrzyniec Benzelstjerna-Engeström (il. ze zbiorów PTPN, sygn. F 26/15)

Autorem ekspozycji był sekretarz Towarzystwa, Wawrzyniec Benzelstjerna Engeström. W sprawie muzeum kontaktował się m.in. z utrzymującym stały kontakt z Towarzystwem Józefem Ignacym Kraszewskim, którego informował o postępach w tworzeniu instytucji i prosił o wsparcie przy pozyskiwaniu kolejnych eksponatów. Sam również kierował prośby do polskich artystów – Teofila Lenartowicza, Wiktora Brodzkiego, Januarego Suchodolskiego i innych – by przysłali do galerii „coś od siebie”. Kraszewski pisał do sekretarza: „Pan Bóg Was przeznaczył na to, ażebyście byli odrodzicielem poznańskiego Muzeum. Dokonacie rzeczy wielkiej i tym potrzebniejszej, że w Poznaniu polskie wspomnienia albo giną, albo się skutecznie wypaczają”.

W nowo wzniesionych dwóch wysokich skrzydłach oficynowych znalazła się przestrzeń dla muzeum i biblioteki. Engeström pisał do Kraszewskiego: „Muzeum polskie, czyli nasza galerya artystów polskich, już wykończyłem prawie i wcale dobrze i okazale wygląda. Króluje tam na wyżynach”. Na najwyższej, oszklonej odgórnie kondygnacji umieszczono – otwartą jako pierwszą – „galerię artystów i rzeczy polskich”.

Na ścianie zachodniej, przypominającej absydę, zawisł portret mecenasa i fundatora, Seweryna Mielżyńskiego, otoczony wieńcem z liści laurowych. Poniżej umieszczono dzieła Franciszka Smuglewicza, „Przysięga Kościuszki na Rynku Krakowskim”, i Jana Bogumiła Plerscha, „Bitwa pod Maciejowicami”. Na przeciwległej ścianie znalazły się kartony, na których Maksymilian Antoni Piotrowski wykonał szkice z cyklu „Dzieje cywilizacji” przedstawiające sceny z okresu starożytnego. Dalej prezentowano portrety osób z czasów I Rzeczpospolitej, obrazy o tematyce obyczajowej, przyrodniczej, antycznej i symboliczno-narodowej.

Dziełom malarzy, które zawieszono bardzo blisko siebie, towarzyszyły rzeźby. Obok podobizn ludzi nauki i sztuki zwiedzający mogli zobaczyć popiersie Mikołaja Kopernika autorstwa Mariana Jaroczyńskiego (dziś rzeźba znajduje się w części administracyjnej siedziby Towarzystwa), oraz modele pomnika pierwszych władców ze Złotej Kaplicy poznańskiej katedry i poznańskiego ratusza. Poniżej, na pierwszym piętrze, zlokalizowano bibliotekę i czytelnię, na parterze umieszczono zaś zbiory archeologiczne i gabinet numizmatyczny.

Przebudowano w końcu również kamienicę frontową. Stary niewielki budynek zastąpiła, wyróżniająca się na tle sąsiadujących gmachów, kamienica nawiązująca do architektury Toskanii oraz renesansowych rezydencji i pałaców Florencji. Parter odznaczał się prostotą, nad nim zaś wznosiły się dwie kondygnacje z półkolistymi oknami. Pomiędzy drugim a trzecim piętrem widniał napis „Muzeum imienia Mielżyńskich”. Fasadę wieńczyła balustradowa attyka, na której umieszczono napis informujący, czyją siedzibą jest ten niezwykły gmach. Engeström ponownie z wielkim zaangażowaniem oddał się pracy: „Teraz całymi dniami zajęty jestem rozwieszaniem i urządzaniem tych galeryj osobiście, czyszczę obrazy pod moim okiem odnawiają ramy – złocą kują hałasują – dom robotnikami napełniony”.

Gabinet Józefa Ignacego Kraszewskiego w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk (fot. ze zbiorów PTPN, sygn. F 71/4)

Na drugim piętrze wyeksponowano obrazy malarzy obcych z kolekcji Mielżyńskiego. Obok znalazł się otworzony w 1885 roku Gabinet J.I. Kraszewskiego, na który składało się 257 darów ofiarowanych mu z okazji 50-lecia pracy pisarskiej. Do ich ekspozycji zamówiono nawet specjalne meble. W „Rocznikach” odnotowano:

Kraszewski oddał społeczeństwu, co mu społeczeństwo polskie złożyło! […] Po rozlicznych przeszkodach otrzymujemy te drogocenne pamiątki tak jasnej chwili uczuć i serca wspólnego. Obecnie posiadamy już wszystko w murach naszych i w krótkim czasie odrębnie urządzony gabinet jubileuszowy imienia Kraszewskiego stanie się nową ozdobą i chlubą historyczną zakładu i miasta naszego.

Popiersie Mikołaja Kopernika autorstwa Mariana Jaroczyńskiego, 1876 r. (fot. Alina Kucharska)

Dużą wagę przywiązywano do kolekcji pamiątek historycznych, które miały pełnić funkcje edukacyjne, przypominać o przeszłości, budować świadomość narodową. Zebrane obiekty miały „ogrzać serca i pokrzepić ducha”, poprzez swoje związki z konkretnymi ludźmi, miejscami lub wydarzeniami. Tutaj również inicjatywę przejął Engeström, który nie tylko opracował scenariusz ekspozycji kolejnego działu, przekazał wiele eksponatów, ale i podjął się organizacji wystawy na własny koszt. Podczas otwarcia w 1883 roku nazwał ją „panteonem ojczystym serca i wspomnień rodowych”. Zwiedzający mogli zobaczyć m.in. szablę spod Wiednia, lunetę gen. Chłapowskiego czy szablę gen. Skrzyneckiego. Nie zabrakło też pamiątek po Karolu Marcinkowskim, który był wzorem dla wielu wielkopolskich działaczy.

Dopiero po przekazaniu przez Mielżyńskiego kolekcji malarstwa Towarzystwo zaczęło zwracać baczniejszą uwagę właśnie na dzieła sztuki. To dzięki niemu również instytucja zyskała wreszcie własną siedzibę. By uhonorować Seweryna i jego bliskich, którzy również nie odmówili Towarzystwu pomocy, Muzeum otrzymało ich nazwisko. Progi tej nowej instytucji z upływem czasu odwiedzało coraz więcej osób. Od połowy grudnia 1882 roku do końca 1883 roku zwiedziły je 2162 osoby.

To w Poznaniu w latach 70. XIX wieku znajdowało się „najbogatsze muzeum publiczne na ziemiach polskich”. Powstało dzięki społecznemu wysiłkowi osób i instytucji nie zrażonych kolejnymi problemami. Po oficjalnym otwarciu progi Muzeum im. Mielżyńskich wreszcie otwarto dla wszystkich zainteresowanych.

Bibliografia

  • Album Muzeum Narodowego w Rapperswyll na stoletnią rocznicę 1772 r., wydane staraniem Władysława hr. Platera, Poznań 1872.
  • Ludwika Dobrzyńska-Rybicka, Biblioteka Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, [w:] Biblioteki wielkopolskie i pomorskie, red. Stefan Wierczyński, Komitet Organizacyjny IV Zjazdu Bibljofilów i II Zjazdu Bibljotekarzy Polskich, Poznań 1929.
  • Katarzyna Gieszczyńska-Nowacka, Tadeusz I. Grabski i in., Seweryn Mielżyński 1804–1872, Muzeum Narodowe w Poznaniu, Poznań 2018.
  • Tadeusz Grabski, Rola Wawrzyńca Benzelstjerny- Engeströma w tworzeniu wystaw Muzeum im. Mielżyńskich w świetle korespondencji z Józefem I. Kraszewskim w latach 1880–1885, „Museion Poloniae Maioris”, t. 8, s. 105–122.
  • „Kronika Miasta Poznania”, nr 2017/1.
  • Marceli Motty, Przechadzki po mieście, t. 1, PIW, Warszawa 1957.
  • „Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego”, t. 1 (1860), 8 (1874), 9 (1876), 11 (1881).
  • „Wieniec. Pismo czasowe illustrowane wychodzące dwa razy na tydzień”, r. 1872.
  • Wokół Seweryna Mielżyńskiego. Materiały pokonferencyjne, red. Agnieszka Murawska, Ewa Siejkowska-Askutja, Muzeum Narodowe w Poznaniu, Poznań 2021.

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!