Taraskowie – zapomniana cywilizacja Meksyku

Mimo że Mezoameryka była stosunkowo niewielkim regionem, stała się domem wielu zaawansowanych cywilizacji. Niektóre z nich, jak Majowie i Aztekowie, są powszechnie znane i podziwiane. Inne, jak bohaterowie tego artykułu, pozostają w zapomnieniu. A szkoda, bo ich kultura i osiągnięcia wcale nie były mniej interesujące.

10 niezwykłych związków Habsburgów z Polską

Choć Habsburgowie w polskiej historii kojarzą się raczej negatywnie, nie da się ukryć, że wielokrotnie ich losy krzyżowały się z naszymi dziejami w sposób trudny do jednoznacznej oceny. Czy Habsburg mógłby być dobrym królem Polski? I czy królowa Bona mogłaby być ich agentką?

„1864” – wiek XIX w ogniu, krwi, śniegu i blasku słońca. Serial o wojnie,...

Kiedy w Polsce dogasało powstanie styczniowe, w Danii zaczynała się wojna, która stała się punktem zwrotnym historii kraju. Wojna niemiecko-duńska o Szlezwik trwała od lutego do grudnia 1864, a jej decydującym momentem była bitwa pod Dybbøl 18 kwietnia 1864 roku. Historia Danii dzieli się na okres do Dybbøl i okres po Dybbøl. Z przegranej wyłoniła się Dania, którą znamy dziś: kraj hygge, rowerów i klocków Lego. Straciwszy status mocarstwa regionalnego, kraj ten postanowił zbudować szczęście i dobrobyt, bazując na tym, co wewnątrz.

Przepraszam, którędy na plażę? Anna Dobrowolska, „Nie tylko Chałupy. Naturyzm w PRL” [recenzja]

Są takie tematy historyczne, o których nie myśli się, dopóki ktoś ich interesująco nie zaprezentuje. Należy do nich w moim mniemaniu opalanie nago. Choć jego narodziny w Polsce są nieodległe (druga połowa XX wieku), a skala zjawiska wydaje się nie być znacząca, wiele tropów dotyczących tego, jak myślimy o ciele we współczesności, ma swoje korzenie właśnie w opowiadaniu o nim przez pryzmat naturystów i ich doświadczeń oswabadzania i oswajania nagości. „Nie tylko Chałupy” jest dobrym wprowadzeniem do tematu i zachętą do zadania kolejnych pytań. Na przykład o to, w jakim stopniu ciało może być narzędziem w walce o wolność, a kiedy staje się produktem na sprzedaż?

Śladami duchów z wielkopolskich zamków

W Wielkopolsce co rusz można natknąć się na legendy o zjawach pojawiających się nocami w mrocznych zamkowych komnatach lub błąkających się po okolicy. Te opowieści często nawiązują do dawnych właścicieli zmuszonych po śmierci pokutować za swoje grzechy. Nierzadko słyszy się też o tajemniczych damach, których dusze nie mogą zaznać spokoju. Poznaj niezwykłe legendy z północnej Wielkopolski i odkryj kryjące się za nimi historie!

Kim były polskie czarownice?

W pierwszej kolejności winni jesteśmy szacunek zmarłym – kobietom, które zginęły w wyniku procesów o czary i które nie są już w stanie świadczyć o samych sobie. Czcimy pamięć o nich, starając się przedstawiać je takimi, jakimi były: nie jako bohaterki ani winowajczynie, nie jako „kobiety, które wiedzą”, ale też nie jako głupie „zabobonicce”, tylko jako zwyczajne, skomplikowane istoty ludzkie. Ich życie i śmierć nie przystają do współczesnych ideologii, nie naszej wygodzie miały bowiem służyć.

„Odbudowa miasta Poznania. Wybór źródeł” [recenzja]

Dziś trudno wyobrazić sobie spacer po poznańskiej starówce bez podziwiania trykających się na ratuszu koziołków czy spojrzenia na stragany skryte w podcieniach wielobarwnych domków budniczych. Jedne i drugie należą do najbardziej charakterystycznych i najczęściej fotografowanych elementów architektonicznych miasta, nieodłącznie wrośniętych w jego panoramę. Gdyby jednak odbyć ten sam spacer w lutym 1945 roku, tuż po wyzwoleniu miasta, obraz utrwalony na zdjęciu przedstawiałby ruiny.

Tańczące brzozy i krwawiące buki – drzewa w wielkopolskich podaniach ludowych

Kto słyszał historię o duszach dziewczyn zaklętych w brzozy lub głogu wieszczącym nadejście wojny? Dziś może tylko nieliczne osoby studiujące dawne wierzenia odpowiedziałyby twierdząco, ale na wielkopolskiej wsi w XIX i na początku XX wieku podobne opowieści były powszechne. Światy ludzi i innych bytów były silnie ze sobą splecione, w związku z czym wiele drzew otaczano szczególnym szacunkiem.

Budowla solidna jak port. „Frontem do morza” Anny Orchowskiej [recenzja]

O porcie gdyńskim napisano już tyle książek, że zapewne dałoby się z nich zbudować kolejne nabrzeże. Mimo to autorce recenzowanej pozycji udało się stworzyć pracę wyróżniającą się w tym licznym gronie. To po prostu książka solidna jak gdyński keson!

Stalowi weterani w czerni i bieli

Klio to kapryśna kobieta. Jednych stawia na piedestale, innych spychając w mroki niepamięci. Na szczęście w dobie Internetu łatwiej się jej przeciwstawiać, wydobywając z mroków pamiątki z naszej – niekiedy niechcianej – przeszłości.